Numer 3(405)    Marzec 2019Numer 3(405)    Marzec 2019
fot.Bizantyjska ikona Triumfu Prawosławia z XIV wieku
Profesor od starego obrzędu
Dorota Wysocka
O profesorze już na naszych łamach pisaliśmy (Życie ze starym obrzędem, PP 11/2002 i Badacz starego typu, PP 6/2018). W obu podkreślaliśmy, w jak niezwykły sposób praca badawcza przemieniła i wypełniła jego życie, stając się w nim bardzo ważnym elementem.
Wcale tak być nie musiało. Po studiach na filologii rosyjskiej został lektorem tego języka na Uniwersytecie Łódzkim, z czym nie wiązał się obowiązek pokonywania kolejnych szczebli kariery naukowej. Kolega, dziennikarz wychodzącego w Łodzi pisma Russkij gołos, zaproponował, by towarzyszył mu jako fotoreporter (wcześniej ukończył technikum fotograficzne) w wyprawie do Gabowych Grądów pod Augustowem, gdzie od XIX wieku mieszkali staroobrzędowcy. Przyjęli go dobrze, dla nich był „swój”. Temat na doktorat sam się nasunął.
Zastał ich świat jeszcze w niezmienionym przez nowoczesność stanie. Był odrębny, wyizolowany, archaiczny. Mógł w nim prowadzić prawdziwe badania terenowe – etnograficzne, historyczne, kulturoznawcze, językoznawcze, prawdziwie multidyscyplinarne. Wędrował od zagrody do zagrody, nocował u ich mieszkańców, jadł z nimi, modlił się. I słuchał… Zdobywał wiedzę, niedostępną w bibliotekach.
Na doktorat, Z dziejów staroobrzędowców na ziemiach polskich, bardzo wysoko oceniony, choć wydany tylko po polsku i ziem polskich dotyczący, powołują się do dziś badacze z całego świata. Wiosną ma się ukazać jego pierwsze tłumaczenie – na język rosyjski. Bardzo na nie czekał…
Druga książka, Droga Konstantyna Gołubowa od starowierstwa do prawosławia. Karty z dziejów duchowości rosyjskiej drugiej połowy XIX wieku wymagała już innego rodzaju pracy, głównie archiwalnej, i innego rodzaju kontaktów, z przedstawicielami staroobrzędowych elit, naukowcami, głównie za wschodnią granicą. Książka, z pozoru dotycząca losów jednego człowieka, okazała się doskonałą prezentacją sporów, dzielących w XIX stuleciu staroobrzędową społeczność, i dobrym wprowadzeniem w jej dzieje. Uznanie znowu nadeszło głównie ze wschodu. Profesor wspominał, z jakimi honorami podejmowano go w Pskowie, mieście, gdzie ostatecznie osiedlił się Konstanty Gołubow, rodem z Wojnowa.
Do tego dochodzi niezliczona ilość artykułów, wykładów, konsultacji. Profesor nieraz wyrażał żal, że najmniej zainteresowani tematem jego studiów są akurat prawosławni, w tym prawosławne środowiska naukowe, którym głębsze wejrzenie w kwestię starego obrzędu ułatwiłoby zrozumienie istoty prawosławia.
W pewnym momencie profesor sam uznał staroobrzędowy wątek swojej pracy naukowej za zamknięty. Co nie znaczy, że przestał pisać. Przygotował wspomnienia z miasta swego dzieciństwa, Kosowa Poleskiego na Białorusi. Spoglądał na jego mieszkańców oczami dziecka, ale rozmawiał też z najstarszymi mieszkańcami, zaglądał do publikacji, zbierał fotografie. Wspomnienia, w kilku częściach, opublikował w Białoruskich Zeszytach Historycznych, przygotowywał też wersję książkową. Miejmy nadzieję, że się ukażą, bo są tego warte. Obala w nich profesor kilka mitów, związanych przede wszystkim z wojenną historią miasta.
Tuż obok Kosowa leży Mereczowszczyzna, gdzie urodził się Tadeusz Kościuszko, w którego kulcie wychowywano go w szkole i do którego postaci powrócił w późnych latach życia. Działał w Kościuszkowskich organizacjach, przygotowywał wystawy, tropił w losach Naczelnika wątki wschodnie, gdyż Kościuszkowie byli rodziną o unickich korzeniach.
Miał jeszcze plany…
Pogrzeb odbył się 6 lutego w łódzkim soborze św. Aleksandra Newskiego. Liturgię służył władyka Atanazy, który nad trumną wyraził żal, że nie zdążył lepiej poznać tego parafianina, ale przekonał się, jak bardzo dobro prawosławia i Cerkwi leżały mu na sercu.
Nad grobem na cmentarzu na Dołach zabierali głos przyjaciele i współpracownicy z różnych okresów życia. Wspominali Zmarłego jako świetnego sportowca, doskonałego tłumacza, dobrego kolegę, gotowego zawsze służyć, kosztem spraw własnych, pomocą, człowieka o niełatwym charakterze, który pozostawił po sobie dobrą pamięć.
Wiecznaja pamiat’, Profesorze.

Dorota Wysocka
fot. Krzysztof Snarski

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token