Numer 9(399)    Wrzesień 2018Numer 9(399)    Wrzesień 2018
fot.
Na monasterskim święcie
Stanisław (Eustachy) Strach
Z monasteru św. Arseniusza Kapadockiego, znajdującego się w Grecji na Chalkidiki, przybył przed świętem jego przełożony, starzec Theoklitos. Monaster ten słynie z surowej reguły i jak opowiadał mi o tym inny o. Theoklitos, z monasteru w Austrii, wielu mnichów ze Świętej Góry Atos, którzy przybywali, by się w nim trudzić, po kilku tygodniach wracało z powrotem, nie wytrzymując twardych wymogów.
O. Theoklitos opowiadał mi, jak niezwykłą osobą jest jego współimiennik. Przywołał wspomnienie o. Paisjusza, zwierzchnika monasteru w St. Andrä am Zicksee, z czasów, gdy jeszcze jako rzymskokatolicki zakonnik z Niemiec udał się na spotkanie ze starcem Theoklitosem. Wziął ze sobą tłumacza – rzymskiego katolika, gdyż nie znał jeszcze greki. Pytania do starca formułował bardzo oględnie, by nie urazić swego towarzysza. Starzec jednak odpowiadał nie na nie, a na te pytania, które kłębiły się w głowie zakonnika.
Mnie także zaskoczyło spotkanie ze starcem Theoklitosem. Wyobrażałem sobie, że zobaczę leciwego (81 lat) mnicha o surowym wyrazie twarzy, nieprzystępnego. Zobaczyłem tryskającą energią, o twarzy pełnej łagodności, życzliwą osobę, delikatnie odnoszącą się do rozmówców.
Przed świąteczną Liturgią przywdziewaliśmy szaty w maleńkim ołtarzu, nie mającym riznicy. Starzec Theoklitos stał tyłem do mnie. Nie miałem dostępu do wieszaka, postanowiłem jednak nie przeszkadzać starcowi. W tym momencie odwrócił się i podał przeznaczone dla mnie szaty.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. mitrat
Stanisław (Eustachy) Strach
fot. archiwum autora

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token