Numer 12(402)    Grudzień 2018Numer 12(402)    Grudzień 2018
fot.Adam Bogdan
Po stopniach doskonałości
o. Konstanty Bondaruk
Istota święta zwięźle (w sposób trudny do przetłumaczenia na współczesne języki) jest wyrażona w słowach troparionu, kondakionu i w stichirach. W troparionie podkreślone jest, że oto „dziś mamy zapowiedź Bożego upodobania ku nam, i zwiastun zbawienia ludzi. W świątyni Bożej otwarcie zjawia się Dziewica i Chrystusa wszystkim przepowiada”. Natomiast w kondakionie brzmią wspaniałe porównania Marii do najświętszych obiektów.
Matka Boża nazwana została równocześnie Dziewicą, najkosztowniejszym pałacem, świątynią, niebiańską Arką, skarbnicą chwały Bożej, ponieważ w niej zamieszkał Bóg, który był jednocześnie Synem Bożym i człowiekiem. W tym wprowadzeniu do świątyni Cerkiew upatruje też zapowiedź łaski Bożej, która już niebawem będzie wylana na wszystkich wierzących. Właśnie tym tłumaczy się radość aniołów z powodu tego wydarzenia. W stichirie na stichownie podkreśla się, że „ niebo i ziemia radują się, bo widzą absolutnie wyjątkową i nieskazitelną Dziewicę. Wstępuje ona do Domu Bożego, aby wzrastać w pobożności, natomiast zdumiony i oczarowany Zachariasz rozpoznał w niej rychłe nadejście wybawienia Izraela, Boga-Słowa, darującego światu wielkie miłosierdzie”.
Więcej niż przyłączenie
do wspólnoty

Rodzice Marii – Joachim i Anna uczynili o wiele więcej, aniżeli wymagał obrzęd przyłączenia dziecka do wspólnoty wierzących, praktykowany również obecnie czterdziestego dnia po urodzeniu i zwany „wprowadzeniem” (cerkiewnosłowiański wwod). Dosłownie i definitywnie pozostawili oni w świątyni tak bardzo upragnioną, wymodloną i wytęskniona córkę, polecając ją opiece wdów i panien. Jak pięknie pisał o tym o. Sergiusz Bułhakow „było to praktycznie pożegnanie leciwych rodziców z dzieckiem, ofiara ich rodzicielskiej miłości”.
Trzyletnia Maria przychodzi do świątyni i także przynosi Bogu ofiarę ze swego niewinnego dzieciństwa i wzywa do pójścia w jej ślady wszelkie dziecięctwo.
Ze strony Marii to pożegnanie rodziców i domu rodzinnego. Nie dane Jej było cieszyć się beztroskim dzieciństwem i zwyczajnymi zabawami wśród rówieśników. Pogodziła się z surową zmianą życia, i wśród modlitw, zgłębiania Pisma Świętego, rękodzieła i dobrych uczynków „wzrastała w rozumie i łasce”.
Pomimo wątpliwości co do takiej praktyki ofiarowywania dzieci Bogu, u Żydów istniał zwyczaj powierzania na służbę Bogu nawet nienarodzonych dzieci. Wielu współczesnych pisarzy chrześcijańskich uważa, że musiał istnieć swego rodzaju monaster czy internat dla wdów i dziewcząt. O tym świadczy chociażby obecność prorokini Anny w opisie ofiarowania Jezusa Chrystusa.
Potwierdza to również biblijna II Księga Machabejska, napisana około 150 roku przed narodzeniem Chrystusa. Syryjski król Seleukos IV posłał do Jerozolimy swego dostojnika Heliodora, aby ten przejął rzekomo przebogaty skarbiec świątynny. Kiedy wtargnął on do świątyni, aby ograbić ją ze zdeponowanych tam kosztowności, Kobiety przepasane worami poniżej piersi zapełniły ulice. Zamknięte dotychczas dziewczęta jedne pobiegły do bram, inne na mury, inne wreszcie wychylały się przez okna. Wszystkie zaś wyciągały ręce do nieba i zanosiły błagania (2 Mch 3,19-20). Oznacza to, że w przybudówkach przy zewnętrznych ścianach dziedzińca były mieszkania dla kobiet i dziewcząt. Właśnie wśród nich musiała znaleźć miejsce również Maria, przyszła Bogarodzica.
Świątynia – najlepszą szkołą

W dniu święta Cerkiew upamiętnia ważny etap realizacji Bożego planu. W najprawdziwszym i jedynym centrum życia religijnego, w świątyni jerozolimskiej, Maria miała przejść kolejny, decydujący etap wzrastania w świętości. Wstępowała po wysokich stopniach schodów ku najświętszemu miejscu, z konkretnym celem. Dzięki wzrastaniu duchowemu, w optymalnym miejscu, jej niewinne dziecięctwo pozostało nieskalane. Przy świątyni dziewczynka dojrzała do pełni Bożego wybraństwa, godności Matki Bożej. Stała się nią wskutek działania Łaski Bożej, przy jednoczesnym osobistym wysiłku ze swej strony.
Święto Wwiedienija podkreśla wielkie znaczenie świątyni jako najlepszego, wręcz idealnego, miejsca formacji duchowej. Atmosfera świątyni, z całym bogactwem wiedzy, praktyk religijnych oraz doświadczenia mistycznego, pozostawia widoczny ślad w każdym wrażliwym sercu.
Wszystko, co odziedziczyliśmy po minionych pokoleniach, świętość jednych, uduchowienie innych, przykłady żarliwej wiary, dopomaga nam w naszych osobistych rozterkach i problemach. Wierny poleca siebie Bogu i w zamian otrzymuje od niego w świątyni wsparcie w postaci łaski, która jest „zawsze słabnących dopełniającą i ubożejących dopełniającą” (z rytuału święceń kapłańskich).
Prawosławni kochają
swe świątynie

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. Konstanty Bondaruk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token