Numer 2(404)    Luty 2019Numer 2(404)    Luty 2019
fot.Anna Radziukiewicz
Między Wschodem i Zachodem
Anna Radziukiewicz
Seria traktuje głównie o łacińskiej kulturze dawnej Rzeczypospolitej, choćby o formowaniu się kultury polskiego katolicyzmu w dobipotrydenckiej, jej duszpasterstwie, drogach duchowych. Należy docenić trud redaktorów serii, którzy chcieli wyjrzeć poza łaciński krąg kulturowy i spojrzeć na kulturę, kształtowaną w Rzeczypospolitej przez protestantyzm, prawosławie i unię. To stosunkowo nowy powiew w polskich badaniach.
Każdy tom to praca zbiorowa. W jedenastym autorzy przedstawiają ruską kulturę ziem Rzeczypospolitej, prawosławną i unicką. Tyle, że rzecz tylko w niewielkim stopniu dotyczy kultury unickiej. Jakie są tego przyczyny? Prof. Marzanna Kuczyńska, z którą rozmawiałam, zauważa, że niewielu jest w Polsce i za granicą badaczy, zajmujących się tym tematem. Myślę, że jest i drugi problem – kultura unicka, niejako przez brak swojej samodzielności, wyrazistości, krótki stosunkowo żywot, być może nie stanowi wdzięcznego pola badawczego. To kultura, która zawiesiła się gdzieś między prawosławiem a rzymskim katolicyzmem. Dlatego na dobrą sprawę spośród jedenastu tekstów tu zamieszczonych, jedynie Beata Lorens z Uniwersytetu Rzeszowskiego opowiada o kulturze unickiej – o bazylianach jako o tych, którzy kulturę łacińską starali się zaszczepić wśród unitów Rzeczypospolitej w XVIII wieku. W innych tekstach notujemy jedynie muśnięcie tematu kultury unickiej.
Marzanna Kuczyńska słusznie stwierdza, że kultura cekiewnosłowiańska i ruska stanowi nierozłączną część wspólnego dziedzictwa wielonarodowego państwa polsko-litewskiego. I że niezwykle wzbogaca ona kulturę Europy środkowo-wschodniej i całego obszaru bizantyńsko-słowiańskiego.

O cerkiewnej kulturze
Autorzy zajmują się głównie kulturą wieków XVI i XVII. Dlaczego? Bo to w wieku szesnastym została ona postawiona do odpowiedzi. Po czasach reformacji, kiedy Kościół rzymskokatolicki stracił wielu wiernych na rzecz protestanckich ruchów religijnych i kiedy wzmocniony soborem trydenckim (1545-1563), ruszył do kontrofensywy, rodząc misyjny zakon jezuitów, a w wieku kolejnym bazylianów, wzorowanych na jezuitach, i kiedy prawosławie stało się głównym polem pozyskiwania wiernych dla Kościoła łacińskiego, Cerkiew musiała odpowiadać na najtrudniejsze pytania. Musiała formułować swą myśl teologiczną, dydaktyczną, społeczną, sięgając po narzędzie polemiki, homiletyki, literatury. Musiała bronić swoich języków (cerkiewnosłowiańskiego i ruskiej mowy, nazywanej później „prostą”), swego kalendarza, statusu, tradycji, historii, szukać przyjaciół wśród wschodnich patriarchów. Musiała pogłębiać swą wiedzę z patrystyki, liturgiki, dokonywać przekładów, szlifować kaznodziejstwo, rozwijać drukarstwo. Jednym słowem została zmuszona do szybkiego rozwoju. A wtedy, w szenastym wieku, to wiara zajmowała najwyższe miejsce na skali wartości duchowych i intelektualnych. Nie dziwmy się więc, że wiara była jądrem kultury. Zresztą była nim przez poprzednie wieki, czyli od czasów chrztu Rusi Kijowskiej przez Włodzimierza Wielkiego w 988 roku i w czasie istnienia Rusi Halicko-Wołyńskiej (do 1349 roku). Wiara kształtowała kulturę w Nowogrodzie, Kijowie, Smoleńsku, Pskowie, Czernihowie, Włodzimierzu. Nie czyńmy więc autorom zarzutu, że pisząc o kulturze ruskiej w dawnej Rzeczypospoltej piszą o kulturze cerkiewnej. Pamiętajmy też, że kultura zawsze pozostwała na Wschodzie w ściślejszej zależności od Cerkwi niż kultura na Zachodzie od Kościoła.
A dlaczego swoje studia nad tą kulturą kończą badacze gdzieś na początku XVIII wieku, kiedy jeszcze Rzeczypospolita istniała? To proste. Bo wtedy ruska kultura prawosławna, po wieku walki „Rusi z Rusią”, rozdwojonej między prawosławiem i unią, została już przykryta grubą warstwą uniatyzmu, coraz bardziej latynizującego się i polonizującego. Kryła się ona pod wiejską strzechą i pozbawiona mecenatu, nie mogła wydać obfitych plonów.
Mówią do nas badacze z Polski i z zagranicy – filolodzy, historycy i historycy sztuki. Mówią o tożsamości religijnej i narodowościowej Rusinów, o językach ruskiej kultury, o Biblii i liturgii, najbardziej kształtujących ruską kulturę, o oświacie, homiletyce, polemikach toczonych z łacinnikami, wreszcie o okcydentalizacji sztuki cerkiewnej.

Z historią w tle
Dobrze, że tom rozpoczyna rozprawa prof. Tomasza Kempy z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (laureat Nagrody Ostrogaskiego za 2008 rok). Kreśli ogólny obraz prawosławia i unii w Polsce i na Litwie. Określa rolę władców i świeckich. Rysuje pejzaż czasów przed unią i po jej zawarciu. Mówi o roli w tym procesie wschodnich patriarchów, ruskich możnowładców, bractw i hierachów prawosławnych, którzy unię przyjęli, oczekując od króla Rzeczypospolitej, katolickich możnych i hierarchów mocnego poparcia w walce z prawosławnymi jako przeciwnikami unii. I takie otrzymali. Zygmunt III bowiem uznał, że po akcie brzeskim jedynym pełnoprawnym spadkobiercą Cerkwi prawosławnej jest Cerkiew unicka i nie zważał na to, że przeciwko unii opowiedziała się większość prawosławnej szlachy, najpotężniejszy książę Rzeczypospolitej Konstanty Bazyli Ostrogski, zdecydowana większość mnichów, dwóch spośród ośmiu władyków – lwowski i przemyski. Nie zważał na to, że choć opór przeciw unii z biegiem czasu słabł, to jednak nie wygasł i odzywał się, ale to już nie za życia Zygmunta III, choćby w okresie powstania Chmielnickiego. Bo wiek XVII to czas „uspakajania religii greckiej”, która przeciw takiemu uciskowi burzyła się nawet w krwawy sposób. Ale to i czas walki „Rusi z Rusią”, kiedy Cerkiew Rzeczypospolitej została głęboko podzielona, a większość wiernych – już prawosławnych i unitów – gotowa była rzucać najgorsze kalumnie na drugą stronę. Prawosławni wprost mówili o zdrajcach władykach. A unici swoich niedawnych braci w wierze nazywali „bydło nierozumne”, „nalewajkowska orda”. O pokój i zgodę, o pogodzenie „Rusina z Rusinem” – jak pisze prof. Teresa Chynczewska-Hennel (laureatka naszej nagrody za 2008 rok) – apelowano w literaturze od końca XVI wieku. Ale napięcia i wzajemne animozje rosły, wywołując skrajne reakcje.
Ale wróćmy do kultury. Kempa stwierdza, że choć unia brzeska doprowadziła do bolesnego podziału w Cerkwi, wojen i powstań, to z drugiej strony spowodowała wielką moblizację prawosławnych, która zaowocowała rozkwitem prawosławnej literatury polemicznej oraz założeniem albo odnowieniem w pierwszej połowie XVII wieku około pięćdziesięciu monasterów – takiej akcji fundacyjnej wcześniej na ziemiach ruskich Rzeczypospolitej nie było, także rozkwitem kolegium w Kijowie, kuźni prawosławnych elit. Na podobny aspekt zwraca uwagę badaczka z Uniwersytetu Padewskiego Viviana Nosilla. Pisze: „Współzawodnictwo różnych wyznań dawało bodziec, by szukać lepszego oręża w starciu z przeciwnikiem i do ochrony swoich wiernych przed przenikaniem obcych poglądów”.
Druga połowa XVII wieku, według Tomasza Kempy, to już czas zanikania ruskiej kultury prawosławnej Rzeczypospolitej w jej – rzec można – rodzimym wydaniu. Polityka bowiem polskich królów pchnęła je (zwłaszcza po traktatach z 1667 i 1686) w objęcia Moskwy, wyjmując spod jurysdykcji Konstantynopola. Prawosławie polsko-litewskie traciło lokalny charakter, otworzyło się na proces jego rusyfikacji, co wpłynęło i na charakter ruskiej kultury. Na prawosławie zaczynano patrzeć jak na „wiarę rosyjską”, tym bardziej że zwierzchnik prawosławia w Rzeczypospolitej od 1686 na stałe rezydował w Moskwie.
Inne groźne zjawisko tamtych czasów to zawłaszczanie dziejów, tradycji i kultury przez unitów i pozostawianie prawosławnych jako wspólnoty bezimiennej, zawieszonej w historycznej próżni, bez tradycji, na co także zwraca uwagę badacz z Torunia.
Na szczęście historia okazała się łaskawsza od intencji unitów wobec prawosławnych. Nie odebrała im tradycji, o czym świadczy choćby ten tom.
W tym tomie Sergejus Temcinas z Wilna pisze niezwykle interesująco i w usystematyzowny sposób o językach ruskiej kultury (cerkiewnosłowiańskim, ruskim, łacinie i polskim). Do spraw języka wracają – przyczynkowo – i inni autorzy. To temat na tyle ważny, budzący emocje, że wróciłam do niego w oddzielnym tekście (PP 3/2018).

Kodeksy biblijne
Kształt najbardziej „cerkiewnej” ruskiej kultury zarysowali profesorowie Aleksander Naumow (laureat naszej nagrody z 1994 roku), filar badań nad ruską spóścizną naszego kraju, i Marzanna Kuczyńska. Pierwszy przedstawił Biblię i liturgię w systemie wartości tejże kultury, druga homiletykę. Naumow zwraca uwagę na nowe zjawisko kultury prawosławnej, występujące w Rzeczypospolitej. Otóż teksty biblijne czyta się podczas Liturgii. Ale na ziemiach ruskich pojawiły nieliturgiczne kodeksy biblijne, takie jak Mateusza Dziesiątego, Franciszka Skoryny, Iwana Fiodorowa, Biblia Ostrogska, Ewangelia Peresopnicka i inne. Dlatego szesnaste stulecie nazywa badacz złotym wiekiem biblistyki ruskiej. Jej osiagnięcia stawiają kulturę Rusinów na najwyższym poziomie kultury renesansowej Europy i polsko-litewsko-ruskiej Rzeczypospolitej. Tak jak wydanie drukiem Biblii Ruskiej, jakie zaczął realizować w Pradze w 1517 roku Franciszek Skoryna, stało się wydarzeniem na skalę europejską, stwierdza badacz.

Oświata
Nad oświatą ruską na ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej pochyliła się Viviana Nosilla. Nad oświatą, po wprowadzeniu unii, pieczę sprawowali magnaci i mieszczańskie bractwa cerkiewne, odpowiadając na wyzwania jezuitów, zakonu popieranego przez Kościół rzymski, którego głównym zadaniem było nawracanie prawosławnych na terenach pogranicznych, nie tylko ruskich, ale i moskiewskich.
Nieuctwo Rusi – to podstawowy zarzut czyniony prawosławnym przez polemistów rzymskokatolickich, choćby przez jezuitę Piotra Skargę, który źródło nieuctwa widzi między innymi w cerkiewnosłowiańskim, jako nieprzydatnym w naukach religijnych i świeckich, w przeciwieństwie do łaciny, która jako jedyna gwarantuje przekaz prawdy.
Więc jak z tym nieuctwem było? Sieć ruskich brackich szkół w w drugiej połowie XVI i pierwszej XVII wieku rosła szybko, stwierdza włoska badaczka. To szkoły w Wilnie i we Lwowie dały przykład, w jaki sposób organizować takie placówki. Powstały więc szkoły m.in. w Mohylewie, Brześciu, Mińsku, Orszy, Przemyśłu, Grodnie, Bielsku, Zamościu, Kijowie, Łucku, Szkłowie, Połocku, Pińsku, akademie w Ostrogu, potem Kijowsko-Mohylańska. Ziemie ruskie, wbrew przyjętym obiegowym opiniom, nie były więc intelektualną pustynią, stwierdza Nosilla. Dodajmy, tym bardziej, że głównym kanałem przepływu ruskiej kultury i oświaty, zwłaszcza z Bałkanów, były przez całe wieki monastery, ale także cerkwie.
Pierwsze szkoły unickie powstawały na fundamencie przejętych szkół prawosławnych. Wprowadzano w nich jezuicki model oświaty. Niektórym szkołom prawosławnym udało się przetrwać, a nawet powstawały nowe, tyle że zmieniał się ich charakter – z grecko-słowiańskiego na łacińsko-polski. Zmiana charakteru była podyktowana potrzebą współzawodnictwa ze szkołami jezuickimi.
Osiemnasty wiek to według włoskiej badaczki całkowite przejęcie kontroli nad ruską edukacją przez bazylianów, zwłaszcza po synodzie zamojskim w 1720 roku.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz
fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token