Numer 1(403)    Styczeń 2018Numer 1(403)    Styczeń 2018
fot.
Duch i historia
Anna Radziukiewicz
Szli do nich ludzie prości i uczeni, szli pisarze – Dostojewski, Gogol, Tołstoj, Tiutczew. Szli myśliciele – Włodzimierz Sołowjow, Iwan Kirijewski. Starcowskie widzenie świata przenikało do literatury i czyniło ją jedną z najwspanialszych w ludzkiej historii. Przenikało i do filozofii.
Dlaczego? Bo literatura była odbiciem Bożej chwały, sięgała po pierwotne sensy, znaczenia, piękno i dobro. Kultura, która odrzuca Boże energie, staje się satanistyczna – tak mi się wydaje, kiedy obserwuję sztukę współczesną, która zrywa związki z Bożą chwałą. Taka nie ma niczego istotnego, własnego do przekazania. Karmi się jedynie tym, co przetworzone, co przez nią zostało zepsute. Za swoją istotę uznała przekraczanie, niszczenie, kłamstwo. Nie dysponując własnymi wartościami i symbolami, sięga po cudze, najchętniej chrześcijańskie – po to, by prowokować, umieszczając symbole chrześcijańskie w nowych kontekstach, bulwersując, obrażając, na przykład podczas pokazu mody, przyodziewając ciała modelek kusymi szatami, odbijającymi symbole szat biskupich, różańcami, krzyżami.
Sztuka satanistyczna nie pomogłaby ruskim ludziom przetrwać siedemdziesięciu bezbożnych lat po rewolucji październikowej. A utwory Dostojewskiego czy Gogola pozwalały, broniły naród przed totalnym zerwaniem z tradycją. Uczyły życia zgodnie z Ewangelią.
Optina Pustyń wyłania się zza szyby autokaru jak gotowy kadr do panoramicznego zdjęcia. Czy tysiącom pielgrzymów, którzy z całego świata ciągną do Optiny, nie towarzyszą emocje wkraczania w niezwykłość, czystość?
Choć jest przenikliwie zimne popołudnie, parking jest zastawiony samochodami i autokarami. Cerkwie „zabite” ludźmi. Świętość wzywa. Przyciąga, bo życie mnoży pytania, a człowiek pragnie odpowiedzi na nie. I w dziewiętnastym wieku było tak samo. Do starca Ambrożego ustawiały się długie kolejki, choć ludzie wiedzieli, że nie wszystkich wysłucha. Niektórym odmawiał rozmowy. I wiedzieli, że jeśli udzieli im rady, są zobowiązani ją wypełnić. Były i takie rady, które całkowicie zmianiały los człowieka. Na przykład starzec mówi kupcowi, by rzucił swój interes i szedł do monasteru. I kupiec szedł.
– Każdy człowiek powinien mieć twardy i prawidłowy wektor w swoim życiu – tłumaczy mi młody hieromnich w okularach, Metody, który studiował teologię w Kijowie, a przybył tu z Diwiejewa, bo tam na niżniegorodzkiej ziemi się urodził. Imię ma po bracie Metodym, który z Cyrylem oświecał słowiańskie narody.
Odstaliśmy od grupy. Rozmawiamy.
– Wracający od starców mieli rozjaśnioną drogę. Wiedzieli, jak dalej żyć – mówi mnich.
– Mieli starcy jakieś najważniejsze przesłanie? – pytam.
– To nie tyle przesłanie – mówi o. Metody – ile uświadamianie ludzi, że w historii czasy są zawsze trudne i że trzeba z tym się pogodzić i że ludzie przeżywali nawet w bardzo trudnych warunkach. To ich hartowało, dawało siłę.
– Inaczej niż to, co obiecuje popkultura, nawet współczesna pedagogika i psychologia – wtrącam. – Że od nas zależy, by swoje życie, a to jego główny cel, utkać jako łatwe i przyjemne.
– I do takiego przenikają, bez barier, fobie i psychozy. Człowiek traci wtedy odporność na wszelkie trudności i problemy, bo założył, że życie będzie przyjemne. A jest inaczej. Realizując ów „przyjemny” scenariusz, idąc szeroką drogą, człowiek łatwo popada w grzech.
– Wielu nie zważa na grzech. Idą szeroką drogą – wtrącam.
– A czytała pani świętego Kasjana Rzymianina? – pyta mnich.
– Czytałam.
– A pamięta pani, co mówi św. Kasjan o grzechu – i z tym się zgadzam – że grzechy, z których się nie wyspowiadaliśmy, powodują psychiczny rozstrój, nawet ciężkie psychiczne choroby. Cerkiew oczekuje spowiedzi. Oczekuje pokajanija za grzechy, popełnione nawet w dzieciństwie. Oczekuje poruszania się drogą wypełniania Bożych przykazań. Wtedy wszystko będzie się odradzało. Ważny jest przy tym duchowy przewodnik. Bez niego zbłądzimy. Starcy uosabiali w sobie wielowiekowe doświadczenie duchowych przewodników.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz
fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token