Numer 11(401)    Listopad 2018Numer 11(401)    Listopad 2018
fot.
Przepaść w życiu i w śmierci
o. Konstanty Bondaruk
Bohaterowie przypowieści żyli obok siebie, lecz osobno. Należeli do różnych sfer i środowisk, chociaż widywali się często. W sensie miejsca byli sobie bliscy, ale w duchowym obcy i dalecy. Życie bogacza upływało beztrosko. Żadne problemy nie psuły mu dobrego nastroju. Krótka charakterystyka bogacza: ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił (Łk 16,19) dostatecznie jasno określa jego szczęśliwe życie. O takim życiu ludzie marzyli w czasach Chrystusa, i za takim tęsknią w naszych czasach. Bogacz miał wszystko, o czym marzą współcześni, młodzi i starzy, jakkolwiek konkretne oznaki udanego życia bywają różne.
Natomiast Łazarz nie miał nic prócz gnijących wrzodów, a do tego odczuwał bezustanną wzgardę i obojętność ze strony ludzi. Wzgarda związana była z przekonaniem, że ubóstwo jest Bożą karą za jakiś grzech. Łazarz żył więc z jałmużny, leżąc koło bramy pałacu bogacza. Chrystus niewiele o nim mówi, jedynie że bezustannie odczuwał głód i pragnął pożywić się choćby resztkami ze stołu bogacza. Tylko psy, równie głodne, przyjaźnie odnosiły się do niego, liżąc jego wrzody. Być może Łazarz należał do tych ludzi, którzy stracili wszelką nadzieję na polepszenie swej doli i dziękowali Bogu za każdy, lepszy czy gorszy, dzień istnienia.
Jednak życie jednego i drugiego dobiegło końca. Jest to przejaw Bożej sprawiedliwości, która przez śmierć kładzie kres wszelkiemu ludzkiemu istnieniu. Każdemu życiu, jakim by ono nie było. Umierają żebracy i bogacze, których stać na najlepszą opiekę medyczną. Jednak Chrystus chciał podkreślić, że śmierć jednych i drugich nie jest kresem istnienia. Po śmierci los jednych i drugich nie jest jednakowy, tak jak różnił się za życia. Aniołowie odnieśli duszę Łazarza do nieba, bliżej Boga, natomiast bogacz trafił do mrocznego Szeolu, gdzie straszliwie cierpiał. Z daleka ujrzał Abrahama i Łazarza na jego łonie. Łazarz doznaje szczęścia, natomiast bogacz katuszy. Bogacz, w odpowiedzi na prośbę, by ulżyć mu w cierpieniach, usłyszał słowa Abrahama: Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz (...). A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać (...). Kiedy bogacz prosił, aby przynajmniej uprzedzić jego żyjących braci, by nie powtarzali jego błędów, usłyszał surową odpowiedź: Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają! Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą (Łk 16,25-31).
Biedny miał przynajmniej imię

Z przypowieści o bogaczu i Łazarzu wiemy, że biedak zwał się Łazarzem (hebr. Eleazar oznacza Bóg dopomaga) i dzięki Ewangelii to imię weszło do powszechnego użytku jako synonim nędzy i ubóstwa. Hospicja, szpitale, sierocińce, domy starców często są nazywane imieniem Łazarza, a wojskowe lub więzienne ambulatoria niegdyś z reguły nazywano „lazaretami”. Natomiast bogacz pozostaje anonimowy. W tym przemilczeniu jego imienia można się doszukiwać pewnej delikatności, współczucia i taktu ze strony Zbawiciela. Być może nie chciał On wymieniać imienia bogacza, aby nie pozbawiać go w oczach słuchaczy resztek godności. Rzecz w tym, że imię to osoba. Posiadać imię oznacza być kimś konkretnym i niepowtarzalnym. Bogacz nie miał imienia, ponieważ de facto był nikim. Pogubił się w swym dostatku i w dążeniu do smakowania życia, ale to nie uczyniło go kimś godnym uwagi. Pozostał anonimowy wśród podobnych mu ludzi, rozmiłowanych w zbytku i przyjemnościach. Pewnie miał imię, którym zwracali się do niego bliscy, słudzy oraz przyjaciele, ale nie zostało ono zapisane w „księdze życia”, o której czytamy w Apokalipsie Jana. Bogaczowi zdawało się, że jest bogaty i przez to ważny, jednak w rzeczywistości był czlowiekiem godnym politowania.
Łazarz był bogatszy niż anonimowy bogacz, miał przynajmniej imię. Swym życiem zapisał się w Chrystusowym sercu. Jezus zapamiętał go. Podczas Chrztu Świętego my również otrzymaliśmy imię, które nas wyróżnia wśród innych. Bóg zna nasze imię. Nie jesteśmy dla Niego anonimowi i obcy. Przypomina o tym Apostoł Paweł: A więc nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga (Ef 2,19). Mamy imię, które czyni nas dziećmi Bożymi. Przypowieść o bogaczu bez imienia i Łazarzu, który miał dobre imię, jest dla nas przestrogą: ceńcie swoje imię. Zapracowujcie na dobre imię u Boga i ludzi.
Symbol dwóch przeciwieństw

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. Konstanty Bondaruk



Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token