Numer 10(400)    Październik 2018Numer 10(400)    Październik 2018
fot.
Jak długo będę potrzebny
Eugeniusz Czykwin
– W tym roku mija dwadzieścia lat, odkąd związałeś się z monasterem w Supraślu. Pamiętasz, jak wówczas wyglądał?
– Oczywiście. Na cerkwi Zwiastowania nie było jeszcze centralnej kopuły. Większość budynków była zdewastowana. Życie monasterskie toczyło się w cerkwi św. Jana Teologa i przylegającym do niej budynku. Odrestaurowanie monaster wymagało trakiego ogromu prac, że zdawało się, że za życia mojego pokolenia ich nie dokończymy.
– Jak się twoja praca zaczęła?
– Na swojej chirotonii władyka Miron powiedział: „Będziesz potrzebny w Supraślu”. Nogi pode mną się ugięły, chociaż z obecnej perspektywy wiem, że powinny bardziej, bo nie do końca wiedziałem, jak wielkie zadanie mnie czeka. Kilka dni później podobne słowa usłyszałem od ówczesnego biskupa supraskiego Jakuba. Pierwsze zadanie to wymiana pokrycia dachu Pałacu Archimandrytów. Zadanie bardzo skomplikowane ze względu na stan konstrukcji więźby dachowej oraz reżim prac konserwatorskich. To była moja pierwsza wielka próba, chyba jednak udana, bo po dwudziestu latach dach cały czas wygląda jak nowo odrestaurowany. Do najbardziej spektakularnych należały jednak prace przy rekonstrukcji cerkwi Zwiastowania Bogarodzicy, ale i też stworzenie Muzeum Ikon czy Domu Pielgrzyma. Przy tych ostatnich doskonale współpracowało mi się z, już świętej pamięci, architektem Januszem Kaczyńskim.
– Było trudno?
– Skoczyłem na głęboką wodę, ale dobrze kierowali mną kolejni przełożeni monasteru. Władyka Jakub był wymagający, ale w wychowanie mnie włożył wiele miłości. Wiele rzeczy, których wówczas się nauczyłem, stosuję do dzisiaj. Zawsze też mogłem liczyć na pomoc arcybiskupa Mirona, wiele razy do niego dzwoniłem, prosząc o rady. Zawsze miałem wsparcie. O tych trudnościach już nie pamiętam, bo w większości je przezwyciężyliśmy. Pamiętam za to miłe chwile, na przykład postawienie krzyża na centralnej kopule cerkwi Zwiastowania Bogarodzicy. Wówczas pierwszy raz zdałem sobie sprawę, że tworzymy historię. Później uroczystości poświęcenia Domu Pielgrzyma, Muzeum Ikon, czy Pałacu Archimandrytów. Szczególnie pamiętam udział w pierwszej Liturgii w nowo założonej cerkwi św. Antoniego Supraskiego. Nie było jej w planie. Miejsce to traktowałem prozaicznie. Nagle powstał Dom Boży. Później w tej cerkwi ochrzczony został mój najmłodszy syn.


(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)


fot. archiwum Adama Musiuka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token