Numer 9(399)    Wrzesień 2018Numer 9(399)    Wrzesień 2018
fot.
Czy to wzgórze kryje cmentarz?
Dorota Wysocka
Bacieczki przez stulecia pozostawały włością monasteru supraskiego, wniesioną na początku XVI wieku przez jego fundatora, Aleksandra Chodkiewicza. On też wymieniany jest jako budowniczy tutejszej cerkwi św. Jana Teologa, patrona jego ojca, marszałka litewskiego, wojewody kijowskiego, zmarłego w tatarskiej niewoli. Przy niej założono cmentarz.
Gdzie stała cerkiew? Tego nikt nie pamięta. Jej historia urwała się w 1796 roku, już w latach zaboru pruskiego. Prusacy skonfiskowali dobra monasterskie, co było fragmentem szerszej polityki wobec klasztorów i ich majątków. Wiejska świątynia została rozebrana, drewno z rozbiórki trafiło do Zawyk.
W Zawykach stoją do dziś dwie osiemnastowieczne kaplice, do 1919 roku prawosławne, budowane jako unickie. Fundatorem większej z nich, Imienia Maryi, był w połowie XVIII wieku Ignacy Karniewski, druga, znacznie mniejsza, stoi „na źródełku”, kryjąc w sobie studnię z cudowną wodą. Podobno wzniesiono ją w końcu XVIII wieku. Czyżby to ona była ostatnim śladem po bacieczkowskiej świątyni? To kwestia jeszcze do ustalenia, podobnie jak sama data jej rozbiórki. W popularnych opracowaniach powtarza się rok 1773. Tylko dlaczego mnisi z dobrze jeszcze funkcjonującego monasteru mieliby rozbierać swoją cerkiew? Że data jest fałszywa, dowodzi sporządzony w 1784 roku opis parafii rzymskokatolickiego dekanatu knyszyńskiego, w którym wymienia się (i zaznacza na planie), jako położoną w pobliżu, cerkiew w Bacieczkach.
Tak czy inaczej cerkiew zniknęła, wiernych przyłączono do parafii w pobliskich Fastach, innej dawnej wsi monasterskiej.
W 2007 roku erygowano jednak na Bacieczkach nową parafię prawosławną. Jej patronem także został św. Jan Teolog.
Spadkobierczyni chciała jak najwięcej dowiedzieć się o swojej poprzedniczce. Na początek właśnie – gdzie stała. Mieszkańcy dawnej wsi, długiej ulicówki, sięgającej obecnie od ulicy Produkcyjnej po Aleję Jana Pawła II, drogę wylotową na Warszawę, ale też przekraczającej ją, już jako polna droga, i biegnącej do Lasu Bacieczkowskiego, w latach drugiej wojny światowej miejsca masowych straceń mieszkańców Białegostoku, nie potrafili precyzyjnie wskazać. Powtarzali, że „gdzieś w środku wsi”. Tylko niektórzy mówili o niewielkim wzgórku w miejscu, gdzie do Alei Jana Pawła II dochodziła Szosa Ełcka, obecnie ulica Narodowych Sił Zbrojnych.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Dorota Wysocka, fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token