Numer 2(404)    Luty 2019Numer 2(404)    Luty 2019
fot.Anna Radziukiewicz
Naprawdę ufam Chrystusowi
Anna Radziukiewicz
Historyka sztuki słowo

Krystyna Czerni, historyk sztuki – nikt w Polsce tak jak ona nie wgłębił się w spuściznę artystyczną Nowosielskiego. Jej studia zaowocowały wieloma pozycjami na jej temat.
Mówiła: – Im dłużej jestem z Nowosielskim, tym większe znaczenie ma dla mnie jego myśl. Jestem przez nią uformowana. Wiele zawdzięczam jego duchowości.
Mówiła o malarskiej dwujęzyczności mistrza, ikonie – figuratywnej i obrazie – abstrakcyjnym. Przywołała jego zasadniczą myśl o tym, że cała dobra sztuka jest właściwie sakralna. Jednocześnie precyzyjnie oddzielał on dzieła służące modlitwie od wystawianych w galeriach, przeznaczanych na sprzedaż. Bardzo rzadko godził się, by jego ikony trafiały na wystawę. Uważał, że ich miejsce jest w świątyni.
Koptyjskie ikony i kapadockie freski, czyli sztuka wczesnochrześcijańska, stanowiły, według badaczki, inspirację dla Jerzego Nowosielskiego. W niej dostrzegł prostotę, która odpowiadała jego fascynacjom awangardą. Redukował w swojej ikonie elementy narracyjne, usuwał zbędne detale, w ten sposób zbliżał ją do kanonów współczesnej estetyki.
Miał po latach wojny okres zwątpienia, nawet utraty wiary. Ale do cerkwi nie przestawał chodzić, ceniąc sobie wielką poezję obrzędu. Ten okres trwał do połowy lat 50. Był wypełniony malarstwem abstrakcyjnym. Na płótna weszła geometria – nieskończona ilość trójkątów, rombów, zygzaków, którą potem nazwano natchnioną geometrią. Trójkątne abstrakcje miały obrazować prześladowania chrześcijan – pacyfikację Chełmszczyzny, tragedię Łemków. Pierwsze powstawały dokładnie w czasie Akcji Wisła, kiedy krążyły transporty wysiedlonych. Ich dramat przekładał na malarskie formy.
„Ja przeżyłem zburzenie ikonostasu w cerkwi w Krakowie (greckokatolickiej na Wiślnej). To mi się do dzisiaj śni” – wspominał Nowosielski po latach.
Do końca był wierny dwóm sposobom malarstwa – mówiła Krystyna Czerni.
Chciał, by abstrakcję uznał Kościół i Cerkiew, jako że ona odpowiada czystości duszy, tęsknocie za utraconą niewinnością, nie jest zbrukana ziemskim wymiarem, czymś stąd. Sztuka ta wyraża rozpaczliwe oczekiwanie na cud, a cud, jak to cud, będzie miał postać nie do przewidzenia.
Sztuka abstrakcyjna służy też, według Nowosielskiego, prawdzie o nieprzedstawialnym Bogu.
W jaki sposób przedstawia Nowosielski aniołów, owe byty subtelne? Maluje je tradycyjnie, wielkiej urody, w pięknych szatach. Ale intuicja podpowiada mu, że obrazuje je malarstwo abstrakcyjne, dlatego nieprzypadkowo będą się pojawiać owe trójkąty i inne formy „natchnionej geometrii” w cerkwiach i kościołach.
W drugiej połowie lat 50. następuje religijne odrodzenie mistrza. Asystuje wtedy Adamowi Stalony-Dobrzańskiemu przy malowaniu cerkiewnych polichromii, szkicuje projekty dziesiątek cerkiewek oraz ich wnętrz, próbując stworzyć własną, wymarzoną wersję świątyni idealnej. Do wielu świątyń – kościół i dom rekolekcyjny w Wesołej, dolna świątynia w kościele Świętego Krzyża we Wrocławiu, kościół na Jelonkach w Warszawie, cerkiew w Krakowie – wprowadza abstrakcję, pokrywając ściany siecią „subtelnych bytów”.
Marzył o kompleksowej realizacji wnętrza, ale wiele jego propozycji odrzucano, psuto lub niszczono. Wiele pozostawało tylko na papierze.
Drugie swoje wystąpienie, zamykające sesję, poświęciła Krystyna Czerni „geografii” prac sakralnych, pozostawianych przez Nowosielskiego w cerkwiach i kościołach Polski. Jest autorką bogato ilustrowanej książki „Nowosielski na Podkarpaciu”, obecnie przygotowywana jest do druku kolejna z tej serii „Nowosielskiego sztuka sakralna. Podlasie, Warmia i Mazury, Lublin”, współfinansowana przez urzędy marszałkowskie województwa podlaskiego i warmińsko-mazurskiego. Marzeniem Czerni jest wydanie książek o dziełach Nowosielskiego na Mazowszu oraz Śląsku.
Gdzie możemy szukać prac Nowosielskiego na Podlasiu? To też z wykładu Krystyny Czerni.
W cerkwi w Gródku, gdzie asystując Adamowi Stalony-Dobrzańskiemu malował w latach 1952-1955. W zespole Stalony-Dobrzańskiego byli i inni artyści. Nowosielski zostawił swoje malowidła po lewej stronie nawy głównej oraz w ścianach tarczowych – malowidła Narodzenia Bogarodzicy i Zaśnięcia Bogarodzicy, także ikony w carskich wrotach.
Mogliśmy w cerkwi na Dojlidach w Białymstoku. Malował z Adamem Stalony-Dobrzańskim, ale po tamtej pracy zostało tylko kilka czarno-białych zdjęć. Cerkiew rozbudowano, polichromie zniknęły.
Cerkiew w Michałowie. Udział w realizacji polichromii w tej świątyni, wspaniałej zresztą, Czerni stawia pod znakiem zapytania, dzieło całkowicie przypisując Adamowi Stalony-Dobrzańskiemu.
Cerkiew na Świętej Górze Grabarce, oczywiście drewniana sprzed pożaru. Była w niej ikona Nowosielskiego. Pozostało po niej tylko słabe zdjęcie.
Cerkiew w Orzeszkowie. Do niej napisał Nowosielski ikonostas, który nigdy nie został tam zainstalowany. Lud się sprzeciwił. O. Leoncjusz Tofiluk wniósł do tej cerkwi tylko dwie ikony z ikonostasu autorstwa mistrza z Krakowa i powstał bunt. Odesłał je do autora. Ikonostas przygarnęła cerkiew w Krakowie. Tam nie mieścił się w całości, zamontowano więc jego część. Znajduje się teraz w kaplicy Wszystkich Świętych. Często jest pokazywany na wystawach.
Hajnówka, cerkiew cmentarna. Tam powstał ikonostas, zamówiony przez o. Antoniego Dziewiatowskiego.
Hajnówka, cerkiew Świętej Trójcy. Autorem projektu świątyni jest Aleksander Grygorowicz, ale koncepcja jej bryły to dzieło Jerzego Nowosielskiego. Pozostały rysunki Nowosielskiego, przedstawiające wizję architektoniczną artysty. Do realizacji malowideł w jej wnętrzu (i na zewnątrz też) przez artystę z Krakowa nie doszło.
Klejniki dzieło Nowosielskiego odrzuciły.
Ale przyjął je Bielsk Podlaski. Kolorystykę fasady cerkwi św. Michała Archanioła, wraz z detalami, zaprojektował Nowosielski, ale prawdziwym jego dziełem jest polichromia, o niezwykłej kolorystyce, w chrzcielnicy, znajdująca się w parafialnym domu obok cerkwi. Na Podlasiu, mimo niechęci wiernych, jest spora kumulacja dzieł sakralnych Nowosielskiego, w innych regionach Polski północno-wschodniej mniej. Znaleźć je można między innymi w cerkwi prawosławnej w Kętrzynie, w Górowie Iławeckim, w świątyni unickiej, w Węgorzewie w cerkwi ojców bazylianów. Lublin zaprzepaścił swoją szansę. Pozostały tylko niezrealizowane projekty do kościoła akademickiego KUL.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz
fot. z albumu „Jerzy Nowosielski. Pascha ikony” (1998), auorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token