Numer 8(398)    Sierpień 2018Numer 8(398)    Sierpień 2018
fot.Anna Radziukiewicz
Ośmiornica na ciele
Anna Radziukiewicz
Tatuaż przyszedł do nas z wysp Pacyfiku. Tam oznaczał przynależność do rodu, plemienia, odpowiednim tatuażem znaczono dziewczęta jako dojrzałe do założenia rodziny. Ale tatuaż miał i szamańsko-magiczną funkcję. Służył w pierwotnych społecznościach do praktykowania animizmu, czyli oddawania czci duchom zmarłych przodków. Polinezyjskie słowo „tatau” oznacza „zostawić ślad”.
Ale do nas nie szedł z wysp Pacyfiku, tylko z Ameryki głównie. Otóż gwiazdy Hollywood doprowadziły do manii tatuowania ciał wśród mnóstwa ludzi. Według sondażu ośrodka Harris, w 2003 roku 16 procent Amerykanów miało tatuaże. Jeśli odrzucić ludzi 60+, czyli seniorów, oraz dzieci, wyjdzie, że co trzeci dorosły Amerykanin „ozdobił” siebie tatuażem.
Dziś tatuaż nie zna granic. Wyszedł poza mury więzienne, poza grupy przestępcze, amerykańskie czy rosyjskie gangi. Jeszcze sto lat temu to przestępcy (subkultura świata kryminalnego) i amerykańscy żołnierze pokrywali swoje ciało tatuażami, chcąc dać sygnał – jesteśmy odważni i odporni na ból, bo nakłuwanie ciała igłą z tuszem to ból. Członków jednej z najgroźniejszych organizacji przestępczych Japonii – Yakuzy, rozpoznaje się po tatuażach, pokrywających całe ciało.
Tatuaż może pojawić się wszędzie – na twarzy, języku, nad paznokciami, pod pachami, na uszach, może udawać piegi, podobno ostatnio modne. Nie ma granic.
– Przecież ten człowiek wygląda jak z piekła rodem! – zakrzyknęłam spontanicznie kilka lat temu na jakimś, dla mnie przesiadkowym, lotnisku, gdy spojrzałam na młodego człowieka o „dziwnym wyglądzie”, którego tatuaże, kolorowe, wypełzały na szyję, twarz, ramiona, nogi, wijąc się wężami, skorpionami, „kłując” szablami.
Niebawem usłyszałam, jak po polsku odezwał się ów młody człowiek do swojej partnerki.
Pomyślałam: A jeśli stanie on w progu rodzinnego domu, może po latach emigracji, przed matką? – Dziecko, czyż takiego cię urodziłam? – może zemdleć w progu.
Dziś nie sposób nawet meczów oglądać. Sportowcy to profesjonaliści w swoich dyscyplinach, ale jednocześnie specjaliści od własnego wizerunku, starannie dobierający samochody, garnitury, fryzury, także tatuaże, bywa od stóp do głów. Niektórzy żartują, że u sportowca brak tatuażu to jak brak sportowych osiągnięć.
I programów telewizyjnych, kiedy tak zwane gwiazdy odsłaniają swoje tatuaże.
Dobrze, że w cerkwi na pewno nie ujrzę nigdy tatuażu – myślałam. Jakież było moje zdumienie, gdy jednak ujrzałam – dojrzałą kobietę z tatuażem na odsłoniętych (specjalnie?) plecach.
Dlaczego?

Taka moda – odpowiedzą. A wzorem dla nas są gwiazdy – filmu i sportu. Chcemy być do nich podobni. Chcemy wyróżnić się z tłumu, być oryginalni. Tatuaż to jak biżuteria. Zdobi. Zachęca – jak wytatuowane „Kiss me” (pocałuj mnie) na ustach dziewczyny.
Jest i inny powód – ukryć swoje poczucie braku wartości, swoją słabość. Stąd na ciele pojawiają się tygrysy z otwartymi paszczami, lamparty z pazurami, wilki, rycerze z obnażonymi mieczami. To interpretacja psychologów. Rysunek, który wybiera człowiek do tatuażu, w mniejszym lub większym stopniu obnaża psychologiczne kompleksy i typ psychiczny człowieka – mówią.
Powód kolejny, ale praktycznie młodych ciał nie dotyczący, to przykryć tatuażem szramy, rozstępy, czy przebarwienia na skórze.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token