Numer 1(403)    Styczeń 2018Numer 1(403)    Styczeń 2018
fot.
Bóg z nami
o. Konstanty Bondaruk
Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda… (Mt 2,1-2). Znamy ten tekst na pamięć. Wzruszają nas niezwykłe okoliczności narodzin Tego, o którym prorok Izajasz pisał zdumiewające słowa: Oto Panna pocznie i porodzi Syna (Iz 7,10). Prorok przedstawił narodzenie Zbawiciela jako wydarzenie radośniejsze niż wszystko inne, niż żniwa i podział łupów. Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. Nazwano Go imieniem: Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju. Wielkie będzie Jego panowanie, w pokoju bez granic, na tronie Dawida i nad Jego królestwem, które On utwierdzi i umocni, prawem i sprawiedliwością, odtąd i na wieki (Iz 9,5-6).
Każde narodziny są powodem do radości i nadziei w rodzinie, jednak te narodziny są wyjątkowe pod wieloma względami. Wszystko odbyło się na przekór ludzkim wyobrażeniom. Pasterze usłyszeli głos Anioła: Nie bójcie się. Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie niemowlę owinięte w pieluszki i leżące w żłobie (Łk 2,10-12). Jest to ten pierwszy i najważniejszy, choć niejedyny, paradoks Bożego Narodzenia.
Prorok mówił o radości, pokoju, sprawiedliwości, zbawieniu, jednak pierwsi świadkowie tego wydarzenia stają przed czymś zgoła odmiennym: dziecięciem w stajni, przed słabością, niemocą i ubóstwem. O pokoju i sprawiedliwości mówili możni tego świata, w szczególności wspomniany przez Ewangelistę Cezar August, który kazał siebie nazywać „zbawicielem i księciem pokoju”. Po nim każdy kolejny cesarz był wychwalany jako „odnowiciel świata”, „oczekiwany przez ludy” albo „dawca światła”. Ludzie zawsze uważali, że ten jest mocny, kto ma armie, kto rozkazuje. Ten może narzucić innym pokój i przynosić wybawienie. Mesjasz mógł się narodzić w cesarskim pałacu jako syn najpotężniejszego człowieka na ziemi. Pod względem teologicznym byłoby to wcielenie doskonałe; stałby się „prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem” także i w ten sposób. Gdyby tak się stało, wszystko wyglądałoby inaczej. Z jednej strony nowa religia stałaby się państwowa i oficjalna w mgnieniu oka, ale tak naprawdę świat nie zmieniłby swego biegu. Jednak dla Boga ważne było nie tylko to, aby stać się człowiekiem, ale człowiekiem ubogim i pokornym. W ten sposób Bóg przywrócił nadzieję ubogim, opuszczonym, ludziom bez znaczenia, bo nie wszyscy mogą stać się bogaci, mądrzy i silni, za to wszyscy mogą stać się pokorni.
Bóg zburzył wszystkie fałszywe pewniki. Pokój i sprawiedliwość całemu światu przyniósł ktoś, kto nawet nie został przyjęty pod dach w chwili swych narodzin. Jak oświadczył apostoł Paweł: Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć (1 Kor 1,27). Ewangelista Mateusz przytacza modlitwę Jezusa Chrystusa: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom (Mt 11,25). Tylko Bóg mógł tak radykalnie odwrócić ludzką logikę. Tylko On może powiedzieć „nie” temu wszystkiemu, co ludzie od zawsze umieszczali na szczycie skali wartości, a więc bogactwu, potędze, zaszczytom, władzy.

Światło i ciemność

W Betlejem wypełniły się słowa proroka Izajasza, który pisał, że Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło (Iz 9,1). W świetle Ewangelii Chrystus prawdziwie stał się tą światłością, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi (J 1,9). To światło pokazało ludziom drogę do Ojca Niebieskiego. Powinniśmy dostrzec i przyjąć to światło, bo tylko wówczas może ono uczynić nas dziećmi Bożymi (J 1,12). Słowo, które było u Boga i które było Bogiem winno było uformować nowy lud poświęcony Bogu. To Słowo zostało powołane do tego, aby zebrać rozproszone dzieci wokół Ojca. Narodzenie Chrystusa to ingerencja Boża w ludzkie losy i Jego przyjście w sposób absolutnie nowy i niebywały. Wcześniej Bóg często i usilnie przemawiał przez proroków, lecz pozostawał daleki i nieosiągalny. Obecnie sam staje się człowiekiem, przy tym wcale nie wielkim i potężnym, ale słabym i bezradnym, jaki bywa człowiek, zwłaszcza w niemowlęctwie. Staje się jednym z nas, doznaje wszystkiego, co jest wpisane w ludzką egzystencję – chłodu i głodu, nieszczęścia i trudności, a nawet cierpienia i wreszcie – śmierci. Syn Boży przychodzi, aby zburzyć przegrodę pomiędzy stworzeniem i Stwórcą, ofiarować człowiekowi życie wieczne i radość zjednoczenia z Bogiem. Obwieszcza Ewangelię miłości, pojednania i łaski, pochyla się nad ludzkimi trudnościami i nieszczęściami, podnosi grzesznika z moralnego upadku, jako „skrzywiony Obraz Boga”.
Aby człowiek
upodobnił się do Boga

W Jezusie Chrystusie Bóg wszedł w sam środek życia człowieka, przeżył mękę i śmierć, aby na zawsze je usunąć. Syn Boży stał się człowiekiem, aby człowiek mógł stać się „synem Bożym”, „bogiem dzięki łasce”. Cerkiew mocno podkreśla pojęcie przebóstwienia (theosis). Przez swe Wcielenie Bóg ofiarowuje siebie człowiekowi. W tym przejawia się akt najwyższej miłości, która „nie szuka swego”, lecz sama oddaje się dla dobra innego człowieka. Bo tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3,16). Bóg posyła na świat swego Syna, aby świat poznał miłość i nauczył się kochać.
Przyjście na świat Syna Bożego było niezrozumiałe dla ówczesnych Żydów i pozostaje niezrozumiałe dla wielu współczesnych ludzi. Jednak Cerkiew podkreśla, że jest to „wielka tajemnica wiary”. Wiary, a nie rozumu i logiki. Narodzenie w stajence, a nie w pałacu, co wedle ludzkiej miary bardziej odpowiadałoby majestatowi Boga, przypomina nam, że właśnie grzesznicy i maluczcy na tym świecie są umiłowanymi dziećmi Bożymi. Światło Prawdy zostało objawione w pierwszej kolejności nie możnym tego świata, ale właśnie skromnym pastuszkom. Tym samym w chwili przyjścia na świat Zbawiciela ukazana była Jego podstawowa misja, albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to co zginęło (Łk 19,10). Powinien On stać się pasterzem nowego ludu, aby ci prości, wzgardzeni grzesznicy mogli stać się „umiłowanymi dziećmi Ojca”. Dlatego wśród nich narodził się Syn Boży i im pierwszym objawiony został Boży plan.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. Konstanty Bondaruk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token