Numer 2(404)    Luty 2019Numer 2(404)    Luty 2019
fot.Anna Radziukiewicz
Autokefalia tak, ale zgodna z prawem
Wiesław Romanowski
Wiesław Romanowski: – CzyWasza Eminencja wysłał życzenia i pozdrowienia nowemu metropolicie kijowskiemu Epifaniuszowi?
Metropolita Sawa: – Nie, nie wysłałem. Temu młodemu, świeckiemu człowiekowi wyrządzono wielką krzywdę, mianując go metropolitą. W świetle prawa kanonicznego nie jest przecież duchownym. Nie jest wyświęcony w kanonicznej Cerkwi.
– Jak rozumiem, Eminencja jest przeciwnikiem autokefalii dla Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi?
– Nie, w żadnym wypadku, to prasa czasami zmyśla takie prowokacyjne rzeczy. Każdy naród ma prawo do samodzielnej Cerkwi. Gdy tylko pojawiła się kwestia autokefalii dla Ukrainy, byłem za, ale na warunkach przyjętych w cerkiewnym prawie.
– To znaczy jak? Inną drogą niż ta zaproponowana przez Konstantynopol?
– Zgodnie z naszymi kanonami suspensę zdejmuje ten, kto ją nałożył. Rozłamowców z Ukrainy, tworzących kijowski patriarchat i autokefalię wykluczył dwadzieścia lat temu patriarchat moskiewski i jedynie on ma prawo przywrócić ich na łono Kościoła, a nie patriarcha Konstantynopola Bartłomiej. Oczywiście pod warunkiem, że rozłamowcy wyrażą skruchę i odbędą pokutę. Później mogą przyjąć święcenia i wspólnie tworzyć autokefaliczną Cerkiew na Ukrainie.
– Ale to jest przecież nierealne.
– Niestety, już chyba tak. Sprawy rzeczywiście zaszły za daleko. To wszystko przez pychę, pychę Filareta, którego wykorzystał pierwszy prezydent Ukrainy Leonid Krawczuk. Coraz częściej myślę, że sprawa jest już tylko w rękach Boga. Inaczej nie wyjdziemy z tej sytuacji, stworzonej przez szatana. Jestem przekonany, że władze Ukrainy powinny najpierw zjednoczyć kraj, zakończyć wojnę i wtedy dopiero zająć się sprawami Cerkwi. Tam potrzebne są duże zmiany. My w Polsce mamy prawnie uregulowane relacje z państwem, Kościół katolicki ma konkordat, my ustawę, która reguluje sprawy własności. Na Ukrainie wszystko jest po komunistycznemu w rękach państwa, ono może nawet pozbawić Cerkiew rejestracji. Najważniejsze jest jednak to, że jednoczenie Cerkwi dokonuje się poprzez jednoczenie wiernych. To oni muszą zadecydować, do jakiej Cerkwi chcą należeć. Tego zjednoczenia dzisiaj na Ukrainie nie ma.
– Ukraińcy twierdzą, że Ukraińska Cerkiew Moskiewskiego Patriarchatu popiera aneksję Krymu i wojnę na wschodzie Ukrainy. Czy to nie wystarczający powód do odłączenia się od niej?
– Są to sprawy polityczne. Nie zajmuję się tym.
– Czy stanowisko wobec ukraińskiej autokefalii wypracowuje Eminencja w konsultacji z moskiewskim patriarchatem?
– Nasze stanowisko jest niezależne od Moskwy, sami je podejmujemy na podstawie prawosławnej dogmatyki i kanonów. To jest dla nas najistotniejsze.
– 6 stycznia patriarcha Bartłomiej wręczy metropolicie kijowskiemu Epifaniuszowi tomos, ustanowi legalną, niezależną Cerkiew Prawosławną Ukrainy. Co będzie dalej?
– Radzę mu, by tego nie czynił. Nie tylko ja, patriarcha Antiochii zaproponował jak najszybsze zwołanie Soboru Cerkwi Prawosławnych, by omówić sytuację na Ukrainie i znaleźć kanoniczne rozwiązanie problemu. Najlepiej byłoby odłożyć przyznanie tomosu Ukrainie i wspólnie wyprowadzić sprawy w panprawosławne rozwiązanie.
– Zbierzecie się i co? Jest jakiś plan?
– Myślę, że patriarcha Cyryl też jest skłonny do dialogu. Jego ostatni list do patriarchy Bartłomieja o tym świadczy. Tak to przynajmniej odbieram. W pierwszym rzędzie powinny w tej sprawie rozmawiać Moskwa, Konstantynopol i Kijów. Jeśli znajdą rozwiązanie, my je zaakceptujemy.
– A jeśli patriarcha Bartłomiej niczego nie przełoży i zrealizuje swój plan, co będzie?
Będzie chaos. Taki jak teraz. Bardzo wysoko cenię patriarchę Bartłomieja, bardzo go lubię, ale znalazł się na własne życzenie w bardzo trudnej sytuacji, jest naciskany z różnych stron. Pewnie nie będzie miał już teraz innego wyjścia i wyda Ukrainie tomos.
– Czy to będzie niekorzystne dla Cerkwi prawosławnej w Polsce?
– Mówiłem już o prawie kanonicznym. Naruszanie go to zły precedens. Nie można też wykluczyć, że w Polsce, gdzie mieszka ponad milion Ukraińców, pojawi się grupa wiernych, dla których Filaret będzie próbował organizować w Polsce swoje parafie. Niedawno słyszałem, że Prawy Sektor już badał możliwości wizyty w Polsce Epifaniusza. Czeka nas chaos.

Polityka z 6 stycznia 2019

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token