Numer 12(402)    Grudzień 2018Numer 12(402)    Grudzień 2018
fot.Adam Bogdan
Pamiątka wiary przodków
Grzegorz Jacek Pelica
Konferencję otworzył wykład dr. Grzegorza Jacka Pelicy, który omówił dzieje prawosławia na Lubelszczyźnie z uwzględnieniem najistotniejszych wydarzeń w życiu Cerkwi od czasów piastowskich po lata trzydzieste XX wieku.
Prawosławie w tradycji cyrylo-metodiańskiej i grecko-bizantyńsko-ruskiej jako obrządek wschodniosłowiański było obecne już w granicach państwa Bolesława Chrobrego – podkreślił. Na fali wypraw ruskich książąt nad Narew i Bug w I ćwierci XI wieku oraz po odzyskaniu w 1031 roku przez Jarosława Mądrego Grodów Czerwieńskich, procesy chrystianizacyjne, prowadzone przez ruską Cerkiew, zostały zdynamizowane. Objęły ziemie Podlasia, Chełmszczyzny i międzyrzecza Wieprza i Bugu.
Cerkiew prawosławna od XI do XIV wieku miała decydujący wpływ na ludność ziem, później włączonych do państwa polskiego. – Wraz z panowaniem ruskich książąt przyszło osadnictwo wołyńskie i poleskie, które objęło ziemie nad Muchawcem i środkowym Bugiem z grodami Brześć, Drohiczyn, Kamieniec, Mielnik, Grodno nad Niemnem, Brańsk n. Nurem, Suraż i Bielsk. Nastąpił wzrost demograficzny ludności wschodniosłowiańskiej nad środkowym i górnym Wieprzem, Bugiem i Narwią. Misję prowadziło biskupstwo kijowskie i białogrodzkie – przypomniał Grzegorz Pelica za J.H. Billingtonem.
Unia brzeska, utrata państwowości przez Rzeczpospolitą, polityka państw ościennych i wielkie zrywy patriotyczne XIX wieku ostatecznie rozszczepiły pień chrześcijańskiego dębu aż po jego życiodajny rdzeń – życie rodzinne i religijno-parafialne. Brześć miał uświadomić, że wschodni chrześcijanie żyli przed unią poza prawdziwym Kościołem Chrystusa. Misteryjne rozumienie Kościoła musiało ustąpić przed dominującą eklezjologią instytucjonalną, skoncentrowaną wokół prymatu papieża.
„Unia brzeska przydała pomost nie pomiędzy Rusią (Białą i Ukrainą) a Polską, lecz między Rusią a Moskwą” – pisał historyk Feliks Koneczny, z czego wynika jasno, że unia obróciła się przeciwko koncepcji polskiego nieautokratycznego prawosławia, rozbijając je wewnętrznie – konkludował prelegent.
– Walka prawosławnej szlachty pod wodzą księcia Konstantego Bazylego Ostrogskiego, przy poparciu wojewody Adama Kisiela i Kozaków, postawa Władysława IV Wazy doprowadziły w 1635 roku do przejściowego zrównania w prawach prawosławnych z unitami i zwrotu beneficjów i części świątyń. Błędna polityka polskich władców, na czele z Zygmuntem III Wazą, spowodowała, że gwarantami swobody wyznaniowej Cerkwi i protektorami szlachty prawosławnej stawali się władcy moskiewscy (…). Wraz z opanowaniem części ziem polskich, Rosja jako zaborca podjęła w XIX w. próbę transmisji rosyjskości za pomocą prawosławia. Dlatego wielu interpretatorów historycznych wydarzeń i procesów postrzega prawosławie na ziemiach polskich jako pozostałość rozbiorów.
Błędem jest stawianie w opozycji męczeństwa unitów chełmskich i podlaskich i tragedii 1938 roku. Podobnie nieporozumieniem jest szukanie przeciwwagi dla konwersji pod presją rozbiorów, unii i jej likwidacji w latach 1795-1839-1875, w stosunku do bieżeństwa i Akcji Wisła z 1947 roku. Dlaczego? Przecież w każdym z tych dramatów uczestniczyła ta sama społeczność; tragiczne konsekwencje wydarzeń zdruzgotały te same rodziny (w różnych pokoleniach), wspólnoty, parafie. Tyle, że nazywano je raz unickimi, greko-unickimi, prawosławnymi czy rusko-prawosławnymi. I tylko fakt, że Bóg potrafi pisać prosto po krętych liniach ludzkich dziejów sprawił, że możemy tu i ówdzie oglądać na rdzennie wschodniosłowiańskich, prawosławnych terenach, wysepki, enklawy prawosławia.
Autor „Rodzinnego obrządku wschodniego” zauważył, że „wytrych” w postaci liczby 127 cerkwi, zburzonych w 1938 roku, pochodzi z kalki liczby cerkwi wyświęconych na kościoły rzymskokatolickie do końca 1921 roku.
Ofiarą barbarzyńców 1938 padło nie mniej niż 148 świątyń, bowiem zestawienie posła Stefana Barana, przedstawione w Sejmie RP 6 i 19 lipca, nie obejmowało cerkwi zniszczonych po tej dacie (np. Święcica) i znajdujących się w odległych zakamarkach Podlasia i Chełmszczyzny, do których z powodu ulewnych deszczów jesienią 1938 i roztopów na przedwiośniu 1939 roku nie byli w stanie dotrzeć notariusz Kurii Diecezjalnej Lubelskiej i referenci starostów powiatowych.
Akcja 1938 uderza determinacją, poziomem koordynacji i hipokryzją faktów dokonanych w konfrontacji z założeniami ideowymi: „wytępienie schizmatyckiej herezji”, „wykorzenienie schizmy”, „podmulenie i zepchnięcie prawosławia za Bug”, „rewindykacja dusz”. Wbrew medialnym hasłom, nie chodziło o „pacyfikację antypolskich nastrojów ludności rusińskiej”, gdyż akcja nie objęła cerkwi grekokatolickich i neounickich, które gromadziły aktywistów ukraińskich, również z grona duchownych.
Nstępny plan akcji powstał w 1934 roku, z rozpoczęciem akcji czekano do śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego. Omawiano go w 1936 roku na posiedzeniu Episkopatu w Poznaniu i dekanalnych konferencjach w Chełmie w latach 1936-1937. 26 października 1937 stosowne zarządzenie podpisał gen. Bruno Olbrycht. W tajnym zarządzeniu kierownika Akcji Koordynacyjnej płk. Mieczysława Turkowskiego (który wywierał osobistą presję na księży katolickich) oraz w późniejszych rozporządzeniach i rozkazach znajdujemy decyzje o rozpoczęciu burzenia cerkwi. Turkowski pisał: „W związku z rozpoczęciem przez władze administracyjne akcji usuwania z terenu popów nieetatowych, należy tę akcję jak najsilniej poprzeć przez obrzydzanie popom życia w terenie, aż do osobistego sekowania…”. 

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Grzegorz Jacek Pelica
fot. Adam Bogdan
Andrzej Wilkiel

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token