Numer 1(403)    Styczeń 2018Numer 1(403)    Styczeń 2018
fot.
Sto lat…
Dorota Wysocka
Stulecie – piękna rocznica. Zaraz jednak nasuwa się myśl – jak to, w grodzie, który kilkaset lat był siedzibą władców państwa, zasięgiem swoich granic obejmującego i fragment ziem ruskich, nie wzniesiono wcześniej cerkwi dla poddanych, którzy musieli tu przybywać w różnych, chociażby urzędowych, sprawach, o stałych prawosławnych mieszkańcach nie wspominając? A jednak. Gdzieś się modlili, gdzieś uczestniczyli w Liturgiach, ale pozostawało to w sferze prywatnej. Cerkwi nie było.
Tymczasem tradycje obrządku wschodniego, choć wątle udokumentowane, ma Kraków dawne. Naukowcy do dziś spierają się o granice państwa wielkomorawskiego, a więc i o zasięg obrządku cyrylometodiańskiego. Obejmował Kraków? A pierwsi znani z imienia biskupi krakowscy, Prohor i Prokulf, podlegali jurysdykcji czeskiej, czy może służyli w obrządku słowiańskim?
Pierwszą oficjalną parafię prawosławną, o której niemal nic nie wiadomo, otwarto tu w XVIII wieku dla greckich kupców, którzy w tamtym czasie, przed uwolnieniem Grecji od tureckiego panowania, dość licznie się w Polsce osiedlali. Cerkiewny budynek stał przy ulicy Skawińskiej 16 i zapewne niczym się od sąsiednich nie wyróżniał – taki warunek stawiano greckim wiernym w całym kraju. Nie wiadomo, kiedy ją zamknięto, a i po budynku nie ma już śladu.
Wiadomo za to, kiedy w Krakowie zaczęto regularnie służyć prawosławne Liturgie. W obozie dla internowanych żołnierzy ukraińskich na Dąbiu, jesienią 1918 roku, i to tę datę uważa się za początek krakowskiej parafii. Prawosławna modlitwa nigdy tu już bowiem nie ustała.
Formalnie parafię erygowano w 1923 roku jako garnizonową, z myślą o służących tu licznie prawosławnych żołnierzach (w II Rzeczypospolitej kładziono nacisk na to, by wywodzący się z mniejszości narodowych poborowi służbę wojskową odbywali jak najdalej od stron rodzinnych). Na cerkiew przeznaczono budynek przy ulicy Lubicz, dawną ujeżdżalnię koni, potem siedzibę operetki krakowskiej. W 1927 roku prawosławnym wskazano nową lokalizację – Plac na Groblach, niegdyś browary królewskie, obecnie stoi w tym miejscu hotel Sheraton. Cerkiew wyświęcał św. Bazyli Martysz, wówczas naczelny prawosławny kapelan Wojska Polskiego. Do tamtej cerkwi trafił ikonostas ze zburzonej świątyni w Miechowie, który służy parafii do dziś.
W 1935 roku parafię z wojskowej przemianowano na cywilno-wojskową, poszerzył się zatem krąg wiernych.
Kiedy w 1939 roku Kraków zajęli Niemcy, parafię z koszar Na Groblach po prostu wyrzucono. Ponad dwa lata szukała sobie miejsca. Po wysiedleniu krakowskich Żydów do getta proponowano jej opustoszałe synagogi na Kazimierzu, nie chciała jednak żadnej z nich zajmować.
Ktoś wskazał parafianom średniowieczną kamienicę przy Szpitalnej 24 na Starym Mieście. Pod koniec XIX wieku otrzymało ja w darze jedno ze stowarzyszeń żydowskich i przystosowało wnętrze na potrzeby synagogi. W 1940 roku zajął ją niemiecki fabrykant i urządził stolarnię. „Dogadajcie się z nowym właścicielem. Jeśli wam ustąpi, nie będziemy się sprzeciwiać” – usłyszeli od niemieckich władz. Dogadali się, kamienica wciąż służy prawosławnym, od dwudziestu lat już jako hipoteczna własność parafii. Wspominam o tym, bo kwestia własności, a zatem i ponoszenia kosztów remontów, spędzała sen z powiek kolejnym proboszczom.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Dorota Wysocka
fot. archiwum parafii

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token