Numer 2(404)    Luty 2019Numer 2(404)    Luty 2019
fot.Anna Radziukiewicz
Człowiek ma nieskończoną wartość (2)
o. Włodzimierz Misijuk
– Zdarza się niekiedy, że mam trudności z rozeznaniem, czy problemy ludzi, którzy zwracają się do mnie z prośbą o pomoc, są natury duchowej czy psychicznej. Zastanawiam się wówczas, czy wystarczająco pomocne będzie misterium spowiedzi i Komunia święta, czy może poradzić, aby skontaktowali się z terapeutą. Inni duchowni również miewają podobne rozterki. Weźmy na przykład uzależnienie od alkoholu. Duchowni przeważnie radzą alkoholikom, aby przestali pić, modlili się, pościli, przystępowali do sakramentów. To z pewnością na swój sposób pomaga, ale podstawowy problem z uzależnieniami to niemożność poradzenia sobie z nimi samodzielnie. Kilkanaście lat temu współorganizowałem kurs szkoleniowy dla duchownych, który miał pomóc im w rozeznawaniu tego rodzaju chorób i zachęcić do kierowania swych podopiecznych na terapie odwykowe. Czy nie uważa Ojciec, że studenci szkół teologicznych, seminariów duchownych, powinni przechodzić jakiś podstawowy kurs psychoterapii? Czy to mogłoby pomóc w rozróżnianiu pomiędzy problemami cielesnymi, duchowymi i psychicznymi?
– Problemem jest niedostateczna znajomość tego zagadnienia. Ludziom przeważnie wydaje się, że jeśli przestają pić, to problem jest już rozwiązany. W rzeczywistości alkoholikiem pozostaje się przez całe życie, bez względu na to czy się pije, czy nie. Uzależnienie zmienia chemię mózgu. Tego nie da się wyleczyć. Koniecznie trzeba przejść swego rodzaju program terapeutyczny, który pomaga bardzo wielu ludziom – to AA – lub specjalny program terapii rodzin alkoholików, zwany Al-Anon.
Ten program daje uzależnionym i ich rodzinom możliwość uzyskania wsparcia ze strony innych uzależnionych. W bezpiecznym, pełnym zrozumienia środowisku mogą mówić o tym, co czują, co mogło być przyczyną alkoholizmu, jak doszło do uzależnienia, do czego alkoholizm doprowadził, jakie są jego skutki w życiu uzależnionych. Ten program oparty jest na Piśmie Świętym. Ludzie, którzy stworzyli program Anonimowych Alkoholików, byli duchownymi Kościoła Chrześcijan Baptystów. Modlitwa, post, lektura Pisma Świętego powinny oczywiście towarzyszyć temu programowi, aby powodować działanie całościowe. Jednak osoba, która jest uzależniona od alkoholu, musi udać się do specjalisty. W przypadku złamania ręki czy nogi nie mamy żadnych wątpliwości – udajemy się czym prędzej do ortopedy, który wie, jak to złamanie leczyć i nakłada odpowiedni opatrunek z gipsu. Z alkoholizmem natomiast jest trudniej, bowiem obarczony jest stygmatem, który powoduje, że ludzie nie chcą lub boją się iść do specjalisty.
– Czy Ojciec uważa, że tego rodzaju problematyka powinna być poruszana w szkołach teologicznych, które przygotowują duchownych?
– Zdecydowanie tak. Sam zajmowałem się tym w Rumunii. Prowadziłem wykłady o uzależnieniach w Cluj Napoca, Alba Julia, Sibiu i w Craiova. Za pierwszym razem do Craiova pojechałem, aby powiedzieć coś o problematyce seksualnej. Gdy przyjechaliśmy z moją matuszką Lyn do tamtejszego seminarium duchownego, przy wyjściu ujrzeliśmy wielki afisz z napisem: „Ioan Breck – Pornografia”. Tak więc rozmawiałem z seminarzystami nawet na ten temat.
W Ameryce robimy w tej kwestii o wiele więcej. Myślę, że wszystkie nasze szkoły teologiczne prowadzą zajęcia na temat alkoholizmu. Przypadek szczególny to seminarium św. Hermana na Alasce. Lyn prowadziła tam cykl wykładów o uzależnieniach i utworzyła ośrodek terapii antyalkoholowej, który funkcjunuje do dzisiaj i okazuje się bardzo pomocny, ponieważ ponad 90 proc. rdzennych mieszkańców Alaski to alkoholicy. Można powiedzieć, że doświadczyli tego samego, co spotkało amerykańskich Indian. Prowadzili doskonały, dobry, zdrowy i uporządkowany tryb życia. Aleuci byli najlepszymi w świecie myśliwymi i rybakami. Pływali małymi łodziami lub kajakami, ale perfekcyjnie radzili sobie z najbardziej wzburzonym morzem i największymi nawet falami. Łodzie wywracały się, ale oni umieli doskonale sobie z tym poradzić, odwracali je, łowili foki i inną zwierzynę, wracali ze zdobyczą do domu. W ten sposób utrzymywali swe rodziny i całe wspólnoty. Byli prawdziwymi profesjonalistami. Pewnego dnia pojawił się tam biały człowiek i otworzył swój mały „supermarket”. Dosłownie z dnia na dzień ich raison d’etre runął. Poza kilkoma miesiącami w sezonie połowu ryb, kiedy używają swych łodzi rybackich, naprawiają i czyszczą sieci, mają jakieś zajęcie. Resztę roku spędzają, oglądając telewizję i pijąc alkohol. To wielka tragedia.
Seminarium św. Hermana w Kodiak prowadzi wyśmienity program edukacji antyalkoholowej. Seminarium św. Włodzimierza w Nowym Jorku ostatnimi laty robi w tym kierunku o wiele więcej, niż zwykło robić wcześniej, bowiem zajmuje się nie tylko alkoholizmem i innymi uzależnieniami, ale również psychoterapią w szerszym zakresie. Tutaj, w Instytucie św. Sergiusza w Paryżu, do kursu bioetyki wprowadziłem cykl wykładów o uzależnieniach, głównie o alkoholizmie, który studenci docenili i uznali jego potrzebę. Tak więc jeśli w waszych szkołach teologicznych w Polsce istnieje możliwość uwrażliwienia przyszłych duchownych na ten złożony problem, z pewnością warto ją wykorzystać.
– Niedawno Cerkiew w Polsce odwiedził metropolita Tichon, zwierzchnik Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego w Ameryce (OCA). W wywiadzie, którego udzielił, stwierdził, że wielu wiernych OCA to „prawosławni z wyboru”, konwertyci. Spośród trzynastu biskupów tej jurysdykcji jedynie czterech pochodzi z tradycyjnych prawosławnych rodzin. Co zdaniem Ojca przyciąga ludzi Zachodu do prawosławia, co ich najbardziej interesuje.
– Ponad połowa członków OCA to „prawosławni z wyboru”.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Jest to druga część rozmowy, zamieszczonej w PP 11/2018.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token