Numer 1(403)    Styczeń 2018Numer 1(403)    Styczeń 2018
fot.
Każdy może znaleźć drogę do cerkwi
Eugeniusz Czykwin
O tę pomoc, o wzajemne prawosławno-katolickie relacje w zeświecczonej Francji, już przy pierwszym spotkaniu w Paryżu pytam o. Serge (Siergieja) Sollogouba.
– Ależ tak, są bardzo dobre – odpowiada bez wahania. – Tylko że my w tym materialnym, rzeczowym, wymiarze nie za wiele możemy im pomóc. Ale oni i tak chętnie to czynią. Właśnie planujemy przeniesienie naszej parafii, która liczebnie się powiększa, do nowej świątyni. Dotychczas korzystaliśmy z będącej własnością Kościoła katolickiego kaplicy. Ponieważ już się w niej nie mieścimy, poprosiliśmy katolików o inny, większy, także opuszczony kościół i uzyskaliśmy wstępną zgodę na przeprowadzkę.
O. Siergiej jest proboszczem cerkwi Jana Teologa w Meudon-la-Foret (przedmieścia Paryża). Parafię tę 34 lata temu założyło kilka rodzin, w tym rodzina o. Siergieja. Będąc drugim pokoleniem rosyjskich emigrantów, pragnęli ustrzec swoje dzieci przed utratą narodowej i – co ważniejsze – duchowej tożsamości. Wiedzieli, że bez cerkwi ich dzieci i wnuki, tak jak ich francuscy rówieśnicy, będą oddalać się i zatracać wiarę. Nie chcieli też, by ich wspólnota stała się swoistym gettem, stąd też, choć w domach z dziećmi rozmawiali wyłącznie po rosyjsku, wszystkie nabożeństwa i kazania były i są do dziś służone po francusku. O tym, że była to słuszna decyzja, świadczy stale powiększająca się liczba członków parafii i to w sytuacji, gdy francuski Kościół, jak stwierdził ks. Martin de la Ranciere (tygodnik „Niedziela” 36/2008), doświadczył „drastycznego spadku praktyki religijnej”.
Rzeczywiście, w 66-milionowej Francji katolicyzm deklaruje 60 proc. mieszkańców, z czego regularnie w niedzielnych mszach uczestniczy 4,5 proc. Drastycznie spadła liczba powołań kapłańskich i zakonnych, z 700 w 1965 roku do 111 w 1980. Obecnie – stwierdził ks. Martin – zaledwie 45 proc. małych dzieci chrzci się, a tylko 7 proc. nastolatków przystępuje do bierzmowania. Opuszczone kościoły są sprzedawane, zamieniane, także na meczety, burzone. Jak podaje prawicowa fronda.pl, od 2000 roku we Francji rozebrano 18 kościołów, w najbliższym czasie ma być zniszczonych kolejnych 242, a w ciągu kilku lat zostanie wyburzonych 2800 świątyń.
– Co sprawia – pytam o. Siergieja – że w waszej parafii nie ubyło, ale przybyło wiernych?
– Naszą siłą – dopowiada batiuszka – jest nasze liturgiczne życie. Nasze nabożeństwa, prócz duchowego wymiaru, oferują także wielką, potrzebną każdemu wierzącemu, wiedzę. Dla przykładu w służbach Wielkiego Postu mamy całą drogę wiodącą do zbawienia. Staramy się też podtrzymać wśród naszych parafian poczucie wspólnoty. Znajduje to wyraz m.in. w zachęcaniu do wspólnego śpiewania części nabożeństw. Choć dla umiejących śpiewać naszych chórzystów korzystanie z „prostych” napiewów może nie być satysfakcjonujące, to pozostałym daje poczucie współuczestnictwa. Bardzo ważne jest angażowanie dzieci, chłopców do przysługiwania, dziewczynek do śpiewania, czytania. Po Liturgii integrujemy się przy herbacie i kawie. Rozmawiamy po francusku, bo prócz potomków emigrantów są wśród nas także Grecy, Rumuni, Francuzi, którzy przyjęli prawosławie.
– A co – dopytuję – przyciąga do was rodowitych Francuzów?
– Choć sekularyzacja Francji jest daleko posunięta, to społeczeństwo francuskie – stwierdza duchowny – jest silnie zakorzenione w chrześcijańskiej tradycji i dużej jego części – chociaż nie uczestniczy czynnie w życiu Kościoła – bliskie są normy chrześcijańskiej moralności. Kulturowe przywiązanie do chrześcijaństwa jest szansą odrodzenia religijnego, które ma miejsce – tylko w Paryżu działa około stu katolickich grup charyzmatycznych, których uczestnicy bardzo dużo się modlą. Czynne są też (zgodnie z obowiązującym prawem nie więcej niż 20 proc.) szkoły katolickie. Do jednej z takich szkół, w zachodniej części Francji, uczęszcza 14-letni syn o. Siergieja Alosza. Choć w szkołach tych, w kwestiach wiary, nie ma żadnego przymusu czy presji, to na rozpoczęcie roku szkolnego wszyscy (350 uczniów) poszli z pielgrzymką do położnego osiem kilometrów od ich szkoły miejsca objawienia Bogarodzicy. Starsi pomagali młodszym, w drodze powrotnej nieśli pierwszoklasistów.
Zapytany, czy we Francji zauważalny jest antyklerykalizm, o. Siergiej zaprzecza. – Dziś radykalny antyklerykalizm – mówi – to margines. Choć zgodnie z ustanowionym w 1905 roku prawem istnieje zakaz wypowiadania się na temat swojej wiary w ramach sprawowania publicznych obowiązków służbowych, to chrześcijanie mogą wypowiadać się, także manifestować na ulicach – w marszach protestujących przeciw legalizacji związków homoseksualnych w Paryżu uczestniczyło kilkaset tysięcy osób. Drugi element niwelujący krytykę Kościoła związany jest z kwestiami finansowymi. Państwo nie może przekazywać Kościołom i związkom wyznaniowym pieniędzy na cele kultowe, ale na inne, np. działalność charytatywną lub niezwiązane z kultem, i owszem. Dzięki tej autonomii Kościół może, i to czyni, zajmować krytyczne stanowisko wobec niektórych poczynań rządu.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Eugeniusz Czykwin
fot. archiwum parafii


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token