Numer 10(400)    Październik 2018Numer 10(400)    Październik 2018
fot.
I oto mamy powieść!
Anna Radziukiewicz
A jeszcze we wrześniowym wydaniu Przeglądu Prawosławnego Paweł Krysa skarżył się, że nie ma „prawosławnej powieści”, składając jednocześnie podziękowanie o. Piotrowi Pietkiewiczowi za zabiegi przy tłumaczeniu i wydaniu powieści dla młodzieży „Kasandra, czyli przygoda z makaronami”, pisanej w duchu prawosławnej kultury. Powieść „Wenaja” (z fińskiego Wenaja to Rosja) Marcina Dąbrowskiego przyniósł do redakcji o. Marek Wawreniuk, proboszcz parafii św. Jana Teologa w Białymstoku. Miał ku temu powody. Parafia św. Jana figuruje wśród sponsorów, którym autor i wydawca chcą podziękować, autor zaś jest parafianinem tej wspólnoty. Powieść wydało znane gdyńskie wydawnictwo Novea Res.
„Wenaja”, której głównym bohaterem jest Siergiej Wadimowicz Szuwałow, to panorama XX-wiecznego imperium, budowanego przez komunistów na bazie Rosji. To opowieść o Siergieju, jego rodzinie, przyjaciołach, również tych z wojska i łagru, uwikłanych w historię, przeplataną wojną i terrorem.
Ale nie chcę straszyć. Autor, co mi się podoba, nie epatuje rzekami krwi i bezbrzeżnym cierpieniem, a takie przecież niosła i rewolucja, i wielka czystka, i druga wojna. Rysuje postacie, które muszą żyć w tej historii, przetrwać, ocalić siebie i rodzinę – co było bardzo trudne.
I najważniejsze – główni bohaterowie zachowują honor i przyzwoitość, choć czasy temu nie sprzyjają. Zachowują je w stolarni, na politechnice, na wojnie fińsko-rosyjskiej, na wojnie ojczyźnianej, w lazarecie, łagrze – bo takimi ścieżkami prowadzi swoich bohaterów autor. Nie ma tu zdrad przyjaciół czy żon, tkwiących w długim oczekiwaniu na wieść od męża z wojny czy łagru.
Tu nawet nie ma diabolizacji komunistycznego ustroju w sensie gospodarki, przemysłu, bo w sensie politycznym i owszem, przewodnim pytaniem jest – dlaczego „swoi” chcą zgładzić swoich?
I tkwi w powieści puls Cerkwi, bardziej jako busoli owej przyzwoitości i wierności, jako odbicie rodzinnej pamięci, czym jest Cerkiew. Czasem pojawia się epizodyczna postać młodego mężczyzny z brodą i związanymi z tyłu włosami, który praktykuje Jezusową Modlitwę, oczywiście w tajemnicy. To były mnich. To otwiera autorowi drzwi do tego, by opowiedzieć o gehennie mnichów, mniszek, duchownych, biskupów. Czasem pojawia się możliwość wejścia do cerkwi, z czego główny bohater skorzysta, chwilę tę długo zatrzymując w sercu, a to młodemu rekrutowi wypadnie na wojnie ikonka, a to ktoś chroni zaszyty krzyżyk. To znów w workuckiej kopalni prawosławny duchowny z Podlasia, w powieści o nazwisku Karczewski, felczer jednocześnie – pierwowzorem był na pewno o. Konstanty Bajko – odpiłuje głównemu bohaterowi, przywalonemu w kopalni belą ze stropu w czasie wybuchu metanu, nogę. I w ten sposób ocali mu życie.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)


Anna Radziukiewicz

Marcin Dąbrowski, Wenaja, Gdynia 2018, ss. 288

Książkę można także nabyć w parafii św. Jana Teologa w Białymstoku przy ul. Herberta 61


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token