Numer 11(401)    Listopad 2018Numer 11(401)    Listopad 2018
fot.
Zmartwychwstała
Anna Radziukiewicz
Dziś cerkiew na Słonecznym Stoku przy Sikorskiego, pod tym samym wezwaniem, jak jej międzywojenna poprzedniczka przy Sienkiewicza, upamiętnia tamtą zburzoną. Wyrasta jakby z kamieni fundamentów zrujnowanej i pnie się w górę już w zupełnie innym stylu architektonicznym, przywołując swym kształtem kryształ.
W pierwszą niedzielę października, siódmego, parafia Zmartwychwstania Pańskiego czciła Bogarodzicę w jej ikonie Wsiecarycy. To święto parafialne było w tym roku wyjątkowo uroczyste, ponieważ wspominano także zburzoną 80 lat temu cerkiew Zmartwychwstania, która miała być soborną, katedralną, główną świątynią miasta.
Ufundowano pomnik tamtej świątyni. Stanął przed ołtarzową częścią nowej cerkwi Zmartwychwstania. W łuku, pokrytym surowym betonem – tamtej nie otynkowano – umieszczono model zniszczonej. Wokół półkolem wzniesiono mur, jakby pozostałości fundamentów tamtej cerkwi. W nim umieszczono kilka cegieł, pochodzących z tamtego muru i mosiężne tablice informacyjne.
Liturgię służył arcybiskup białostocki i gdański Jakub wraz z władyka supraskim Andrzejem. Zgromadziła ona kilkunastu duchownych i kilka tysięcy wiernych.
– W tym roku kraj świętuje stulecie odzyskania niepodległości – mówił władyka Jakub. – Ale w tym okresie były i bardzo trudne momenty. Tragicznym dla prawosławnych czasem była akcja burzenia cerkwi. Władyka mówił, że wspominamy o niej po to, by takie akty nigdy już się nie powtórzyły. Mówił i o wolności: – Zewnętrzna nie zawsze idzie w parze z wolnością wewnętrzną.
Władyka Jakub z radością mówił o dużej liczbie dzieci i młodzieży uczestniczących w Liturgii – jako prisłużników, chórzystów, stojących z rodzicami. Matuszkę Iwonę Romańczuk, dyrygentkę dziecięcego chóru, nagrodził listem pochwalnym. Z pieśniami, w wykonaniu tego chóru, została nagrana płyta. Ona także upamiętnia cerkiew przy Sienkiewicza.
Mocnym akcentem stała się książka „Sobór Zmartwychwstania Pańskiego w Białymstoku", autorstwa prof. historii Piotra Chomika i duchownych dr. Romana Andrzeja Płońskiego i prof. Marka Ławreszuka. Powstała solidna monografia zburzonego soboru. Nad nią się pochylmy.

CZTERY ŚWIĄTYNIE
Przed pierwszą wojną światową w XX wieku wznoszono w Białymstoku cztery świątynie, czterech wyznań – informuje o. Roman Płoński. Najwcześniej (w 1900 roku rozpoczęto i w 1905 zakończono) budowano rzymskokatolicki kościół Wniebowstąpienia Najświętszej Marii Panny. W tym samym roku – 1909 – rozpoczęto budowę innych znaczących świątyń – żydowskiej Wielkiej Synagogi i protestanckiego kościoła św. Jana. Obie przed pierwszą wojną były gotowe.
Najpóźniej, w 1912 roku, zaczęto wznosić cerkiew Zmartwychwstania Pańskiego i nigdy nie ukończono. Gdy przystępowano do jej budowy, w Białymstoku mieszkało osiem tysięcy prawosławnych.
Ze wszystkich świątyń tylko kościół rzymskokatolicki dotrwał do dziś w pierwotnym przeznaczeniu. Cerkwi i synagogi nie ma, protestancką świątynię przejęli w 1946 roku katolicy.
Pamięć o tej cerkwi zdawała się być już utracona – pisze o. Roman. Nie zachowały się o niej żadne wzmianki ani w białostockim oddziale IPN, ani w Urzędzie Ochrony Zabytków w Białymstoku.
Ale w 1989 roku przypomniał wiernym o zburzonej cerkwi metropolita Cerkwi w Polsce Sawa, wtedy arcybiskup białostocki i gdański. Dał impuls do budowy nowej świątyni Zmartwychwstania, tworząc przy niej parafię, którą zobowiązał do pielęgnowania pamięci o poprzedniczce.

POTRZEBNA NOWA CERKIEW
Wierni Białegostoku nie mieścili się w soborze św. Mikołaja. Już w 1880 roku powstały plany budowy nowej świątyni. Miała stanąć u zbiegu obecnych ulic Słonimskiej i Ogrodowej, w miejscu wyeksponowanym, na wzniesieniu, zamykając oś widokową pałacu Branickich. Dziś stoi tam wielopiętrowy budynek urzędu miasta, krajobrazu nie zdobiąc.
Działkę przekazano prawosławnym pod budowę cerkwi w 1899 roku z zasobów gruntów rządowych, między ulicami Sienkiewicza (dawną Mikołajewską) i Fabryczną. Budowę cerkwi rozpoczęto w 1912 roku i w 1915, czyli w roku wejścia do Białegostoku wojsk niemieckich, stała w stanie surowym.
Była okazała. Oddalona od śródmieścia, przerastała 3-4-krotnie skromne domy i fabryczki. Jej bryła – majestatyczna i monumentalna, była jak rzeźba harmonijnie rozczłonkowana, pnąc się w górę pięcioma kopułami i szóstą kopułą dzwonnicy. Od wschodu zamykały ją trzy absydy – dla trzech ołtarzy przeznaczone. Wydatne, profilowane gzymsy podkreślały jej grecko-bizantyńską stylizację. Nawiązywała do archetypu Świątyni Jerozolimskiej. Jej kopuły przypominały dzwony. Widoczna z dzisiejszego Rynku Kościuszki, była wyższa od cerkwi św. Mikołaja. Byłaby piękna.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz
fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token