Numer 1(403)    Styczeń 2018Numer 1(403)    Styczeń 2018
fot.
Chrzest Pański
o. Andrej Tkaczow
O, Jordanie! Z której strony mam w myślach do ciebie podejść? Ze wschodu, skąd przyszedł z pustyni lud, który miał objąć ziemię za twoją granicą i któremu pozwoliłeś przejść po osuszonym, zgodnie z wolą Bożą, twoim dnie?
Czy z zachodu, skąd podążali do twych wód ludzie, pragnący chrztu Janowego? Trudna była ta droga i wiele niebezpieczeństw czekało na podróżnych. Ale widocznie donośny był głos „wołającego na pustyni”, bo ludzie, choć ryzykowali ograbieniem, szli za duchowym skarbem.
Jedni musieli kiedyś przejść przez Jordan, żeby osiąść na ziemi płynącej mlekiem i miodem. Inni musieli zanurzyć się w Jordanie, żeby uwierzyć w Tego, na którego Jan wskazał.
„Początek świata – woda, początek Ewangelii – Jordan”.
Chrystus nie chodził wśród ludzi, mówiąc im głośno albo na ucho: „Jestem Mesjaszem”. Bardzo rzadko słyszymy w Ewangelii głos Chrystusa, mówiącego o Sobie, że jest tym Obiecanym i Długo Wyczekiwanym. Potrzebne jest świadectwo innej osoby. I tą inną osobą powinien być człowiek ponad wszelką wątpliwość godny, bezinteresowny, sprawiedliwy, marzący o Prawdzie. Jan był taki.
Syn kapłana, zrodzony z ojca i matki w podeszłym wieku, mieszkaniec pustyni, powinien się wydać Judejczykom aniołem. Pytali go, czy nie jest Eliaszem, czy nie jest Mesjaszem? Odpowiadał słowami Izajasza. Ci, którzy go słuchali, powinni rozumieć.
Przyszedł, żeby wskazać na Tego, któremu – jak uważał – nie był godny rozwiązać rzemyka sandałów.
* * *
W nauczaniu Jana najważniejsza jest skrucha. Bez odrobiny sentymentalności. Tylko groźny głos, jak ryk lwa, zwoływał ku niemu wielu ludzi ze wszystkich krańców Ziemi Obiecanej. Szli popatrzeć, pokręcić się, ale zdarzało się – posłuchać. On mówił, a oni spuszczali głowę. Potem, czerwieniąc się ze wstydu, wchodzili do wody, a on ich zanurzał (chrzcił) dla skruchy i w imię wiary w Tego, który miał przyjść.
Ten, który miał przyjść, przyszedł.
* * *
Jan rozpoznał Go. Nie dzięki opisowi bądź portretowi, lecz biciu serca, poruszeniu duszy, obwieszczeniu przez Świętego Ducha.
– Ty przychodzisz do mnie? To ja potrzebuję chrztu od Ciebie! – powiedział prorok.
– Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe – odpowiadała Prawda.
Jezus ma szanować prawo i wielbić proroków. Jan musi spokornieć. Grubiańskich ludzi Opatrzność uczy pokory, łamiąc ich o kolano, a pokorni i czyści pokornieją z łaski.
* * *
Bezgrzeszny wszedł do wody i, jak mówi Łukasz, modlił się.
A po modlitwie wydarzyło się to, co my świętujemy: Trojcy jawlenije na Jordanie byst’. Bóg prawdziwy objawił się jako Trójca. A Jezus z Nazaretu objawił się jako Chrystus.
Ojciec przejawił siebie głosem.
Syn stał w wodzie jordańskiej.
Duch zszedł na pokorne Słowo w postaci gołębia.
* * *
Jan powiedział: Przedtem Go nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym (J 33).
Mówimy: Objawiłeś się dzisiaj światu i światłość Twoja, Panie, zaznaczyła się na nas (Jawiłsia jesi dnieś wsielenniej, i swiet Twój, Gospodi, znamienasia na nas).
Ojciec powiedział: Ten jest Syn Mój umiłowany.
* * *
W każdym święcie jest dogmat i pouczenie. Jest zasada dla umysłu i zasada zachowania. Ten jest Mój Syn umiłowany – to dogmat.
W Nim Moje upodobanie – to nauczanie o niemożliwości przypodobania się Bogu Niebieskiemu, bez słuchania się Jego Wcielonego Syna. To samo powie potem apostołom Ojciec na Górze Przemienienia: To jest mój Syn umiłowany – i doda: Jego słuchajcie (Łk 9,35).
Dogmat i przykazanie. Przykazanie i dogmat. Rozerwij łączność i oddzielisz duszę od ciała, to znaczy dokonasz zabójstwa.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. Andrej Tkaczow
tłum. Ałła Matreńczyk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token