Numer 12(402)    Grudzień 2018Numer 12(402)    Grudzień 2018
fot.Adam Bogdan
Kto może, niech pomoże
Dorota Wysocka
Prawosławie w Czechach własną strukturę budowało dopiero w niepodległej Czechosłowacji i choć odwoływało się do rodzimej cyrylometodiańskiej tradycji, tworzyli je głównie konwertyci z Kościoła rzymskokatolickiego i Cerkwi grekokatolickiej. Dziś energię czerpie przede wszystkim od emigrantów. Początkowo byli to potomkowie obywateli międzywojennej Czechosłowacji, Karpatorusini, którym prawo ułatwiało osiedlanie się w Czechach, potem szeroka fala przybyszy z całej Ukrainy, ale i innych państw Europy południowo-wschodniej. Kilkudziesięcioosobową parafię tworzą więc, prócz Czechów, Słowaków i Ukraińców, także Rumuni, Bułgarzy, Serbowie, Mołdawianie, Rosjanie i Białorusini. Proboszczem wspólnoty jest od 2013 roku o. ihumen Stefan (Andrzej Kwoka), Łemko, wcześniej proboszcz w Bielance, Kunkowej i Leszczynach oraz w Bartnem, potem mnich w Sakach.
Historia parafii jest krótka. W 2007 roku z błogosławieństwa ówczesnego metropolity Ziem Czeskich i Słowacji Krzysztofa zaczął ją organizować o. Paweł Samotowka. Liturgie służono w ewangelickim kościele św. Havla. Warunki wynajmu były jednak niekorzystne, żądano sześciuset koron za godzinę. O wiele lepsze zaproponowali rzymscy katolicy. Za opuszczony kościół św. Barbary chcieli tylko 6 tys. koron rocznie. Nie zastanawiano się długo.
Świątynia była bardzo zaniedbana. Okna powybijane, wyposażenie ubogie, z katolickim ołtarzem, nieduży dziedziniec porastały chaszcze. Trzeba było ostro wziąć się do pracy. Stopniowo powracał porządek, ustawiono tymczasowy ikonostas, przybywało ikon. Cenny dar otrzymano od biskupa michajłowskiego i koszyckiego Juraja – ikonę św. Barbary z cząsteczką moszczi.
Odtąd przed ikoną regularnie służone są akatysty do świętej. To ona bowiem niezmiennie patronuje świątyni i wspólnocie.
O przeszłości budowli wiadomo niewiele. Nieduża, gotycka – najstarsza o niej wzmianka pochodzi z roku 1363 – o nieskomplikowanej architekturze, przez stulecia pozostawała świątynią filialną kościoła w położonych tuż obok Kosmonosach, nie miała szczęścia do opiekunów, nie doczekała się `też nigdy porządnej dokumentacji. Do parafii należała także stojąca obok osiemnastowieczna dzwonnica, dzieło znanego włoskiego architekta Giovanniego Alliprandiego. Jej czworokątna podstawa służyła jako kostnica. W dzwonnicy zachował się tylko jeden (z dwóch), piętnastowieczny, dzwon z reliefem św. Barbary.
Parafia rzymskokatolicka gotowa była odstąpić obie budowle prawosławnym. Rozmowy na ten temat prowadzone były już z nowym proboszczem, o. Stefanem. Umowę sfinalizowano w 2017 roku.
Bardzo szybko okazało się, że dar nie był tak hojny, jak sądzono.
W 2003 roku przez te okolice, tak zresztą jak potem przez Dolny Śląsk, przeszła wielka powódź. Woda poważnie uszkodziła mur oporowy, od zachodu i południa chroniący świątynię przed wylewami Izery. W 2013 roku urząd konserwatorski wydał właścicielowi – parafii rzymskokatolickiej – nakaz naprawienia wszystkich szkód. Bez efektu. A w tym roku, latem, w cerkwi pojawiła się policja. Albo natychmiast przystępujecie do naprawy, albo budynek zamykamy, w takich warunkach nie można z cerkwi korzystać – oznajmili stróże prawa. Na mur założono tymczasowe opaski wzmacniające, problemu to jednak nie rozwiązało. A koszt napraw wyceniono na 1,5 mln koron czeskich (kurs korony to obecnie około 0,17 zł). Pojedynczy, potrzebny na mur, kamień z piaskowca kosztuje 150 koron, do tego dochodzi specjalistyczna zaprawa i robocizna.
Mur to nie jedyny problem. Cerkiew doczekała się wreszcie porządnej dokumentacji i oceny – niezbędny jest generalny remont. Jego szacowany koszt to 5,5 miliona koron. Jeszcze szybciej remontu potrzebuje dzwonnica. Gont, położony w latach siedemdziesiątych, przegnił, pojawiły się w nim dziury. Jeśli niczego się w tym roku nie zrobi, wlewająca się do środka woda uszkodzi drewnianą konstrukcję dachu i koszty remontu wzrosną jeszcze bardziej. Na razie oszacowano je na dwa miliony koron.
A kwestia napraw i remontów zabytkowych świątyń w Czechach wygląda inaczej niż w Polsce. Tam spoczywa głównie na barkach wiernych, służby konserwatorskie i szeroko rozumiane władze dokładają jedynie około dwudziestu procent.
Prawosławni z Mlada Boleslav nie odżegnują się od wsparcia, od konkretnej pomocy, od pracy dla siebie przecież, ale…

A my podajemy konto:
11 8061 0003 0001 0139 2000 0010
z dopiskiem Mlada Boleslav

We wszystkich sprawach zwracać się należy do o. Stefana, tel. +420 778 028 826, e-mail: igum.stefan@seznam.cz
Kto może, niech pomoże.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Dorota Wysocka
fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token