Numer 12(402)    Grudzień 2018Numer 12(402)    Grudzień 2018
fot.Adam Bogdan
To naruszenie kanonów
Zanotowała Anna Radziukiewicz
Sto pięćdziesiąt milionów ludzi na świecie stara się żyć we współczesnej cywilizacji według prawosławnych zasad. One nie w pełni korespondują z tym, co chce narzucić nam świat. Niewątpliwie komuś zależało na tym, by zaatakować tę wyspę wolności, jaką jest prawosławie.
Dlaczego nazywam prawosławie wyspą wolności? Bo jesteśmy wolni od globalnego otumanienia i panowania nad nami cudzych myśli. Doświadczenie wolności czerpiemy jeszcze z czasów sowieckich. Przetrwaliśmy ideologię, która walczyła z każdą swobodną myślą. Dziś w sytuacji globalnego oddziaływania na ludzi określonych myśli i kreowania wartości, także staramy się być wolni. Jest pytanie – dlaczego daleko poza naszymi granicami zrodziła się myśl osłabienia Ruskiej Cerkwi Prawosławnej, doprowadzenia do jej rozdziału?
Postanowiono usunąć kanoniczne prawosławie z religijnego pola Ukrainy, osłabić je najpierw i stworzyć raskolniczeską strukturę, czyli pozbawioną łaski.
Na ten proces patrzy się z różnych punktów widzenia – politycy z politycznego.
Ale należy spojrzeć nań z punktu widzenia czysto duchowego.
Co to oznacza pozbawić błagodati cały naród? To znaczy dopuścić do Bożej służby ludzi, którzy nie mają do tego żadnych pełnomocnictw. To jest oczywista tragedia Ukrainy, wyrastająca z religijnych podziałów.
Jeśli popatrzymy na to, co się dzieje od niedawna na Ukrainie, widzimy, że raskoł przekroczył jej granice. Konstantynopolitański patriarcha, naruszając wszystkie cerkiewne kanony, wtargnął na ziemię, która jurysdykcyjnie podlega naszej Cerkwi. Tego typu wtargnięcie jest innowacją ostatnich dziesięcioleci. Konstantynopol przypisuje sobie pełnomocnictwa, których nigdy nie miał i mieć nie mógł. Ci, którzy znają historię, wiedzą, dlaczego konstantynopolitański patriarcha miał pewne wpływy na inne Cerkwie.
Patriarcha umocowany był obok bizantyńskiego imperatora, który politycznie zarządzał całą oikumeną, czyli cywilizowanym, zamieszkałym światem grecko-rzymskim. Był z nim w bliskich kontaktach. Miał polityczne i moralne wpływy na inne Cerkwie, ale kanonicznych nigdy. W tamtych czasach ostro przestrzegano kanonów i żaden patriarcha Konstantynopola nie wtrącał się w jurysdykcyjne sprawy innego patriarchatu. W tej kwestii były ostre ograniczenia.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Zanotowała Anna Radziukiewicz
Wypowiedź zarejstrowano podczas tegorocznego festiwalu mediów prawosławnych „Wiara i Słowo”.
Skróty pochodzą od redakcji PP.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token