Numer 3(405)    Marzec 2019Numer 3(405)    Marzec 2019
fot.Bizantyjska ikona Triumfu Prawosławia z XIV wieku
Prawda poddawana próbom
Konstanty Bondaruk
SKĄD NAZWA
PRAWOSŁAWIE?

Zdawałoby się, że odpowiedź na to pytanie jest oczywista. Jednak trzeba wiedzieć, że to nie sama Cerkiew tak siebie nazwała. W sensie historycznym pojęcie „prawosławie” (ortodoksja) pojawiło się jako reakcja na obecność „heterodoksji” i herezji, czyli tego, co nie odpowiadało „zdrowej” nauce. „Zdrową”, „nieskażoną błędami i herezjami” większość, powszechny Kościół Chrystusowy, nazwali „ortodoksyjnym” uczestnicy sporów dogmatycznych w celu odróżnienia prawdziwej nauki od herezji. Od czasów cesarza Justyniana (VI w.) termin ten był szeroko wykorzystywany w celu określenia nauki, która odpowiada Ewangelii i nauce Cerkwi jako synonim „powszechności”(gr. καθολικός). W tym sensie za „katolicki”, czyli „powszechny”, uważają się i często wykorzystywały w swym nazewnictwie zarówno dochalcedońskie Kościoły, jak Cerkiew prawosławna i Kościół rzymskokatolicki. Jest to dosłowne tłumaczenie greckiego pojęcia ὀρθοδοξία i oznacza prawdziwe, prawidłowe wielbienie Boga, ale także „prawdziwy, słuszny pogląd o wierze”. Innymi słowy „prawosławny” to ten, który prawidłowo rozpoznaje i prawidłowo postrzega Boga i jednocześnie prawidłowo Go sławi, oddaje Mu Chwałę (cs. sławit’). Św. Anastazy Synajski, jeden z najważniejszych egzegetów i pisarzy cerkiewnych, ihumen monasteru św. Katarzyny na Górze Synaj (ur. około 610 roku) uważał, że „prawosławie to prawdziwe wyobrażenie o Bogu i stworzeniu”. Te i podobne co do litery określenia stały się encyklopedyczną definicją. W szczególności, przeszło sto lat temu przedstawił ją znakomity rosyjski teolog, jeden z autorów „Prawosławnej Encyklopedii” – Mikołaj Głubokowski. „Prawosławie chce być pełnym objawieniem chrześcijaństwa, aby w nim chrześcijaństwo znalazło adekwatny, a więc należyty, wyraz. W tym sensie „prawosławie” to „prawdziwe wyznanie”. Mówimy „ortodoksja” dlatego, że uosabia ona cały przedmiot prawdziwej wiary, sama widzi i ukazuje ją innym „w prawidłowym rozumieniu, wedle całego bogactwa przedmiotu wraz ze wszystkimi jego osobliwościami” (Prawosławie według swej istoty, Sankt-Petersburg, 1914, str.11-13).
Skoro termin „prawosławny” jest dosłownym tłumaczeniem greckich słów orthos i doxia, prawdziwa, prawidłowa, właściwa, nieskażona wiara i taka cześć oddawana Bogu, to wypadałoby zadać sobie pytanie: a dlaczego odnosi się on jedynie do jednego, konkretnego Kościoła? Co więcej, w sensie widzialnym i zewnętrznym wcale nie do największego i najliczniejszego Kościoła? Czy nie wystarczyłoby po prostu powiedzieć „Kościół chrześcijański”? Rzecz w tym, że niemal od zarania dziejów pojęcie „Kościół chrześcijański” wcale nie oznaczało, że jest to ten „prawdziwy” Kościół, o którym Chrystus powiedział: Zbuduję Kościół Mój, i bramy piekielne nie przemogą go (Mt 16, 8). W Chrystusa wierzą dziś setki milionów ludzi, spośród których wielu nie uważa Go nawet za Boga. Gdybyśmy ograniczyli się do pojęcia „chrześcijanie”, to postawilibyśmy znak równości między prawdą i nieprawdą. Prawosławni uważają, że są oni wręcz zobowiązani do podkreślenia swej odrębności; że wcale nie utożsamiają się z tymi, którzy jedynie pasożytują na imieniu Chrystusa. Właśnie przez określenie „prawosławny” Cerkiew z tą nazwą pozycjonuje siebie jako „prawdziwa” i „prawidłowa”, w odróżnieniu od tych, którzy nie mają nawet podstaw, by użyć tych przymiotników w odniesieniu do siebie. Mogą się uważać za Kościół „powszechny”, „ogólnoświatowy”, „ogólnoludzki”, „rzymski”, „zielonoświątkowy”, „baptystyczny” lub jakikolwiek inny, mogą być nawet liczniejsi, tylko nie mogą powiedzieć o sobie, że są „prawowierni”, albo że prawda zawsze jest po stronie większości. Słuszność wyboru lub kierunku nie zależy od tego, ile ludzi go wybrało.

CO WŁAŚCIWIE ŚWIĘTUJEMY?
W kazaniu w Niedzielę Prawosławia metropolita Antoni (Bloom) powiedział: „Świętujemy dziś dzień Triumfu Prawosławia. Jednak winniśmy pamiętać o tym, że świętujemy Boże zwycięstwo, zwycięstwo prawdy, Chrystusowe zwycięstwo nad wszystkimi słabościami ludzkiego pojmowania (Boga). To nie jest zwycięstwo nas, prawosławnych, nad innymi wyznaniami i innymi ludźmi. Jest to zwycięstwo Boże nad nami i poprzez nas, ile by w nas nie było (Bożego) światła, nad innymi. Nie jest to świętowanie widzialnej potęgi ani chwały Cerkwi, ale tego jedynego, co daje światu życie i czego nie mogą pozbawić Cerkwi wszystkie problemy ani wszyscy wrogowie. Jest to zwycięstwo Bożej miłości do świata i życie wieczne świata w tej miłości i tą miłością. Dla nas, prawosławnych, którzy świętują Triumf Ortodoksji na początku Wielkiego Postu, to powinno być przede wszystkim zwycięstwo Boga nad gorszą stroną nas samych, zwycięstwo Jego łaski nad naszymi grzechami, a nie nad tymi, którzy inaczej rozumieją i postrzegają Jezusa Chrystusa, bo od Bożego zwycięstwa zależy nasze obecne i przyszłe życie”.
Z kolei w swoim kazaniu na Niedzielę Prawosławia św. Ignacy (Branczaninow) powiedział: „Boża prawda ucieleśniła się, aby przez się zbawić nas zgubionych wskutek przyjęcia i przyswojenia zabójczego fałszu. Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli (J 8,31-32). Trwać w nauce Chrystusowej może tylko ten, kto zdecydowanie odrzuci i stale będzie odrzucać wszelkie nauki wymyślone i wymyślane przez odrzucone duchy i ludzi, którzy są wrogo nastawieni do prawdy Bożej i nauki Chrystusowej. W całej pełni i bez jakiegokolwiek uszczerbku objawiona nauka Boża jest zachowywana jedynie w Cerkwi prawosławnej. Prawosławie jest prawdziwym poznaniem Boga i prawdziwym Jego uwielbieniem. Jest to cześć oddawana Bogu w Duchu i w Prawdzie. Prawosławie to chwała oddawana Bogu przez prawdziwe Jego poznanie i cześć. Prawosławie to obdarzenie przez Boga chwałą człowieka, prawdziwego sługi Bożego, obdarowanie go łaską Najświętszego Ducha. Duch jest chwałą chrześcijan (J 7,39). Tam gdzie nie ma Ducha, nie ma prawosławia”.
Tak więc, trzeba sobie jasno powiedzieć: Triumf Ortodoksji to zwycięstwo Cerkwi, która według Pisma Świętego jest filarem i ostoją prawdy (1 Tm 3,15) nad herezjami, ale nie nad ludźmi. Nad ludźmi, którzy świadomie lub mimo woli pogubili się w swej wolności i wolnomyślicielstwie, Cerkiew ubolewa ze szczerym pragnieniem, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy (1 Tm 2,4). Dzień Prawosławia jest także okazją ku temu, aby wyrazić nasz szacunek i uznanie tym, którzy dziś pozostają wierni Cerkwi prawosławnej. Nie dlatego wierni, że jest ona najpotężniejsza i najliczniejsza, ale dlatego, że są przekonani iż prawda jest po ich stronie.
KRZYWDZĄCA
ZAMIANA POJĘĆ

Współcześnie prawosławie jest postrzegane przez nieprawosławnych chrześcijan jedynie jako jedno z wyznań chrześcijańskich, uformowane na wschodzie Imperium Rzymskiego z centrum w Konstantynopolu. Jeszcze jedno określenie „prawosławia” to Kościół, który pozostaje wierny nicejsko-konstantynopolitańskiemu Wyznaniu Wiary i postanowieniom siedmiu soborów powszechnych. Pod pojęciem „prawosławia” rozumie się także wspólnotę kilkunastu autokefalicznych Kościołów wschodnich. Oczywiście, sprowadzenie prawosławia do rangi „jednej z wielu gałęzi chrześcijaństwa” jest głęboko niesprawiedliwe i krzywdzące. Moim skromnym zdaniem i chcę zwrócić na to uwagę, niezwykle krzywdząca dla prawosławia jest semantyczna zmiana pojęcia „ortodoksja”. Pod pojęciem „ortodoksyjni” coraz częściej rozumie się nie „prawowiernych wyznawców”, lecz „fanatycznych gorliwców” albo „fundamentalistów”, co ma zdecydowanie pejoratywne znaczenie. Obecnie w słowie „prawosławie” w większym lub mniejszym stopniu wyczuwa się negatywny albo neutralny sens. Nie bez powodu wiąże się to z jego absolutną wiernością literze nauki i w ostatecznym rozrachunku, z pewnym ideologicznym fanatyzmem albo raczej konserwatyzmem. Konserwatyzm jako zachowanie tego co dobre, sprawdzone, trwałe, jest czymś z gruntu pozytywnym. Przyznaję, że nie przestaję się dziwić i nie mogę pojąć, dlaczego nie zmieniło się znaczenie słów „prawdomówny”, „praworządny”, „prawomocny”, „prawomyślny”i temu podobne, tylko straciło swój pierwotny sens pojęcie „prawowierny”.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Konstanty Bondaruk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token