Numer 11(401)    Listopad 2018Numer 11(401)    Listopad 2018
fot.
Trzy kultury
Anna Radziukiewicz
A że festiwal przyciąga, wskazuje na to choćby obecność na nim prawie osiemdziesięcioletniej pani Haliny, która mieszka w Warszawie, latem we wsi Kropiwki, około trzydziestu kilometrów od Włodawy, skąd prawosławnych w 1947 roku wywieziono i rozproszono po nowych polskich ziemiach. Życie wsi podtrzymują takie osoby jak pani Halina. Pamięta, jak pędziła w 1947 krowy do stacji załadunkowej. Była dzieckiem, ale jej się wydawało, że jest silniejsza od babci i mamy, bo one są już stare i wycieńczone. I pamięta niebo gwiaździste, i obce, i groźne nad ziemią, na której im kazano w nocy wysiadać. Wtedy już wiedziała, że musi być silna – w nadziei i wierze, uparta w pracy. Bo przecież i z taką jak ona, dziewczynką, powojenne polskie państwo postanowiło walczyć, przesiedlając w nieznane, niczym sprawcę zbrodni.
Więc i dla takich ludzi festiwal jest organizowany. I dla tych, którzy zapomnieli, że dawna Rzeczpospolita na wschodzie to nie tylko „polskie Kresy” ale i wielokulturowość, wyrastająca na żyznej glebie wielu wyznań i religii.
Dobry klimat dla dialogu kultur tworzy teraz także starosta włodawski, Andrzej Romańczuk.
A jakie były we Włodawie akcenty prawosławno-ruskie?
Warsztaty języka cerkiewnosłowiańskiego prowadził prof. Włodzimierz Wołosiuk, którego znamy przede wszystkim jako muzyka, znawcę muzyki cerkiewnej. Ale w roli wykładowcy cs zachwycił słuchaczy.
Warsztaty gwary chachłackiej – jednych mile zaskoczyły, innych oburzyły nazwą, dlaczego chachłackiej, a nie ukraińskiej, pytali.
Na placu przed synagogą wykonaniem pieśni i ballad rosyjskich zachwycała Julia Vikman.
Jerzy Kalina przybył na festiwal, by zaprezentować film w jego reżyserii „Bieżeńcy 1915-1922” i by poprowadzić warsztaty filmowe.
Był i inny akcent, dotyczący wydarzeń sprzed wieku. Bazując na zdjęciach zgromadzonych przez Fundację Ostrogskiego, we Włodawie, w małej synagodze, otwarto wystawę „Wielki exodus – Bieżeńcy 1915”.
– Ludzie z nadbużańskich powiatów masowo udawali się w 1915 roku w bieżeństwo – mówi dyrektor Muzeum we Włodawie Anita Lewczuk vel Leoniuk. – Dlatego ten temat cieszy się u nas od kilku lat dużym zainteresowaniem.
Sporą liczbę słuchaczy zgromadziło spotkanie z Anną Radziukiewicz, podczas którego prezentowała nie tylko książkę „Bliski mi Wschód”.
Dwa wydarzenia miały miejsce we włodawskiej cerkwi, choć doświadcza ona teraz remontu wnętrza. Byłam zdumiona, że przyszły setki osób, by posłuchać koncertu śpiewu cerkiewnego w świetnym wykonaniu kameralnego chóru Sacrum z Lublina pod dyrekcją Angeliki Iwaniuk. Tuż przed koncertem otwarto w cerkwi wystawę ikon „Pisane światłem”, czyli ikon na szkle malowanych. To owoc projektu ukraińsko-polskiego, prowadzonego przez chełmską Fundację Wspierania Kultury „Na Styku”. Jak pisać ikony „światłem” uczyły podczas tegorocznego festiwalu Halina Czesnysz, Maria Rubel i Katia Simenowicz-Michalczuk.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz
fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token