Numer 2(404)    Luty 2019Numer 2(404)    Luty 2019
fot.Anna Radziukiewicz
Spotkanie dwóch przymierzy
o. Konstanty Bondaruk
"Bądź pozdrowiona, Bogarodzico Dziewico, z Ciebie bowiem zajaśniało Słońce prawdy, Chrystus Bóg nasz, oświecając pogrążonych w ciemności. Wesel się i ty, sprawiedliwy starcze, który wziąłeś w swe objęcia wyzwoliciela dusz naszych, darującego nam zmartwychwstanie”. „Dziewicze łono narodzeniem Swoim uświęciłeś i ręce Symeona pobłogosławiłeś, uprzedzając Swą obietnicę, tak i teraz zbawiaj nas, Chryste Boże; pojednaj zwaśnione ludy i umocnij tych, których umiłowałeś, Jedyny prawdziwie miłujący człowieka”.
Tymi słowami troparionu i kondakionu Cerkiew wyraża istotę Spotkania Pańskiego. Należy ono do nieruchomych świąt i zawsze obchodzone jest 15 lutego. W odróżnieniu od niektórych wielkich świąt, wydarzenie, które stało się podstawą ustanowienia tego święta, zostało odnotowane w Ewangelii według Łukasza. Ewangelista opisał tradycyjny rytuał przyniesienia do jerozolimskiej świątyni czterdziestodniowego Jezusa i złożenia przez Józefa i Maryję dziękczynnej, zwyczajowej ofiary Bogu za pierworodnego syna. Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.

Wszystko według Prawa
Według Prawa starotestamentowego kobiecie, która urodziła chłopczyka, w ciągu czterdziestu dni, a kiedy dziewczynkę – dwa razy dłużej, jako rytualnie nieczystej – nie wolno było wchodzić do świątyni.
Prawo nakazywało złożenie w ofierze dziękczynnej i oczyszczającej jagnięcia i gołębia. Jeżeli rodzina była biedna, dopuszczalne było złożenie zamiast jagnięcia gołębia. Oprócz tego, gdy pierwszym dzieckiem był syn, rodzice czterdziestego dnia po jego urodzeniu przynosili go do świątyni w celu symbolicznego ofiarowania Bogu. Była to nie tylko tradycja, ale wręcz wymóg Prawa Mojżeszowego na pamiątkę wyzwolenia Izraela z przeszło czterechsetletniej niewoli.
Najświętsza Bogarodzica nie potrzebowała oczyszczenia, ponieważ Chrystus przyszedł na świat w niezwykły, nadprzyrodzony sposób, za sprawą Ducha Świętego, jednak powodowana skromnością i pokorą oraz wiernością tradycji przodków, również przyszła do świątyni. W charakterze ofiary Józef i Maryja, jako ludzie biedni, złożyli dwa gołębie.
Dziewica czy młoda niewiasta?

Gdy tylko Święta Rodzina przestąpiła próg świątyni, naprzeciw niej wyszedł starzec. Zwali go Symeonem, co po hebrajsku oznaczało „słuch”. Według Tradycji, przeżył on ponad trzysta lat. Był jednym z 72 rabinów, którzy w III wieku przed narodzeniem Chrystusa, na zlecenie egipskiego króla Ptolomeusza II, przełożyli na język grecki 22 księgi Starego Testamentu. Gdy Symeon tłumaczył księgę proroka Izajasza, w 7 rozdziale natknął się na dziwne słowa: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna i nazwie Go imieniem Emmanuel (Iz 7,14). Tłumacze, którzy pracowali oddzielnie, aby nie sugerować się niczyimi podpowiedziami, mieli wielki kłopot ze słowami proroka, bo wydawały się one niedorzeczne. Hebrajski oryginał sugerował zarówno dziewicę, jak i „młodą niewiastę”, wprawdzie zdolną do zamążpójścia, ale jeszcze niezamężną. Symeon zgodnie z logiką chciał napisać „młoda niewiasta”, lecz ukazał mu się anioł i zabronił przeinaczać prawdziwy tekst. Jak czytamy w Ewangelii, Symeon był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: „Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela”. A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu (Łk 2, 22-35). Czterdziestego dnia od narodzenia Chrystusa stało się to, na co Symeon czekał przez całe swoje długie życie. Proroctwo wypełniło się i teraz mógł spokojnie umrzeć.
W dniu Spotkania Pańskiego w świątyni jerozolimskiej odbyło jeszcze jedno znaczące wydarzenie. Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim (Łk 2,36-40).

Uniwersalne spotkanie
Spotkanie maleńkiego Jezusa w jerozolimskiej świątyni z Symeonem i Anną można rozpatrywać jako symbol o uniwersalnym znaczeniu; jako spotkanie ludzkości ze swym Zbawicielem w Cerkwi. To wydarzenie przewidział prorok Malachiasz, który napisał: Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów (Ml 3,1). W świątyni Symeon rozpoznał w Dzieciątku oczekiwanego Mesjasza, obwieścił, że jest On zbawieniem i światłem świata. Odtąd los każdego człowieka będzie zależeć od stanowiska, jakie zajmie w stosunku do Chrystusa. Będzie on dla człowieka albo zgubą, albo ratunkiem, zatraceniem lub zmartwychwstaniem. Zresztą podobną myśl wypowiedział Jan Chrzciciel: Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym (Mt 3,12).

Spotkanie dwóch Przymierzy
Cerkiew nasza nazwała starca Symeona „przyjmującym Boga” (Bohopryimiec) i uhonorowała jako świętego. W VI wieku jego relikwie zostały przeniesione do Konstantynopola. W 1200 roku relikwiarz Symeona widział pielgrzym z Rusi, przyszły święty hierarcha, arcybiskup nowogrodzki. Św. Teofan Zatwornik pisał: „W osobie Symeona Stary Testament, nieodkupiona ludzkość, w pokoju odchodzi do wieczności, ustępując miejsca chrześcijaństwu”. „Symeon jest uosobieniem całego Starego Testamentu. Bogarodzica jest owocem Starego Przymierza, ale z Niej już zaczyna się Nowe Przymierze.
Jan Chrzciciel urodził się w Starym Testamencie, lecz zlecone mu było szczególne zadanie – przygotować drogę Nowemu Przymierzu. Jednak starzec Symeon w pełni należy do Starego Przymierza. On jedynie dożył do narodzenia Chrystusa, aby Go ujrzeć, ukazać Mu swą świętą wiarę i wziąć Go w swe objęcia, ale starzec już nie może dalej ani żyć, ani modlić się. (…) Odchodzi do wieczności, a wraz z nim Stary Testament i Prawo. Chrystus oznacza koniec Prawa (Mojżeszowego). Starotestamentowa ludzkość, w szczególności naród żydowski, zakończyła swój duchowy szlak Bogoprzyjęcia w osobie swego znakomitego przedstawiciela – Symeona”.
Tak więc Spotkanie Pańskie „to moment spotkania i rozłąki dwóch Przymierzy, Starego i Nowego” – pisał św. nowomęczennik o. Bazyli Nadzieżdin (zm. w 1930 roku). Na pamiątkę o tym ważnym wydarzeniu w życiu Jezusa Chrystusa, w nabożeństwach prawosławnych codziennie brzmi pieśń Symeona „teraz o Panie pozwól słudze Twemu odejść w pokoju” (Nynie otpuszczajeszy raba Twojeho).

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. Konstanty Bondaruk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token