Numer 11(401)    Listopad 2018Numer 11(401)    Listopad 2018
fot.
Leczy ciała i dusze
Ałla Matreńczyk
Wiadomość o tym, że 6 października, z błogosławieństwa arcybiskupa elistyńskiego i kałmuckiego Justyniana, przybędą do Białegostoku moszczi swiatitiela Łuki krymskogo ispowiednika, wracza błagogo i miłostiwogo, przyjęliśmy z radością, tym większą, że nieoczekiwaną.
– O tych planach dowiedziałem się po raz pierwszy na Grabarce, na kanunie Przeobrażenija – mówi o. Adam Sawicki, który z ramienia białostocko -gdańskiej diecezji był koordynatorem ich dziewięciodniowego pobytu. – Dokładną datę poznałem we wrześniu.
Batiuszka powiadomił media, nie tylko prawosławne, ale też lokalne.
Swiatitiel Łuka, to trzeba przyznać, jest naszym wiernym dość znany. Także za sprawą dobrej literatury. W ostatnich latach Bractwo św.św. Cyryla i Metodego wydało rzetelną książkę o. Mariusza Synaka „Nie mogłem milczeć”, Bratczyk rosyjskojęzyczną pozycję o cudach Św. Łukasza, „Polityka” opublikowała tekst Marty Panas-Goworskiej, my także pisaliśmy o nim niejednokrotnie. Nic więc dziwnego, że relikwie powitaliśmy tak gremialnie.
Moszczi dotarły do Białegostoku samochodem po dwudziestodniowym pobycie w Niemczech, wcześniej przez miesiąc pielgrzymowały po Bułgarii.
Towarzyszyli im subdiakon Iwan Paskałow i Olga Astrogskaja z diecezji elistynsko-kałmuckiej, na koniec pobytu także o. Konstantin Niecwietajew, wikariusz soboru św.św. Cyryla i Metodego w Eliście.
Z domu biskupa władyka Jakub przeniósł relikwie do soboru św. Mikołaja. W kazaniu przybliżył osobę świętego, patrona lekarzy, anastezjologów, chirurgów, ortopedów, orędownika małżeństw starających się o dziecko, także wszystkich chorych. Przywołał osobiste doświadczenie biskupa Verii (Grecja).
– Władyka podczas pobytu w Symferopolu, gdy przykładał się do moszczi św. Łukasza, pomodlił za swoją chorą na raka krewną – mówił. – Błyskawicznie, po upływie może pół godziny, gdy wychodził z cerkwi, zadzwonił telefon. Chora kuzynka powiedziała, że odwiedził ją nieznajomy duchowny, zapewniał, że może wstać, że jest zdrowa. Gdy następnego dnia poszła do lekarza okazało się, że rak zniknął.
Do ustawionych na środku cerkwi moszczi podchodzili wierni.
– Także z bardzo daleka – mówi o. Adam. – W soborze spotkałem małżeństwo z Łodzi, trzy osoby z Poznania. Również wielu katolików.
Moszczi odwiedziły także inne białostockie parafie – św. Jerzego, św. Jana Teologa, św. Pantelejmona, Hagia Sophię (priczaszczano na cztery czasze), Świętego Ducha na Antoniuku.
Wszędzie świątynie były pełne, odprawiono wsienoszcznie, agrypnie, Liturgie, akafisty, molebny.
Relikwie zawitały także do podbiałostockiego monasteru w Zwierkach, dokąd dotarło wielu pielgrzymów z Bielska, i monasteru w Supraślu, w którym agrypnię poprzedzał czyn jeleoswiaszczenija.
W wielu parafiach było to wydarzenie nie tylko historyczne, ale także pionierskie.
– My w Gródku witaliśmy moszczi po raz pierwszy – podkreśla proboszcz o. Mikołaj Ostapczuk. – Byłem zaskoczony obecnością ludzi, których nigdy wcześniej nie widziałem w cerkwi. Podchodzili do relikwii z pobożnością i nieskrywanym wzruszeniem. Duch pobożności istnieje więc w każdym człowieku, podmuch ciepła sprawia, że ta iskra się rozżarza i zamienia w płomień.
A św. Łukasz, który ratował życie jako chirurg, a uzdrawia teraz jako święty, także podczas pobytu na Podlasiu pospieszył z pomocą.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Ałla Matreńczyk
fot. o. Wiaczesław Perek
Jarosław Kiryluk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token