Numer 3(405)    Marzec 2019Numer 3(405)    Marzec 2019
fot.Bizantyjska ikona Triumfu Prawosławia z XIV wieku
Jak zachować zgodę i radość w małżeństwie
Anna Radziukiewicz
Porusza problem równości między płciami – o tę równość tak przecież walczy ruch feministyczny. Równość – odpowiada metropolita – oczywiście istnieje i właśnie Chrystus podkreślał ową równość między płciami, a przecież sytuacja kobiet w Imperium Rzymskim była nie do pozazdroszczenia. Ewangelia podnosi status kobiety – wszyscy jesteśmy jednakowi przed Bogiem, co nie znaczy, że znikają cechy charakterystyczne dla płci – i każdy chroni specyfikę własnej płci i psychosomatyczną odmienność.
Poważne traumy w małżeństwie zaczynają się od tego, że mężczyzna nie może pojąć, jak myśli kobieta. Z tym mamy największy problem, dlatego że mężczyźni myślą „grubo”. Ich umysł nie pracuje tak jak kobiety – nie Bóg temu zawinił, my po prostu nie jesteśmy delikatni. Mężczyzna nawet nie podejrzewa, z jaką delikatnością powinien odnosić się do żony, troszczyć się o nią. I rzeczywiście problemy w rodzinie zaczynają się dokładnie od tego. Mąż nie wie, jak ma się zachowywać wobec żony. Kiedy chce podbić jej serce, robi się miękki jak dywanik i nawet jest gotów, by ona deptała po nim, jest słodki jak miód i mówi słodkie słowa. Po ślubie wszystkie słowa o miłości są odrzucane jak niepotrzebny chłam.
Po ślubie oznajmia: – Przecież nie będziemy teraz mówili o takich rzeczach! Tyle o tym rozmawialiśmy. Jesteśmy dorośli, mamy dzieci, pracuję całymi dniami, wracam do domu rozbity, czyż jeszcze będę miał ochotę pochwalić ciebie za to, żeś zmyła podłogę, zrobiła tort, masz nową fryzurę?
I nie mówi jej o tym. Dobrze, niech nie mówi. Ale potem zapłaci za swoje milczenie! Drogo. Zaczyna się narzekanie, nawet na drobiazgi. Żona będzie wypominać: – Nie rozumiesz mnie! Kim jestem dla ciebie – niewolnicą, sługą? Nikt mnie nie rozumie!
I to wszystko będzie się powtarzać bez końca, jak zacięta płyta. Powiedz żonie kilka dobrych słów, pochwal ją, okaż szacunek, przypomina apostoł Piotr.
Trudno się nadziwić, jaką wiedzę o człowieku mieli apostołowie, ojcowie, podwiżnicy Cerkwi. No dobrze, apostoł Piotr był żonaty, miał doświadczenie, ale apostoł Paweł nie był, albo asceci, którzy może i przez dziesięciolecia nie widzieli kobiety, a w swoich dziełach z taką jasnością i dokładnością pisali o tych sprawach.
Trzeba ci powiedzieć: „Dziecko moje, nie wiesz jak masz się zachowywać wobec żony? I nie przychodzi ci na myśl, że trzeba jej powiedzieć jakieś słowa, żeby wszystko było dobrze? Że trzeba być miłym, okazywać żonie szacunek, zauważać, co dobrego tobie robi, powiedzieć, że obiad smaczny przygotowała, doskonałe konfitury usmażyła? I nigdy nie chwalić przy niej swojej mamy, siostry, sekretarki, jeśli je masz, albo sąsiadki. To wszystko bardzo ważne.
A dlaczego żony powinny mówić dobre słowa mężom? Dlatego, że mąż potrzebuje, żeby żona go podtrzymywała. Dokładnie tego chce. Wiele mu nie trzeba.
Kiedy mąż wraca do domu i mówi: „Zrobiłem to, to i to”, żona nigdy nie powinna poddawać w wątpliwość tego, co uczynił mąż. Nie może mówić: „Cóż ty narobiłeś? Wszyscy ciebie okradają, kpią z ciebie, nikt cię poważnie nie traktuje. Jesteś bez woli, słaby, nawet zakupów nie potrafisz zrobić, pieniędzy wydawać”. Jeśli to uczynisz, to tak jakbyś wylała wiadro wody na ogień, który masz podtrzymać, by przy nim się ogrzać. Więcej ci mąż nic nie powie. Wróci z pracy, zapytasz go „Jak sprawy?”. „Dobrze” – odpowie, i nic więcej.
Tak więc mąż oczekuje wsparcia żony.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz
Na podstawie O powinowenii w brakie metropolity limasolskiego Atanazego, pravoslavie.ru

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token