Numer 12(402)    Grudzień 2018Numer 12(402)    Grudzień 2018
fot.Adam Bogdan
Kronika Michała Bołtryka
Michał Bołtryk
- „Polska odzyskała niepodległość – pisze prof. Bronisław Łagowski (Przegląd 1-7.10.2018) – w 1918 roku dzięki temu, że państwa niemieckie zostały pokonane przez Francuzów i Anglików. Jednakże każde polskie dziecko, niezależnie od wieku – bo w Polsce istnieją również stare dzieci – wie, że niepodległość Polski wywalczył Józef Piłsudski. Republika Francuska w wojnie z Niemcami poświęciła życie półtora miliona młodych Francuzów. Każde polskie dziecko, stare i młode, powinno widzieć związek przyczynowy między tą ofiarą a odzyskaną niepodległością Polski. Czy widzi? Widzi ono raczej Piłsudskiego siedzącego w magdeburskim areszcie i pragnącego z całej duszy – chcieć to móc – niepodległości Polski. I to raczej z tego bohaterskiego chcenia niepodległość wywodzi. Gdy Piłsudski przyjechał do Warszawy, w kraju istniały już dwa rządy polskie, ale żeby zapanowała niepodległość, trzeba było, żeby Piłsudski to ogłosił. Liczą się bowiem słowa, legenda, romantyczna malowniczość, a nie namacalne fakty. (...)Taka jest prawda dla dorosłych: Polska uzyskała niepodległość dzięki zwycięstwu aliantów – Francji i Anglii – nad państwami niemieckimi, a o legionach Piłsudskiego nie znajdziecie wzmianki w największych zachodnich monografiach o I wojnie światowej. W czasie tej wojny zginęło na frontach wielu Polaków, ale w polskich formacjach, pod polskimi sztandarami, najmniej. Nie należy przyjmować pozy wielkich zwycięzców, gdy w rzeczywistości było się beneficjentem cudzych zwycięstw, okupionych w przypadku Francuzów śmiercią półtora miliona młodych mężczyzn”.

- Wiesław Gałązka, specjalista od marketingu politycznego i wizerunku, o kampaniach wyborczych: „Mamy u nas ten europejski styl, który kiedyś wyraził Georges Freche, francuski samorządowiec, były mer Montpellier, wygrywający masę wyborów, jedne po drugich. Zapytano go, jak to robi. A on odpowiedział tak: „Ludzi inteligentnych jest w społeczeństwie jakieś 5-6 procent. Moją kampanię wyborczą robię więc dla idiotów”. I my w Polsce tego modelu się trzymamy. Myślę nawet, że ci, którzy takie kampanie robią, niewiele się mylą. Już Kochanowski pisał, że Polak i przed szkodą, i po szkodzie głupi. Wielu innych wybitnych rodaków również nie mierzyło wysoką miarą naszej inteligencji. Piłsudski na zjeździe legionistów w Kaliszu mówił, że Polacy są narodem idiotów. I czasami lubię za to Piłsudskiego”.

- Andrzej Szahaj, filozof, historyk myśli społecznej i kulturoznawca, Instytut Filozofii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (Plus Minus Rzeczpospolita 3-4 XI 2018): „Media wmawiają ludziom: jesteś kimś wyjątkowym, powinieneś zaistnieć w przestrzeni publicznej. Przestają zupełnie pełnić tradycyjną rolę filtrów informacji, zrównując mówienie czegokolwiek z mówieniem sensownym, mówienie językowo i logicznie z bełkotem, prezentację rzeczy cennych (wielkich talentów, wybitnych dzieł, nowych idei) z prezentacją byle czego (niewątpliwie przełomowe znaczenie miał w tym względzie program Big Brother). Kiedy przestaje się liczyć jakość informacji, a zaczyna wyłącznie jej ilość, kultura zaczyna zmierzać do dna. Narcystyczna jednostka cynicznie oszukiwana i wyzyskiwana przez ten system zaczyna wierzyć, że jest rzeczywiście kimś wyjątkowym, kto dobrze zarządza sobą jako małym przedsiębiorstwem. Dopiero gdy zetknie się z jakimś kręgiem ludzi, w którym sam fakt jej istnienia nie jest jeszcze podstawą do darzenia jej czymś więcej niż elementarnym szacunkiem, należącym się każdej jednostce ludzkiej, zaczyna przeżywać dramat i odczuwać złość, a wtedy często zwraca się przeciwko tym, którzy ją krytycznie oceniają. Możliwe, że część obecnego antyelityzmu i antyintelektualizmu wynika z takiego rozczarowania narcystycznej jednostki, której miłość własna nie zostaje potwierdzona przez zewnętrzny, pozasieciowy świat. Sytuacja ta jest o tyle kulturowo nowa, że przez wieki istniały instancje, które uzależniały wartość jednostki od czynników od niej niezależnych. Była to przede wszystkim religia, umieszczająca ją w całej sieci wspólnotowych wartościowań, w świetle których jej doczesne bytowanie, a zatem i jej społeczna autoprezentacja, nie były najważniejsze”.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token