Numer 9(399)    Wrzesień 2018Numer 9(399)    Wrzesień 2018
fot.
Tak zaczęła się misja
Ałła Matreńczyk
Żeglować wzdłuż brzegów Kamczatki w kierunku pół­nocnym, szukając miejsca, gdzie kończy się ląd azjatycki, a zaczyna amerykań­ski; ustalić i opisać, gdzie znajduje się to miejsce, dopłynąć do jakiegokolwiek portu, a w razie spotkania europejskiego statku dowiedzieć się od niego nazwy wy­brzeża, wylądować tam, sporządzić do­kładną mapę i powrócić – zlecił w 1725 roku kapitanowi Vitusowi Beringowi, Duńczykowi w służbie rosyjskiej, na kil­ka tygodni przed swoją śmiercią, car Piotr I, i Wielka Wyprawa Północna ru­szyła na wschód. Trwała w sumie osiemnaście lat, na tronie moskiewskim zmieniło się pięciu kolejnych carów, a rosyjscy podróżnicy nie przestawali żeglować, bo dostawali nowe, dodatkowe zadania.
Południowo-wschodnie wybrzeże Ala­ski dostrzegli 16 lipca 1741 roku. Be­ring, wówczas już 60-letni mężczyzna, sterany trudami wyprawy, postanowił za­wrócić. Nie dopłynął do brzegów Azji, zmarł na małej wyspie u brzegów Alas­ki, która dziś nosi jego imię. Jego pod­różnicy, oprócz nowych map, przywie­źli do Rosji transport mięciutkich futer fok.
To po nie w ciągu następnych czter­dziestu lat na Alaskę podążali rosyjscy promyszlennicy. Trudnili się łowiect­wem oraz wyprawą skór, mieszkali w prymitywnych traperskich szałasach i po jednym lub kilku sezonach wracali do Rosji.
Za nimi nadciągnęli kupcy. Zakładali faktorie, punkty skupu futer i sprzedaży sprzętu myśliwskiego, w końcu, na wys­pie Kodiak, w 1794 roku, pierwszą rosyj­ską osadę.
Aleksander Baranow rozszerzył osadnictwo rosyjskie dalej na wschód i południe. Rosyjska Ameryka, którą za­rządzał przez dwadzieścia lat (1798-1818), ciąg­nęła się od wybrzeży Cieśniny Beringa po przednieścia San Francisco w Kali­forni. Jej stolicę, założoną na Alasce, Sitkę, nazywano Paryżem Pacyfiku. Dopóki Amerykanie nie zbudo­wali San Francisco, było to jedyne miasto na zachodnim brzegu Ameryki, na północ od Panamy.
Rosjanie byli pierwszymi białymi lu­dźmi, których zobaczyli rdzenni miesz­kańcy Alaski (do dziś biały człowiek to dla Innuitów kazzak, angielski język białego człowieka to kazzatstun).
I to oni przynieśli tubylcom Dobrą No­winę.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Ałła Matreńczyk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token