Numer 3(405)    Marzec 2019Numer 3(405)    Marzec 2019
fot.Bizantyjska ikona Triumfu Prawosławia z XIV wieku
To nie jest dwustronny spór
tłum. Ałła Matreńczyk
– Władyko, dobiegły końca uroczystości związane z dziesięcioleciem intronizacji patriarchy Kiryła. To nie tajemnica, że relacje międzyprawosławne przeżywają obecnie kryzys. Czy odbiło się to na przebiegu obchodów w Moskwie?
– Uroczystości z udziałem przedstawicieli lokalnych Cerkwi przebiegły spokojnie, w ciepłej i serdecznej atmosferze. Dzięki Bogu, nic nie położyło się cieniem na naszej braterskiej modlitwie i łączności z lokalnymi Cerkwiami. Po tym jak rosyjska Cerkiew potępiła jednostronne antykanoniczne działania Konstantynopola na Ukrainie, wysiłki konstantynopolitańskiego patriarchatu skierowane są na to, żeby pozbawić nas poparcia lokalnych Cerkwi. Uroczystości w Moskwie naocznie pokazały, że nie musimy się tego obawiać. Jesteśmy szczególnie wdzięczni patriarsze Antiochii i całego Wschodu Janowi, patriarsze serbskiemu Ireneuszowi, metropolicie Ziem Czeskich i Słowacji Rościsławowi, metropolicie całej Ameryki i Kanady Tichonowi, którzy osobiście stanęli na czele delegacji swoich Cerkwi. Jesteśmy wdzięczni aleksandryjskiej, jerozolimskiej, gruzińskiej, rumuńskiej, bułgarskiej, polskiej Cerkwi, których delegaci uczestniczyli w uroczystościach.
Biskupi i duszpasterze lokalnych Cerkwi, przybywając do Moskwy, podtrzymali nie stanowisko i interesy moskiewskiego patriarchatu, a jedność całego światowego prawosławia i cierpiącą Ukraińską Prawosławną Cerkiew. Przecież Cerkiew, według ap. Pawła, to ciało Chrystusowe, w którym gdy cierpi jeden członek, współcierpią inne. Podobnie gdy jednemu okazywane jest poszanowanie, współradują się inni (1 Kor 12,26). Teraz patriarcha Bartłomiej sprawia wrażenie, jakby kanoniczna ukraińska prawosławna Cerkiew, z dziewięćdziesięcioma biskupami, tysiącami duchownych, mnichów i milionami wiernych, nie istniała. Oficjalny Konstantynopol ich nie wspomina i nie przyjmuje ich istnienia do wiadomości. Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej odmówiono jej statusu, a metropolicie kijowskiemu i całej Ukrainy Onufremu nawet prawa do tego tytułu. Ale 1 lutego zwierzchnicy i delegacje lokalnych Cerkwi współsłużyli razem z patriarchą Kiryłem i metropolitą Onufrym. Jestem przekonany, że prawosławni wierni na Ukrainie bardzo to docenili.
– Na tle tych moskiewskich uroczystości intronizacja metropolity Epifanija Dubienko nie robiła tak dużego wrażenia?
– To wydarzenie wychodzi poza ramy panprawosławnych stosunków. Znacie nasze stanowisko: tzw. „Prawosławna Cerkiew Ukrainy” została utworzona sztucznie, poprzez zlanie i legalizację dwóch raskolniczeskich jednostek, których większość pseudohierarchów nie ma nawet kanonicznych chirotonii. Z tego co słyszałem, tzw. metropolitę Epifanija Dubienko pozdrowiła tylko delegacja konstantynopolitańskiego patriarchatu. Żadna inna lokalna Cerkiew nie przysłała ani delegatów, ani pozdrowień.
Nie jest tajemnicą, że przed uroczystościami w Kijowie wywierano silną presję na lokalne Cerkwie, żeby ich przedstawiciele przybyli nie do Moskwy (1 lutego), a do Kijowa (3 lutego). Na próżno. Nawet Cerkwie, które z różnych przyczyn nie były w stanie przysłać swoich delegacji na uroczystości do Moskwy, przysłały swoje pozdrowienia. Jesteśmy wdzięczni wszystkim lokalnym Cerkwiom, że żadna z nich nie odpowiedziała na zaproszenie wystosowane przez zwierzchnika Prawosławnej Cerkwi Ukrainy do Kijowa i żadna nie odpowiedziała mu nawet formalnymi życzeniami.
– Ale w składzie delegacji byli ihumeni dwóch atoskich monasterów, Watopedu i Ksenofontu.
– Atoski Protat oficjalnie wyraził swoje stanowisko, kiedy odmówił wysłania swojej delegacji do Kijowa. Sprzeciwiła się temu większość przedstawicieli, a niektóre monastery nawet poinformowały, że zamkną drzwi przed Epifanijem, jeśli pojawi się na Atosie. Negatywna odpowiedź Kinotu na zaproszenie Epifanija świadczy o tym, że Atos nie pozwoli się wciągnąć w polityczne gierki. A to także oznacza, że przybyli na uroczystości mnisi nie reprezentowali Świętej Góry Atos.
Przybycie do Kijowa ihumenów dwóch atoskich monasterów zostało skrajnie negatywnie ocenione przez prawosławnych wiernych Ukrainy i Rosji. Zresztą tylko jeden z nich był obecny na „intronizacji”. Archimandryta Efrem nagle zaniemógł, a jego sali w szpitalu pilnowały ukraińskie służby specjalne i decydowały, kogo dopuścić do niego, kogo nie.
– Jakie są dalsze perspektywy uznania Prawosławnej Cerkwi Ukrainy przez kanoniczne Cerkwie prawosławne?
– Mam nadzieję, że takiego uznania nie będzie. Uznanie raskolniczeskiej organizacji przez lokalne Cerkwie prawosławne w sposób nieunikniony poderwałoby jedność prawosławia. Myślę, że Cerkwie lokalne bardzo dobrze to rozumieją.
Zwolennicy Prawosławnej Cerkwi Ukrainy, zarówno na Ukrainie, jak i poza jej granicami, liczą na efekty politycznej i administracyjnej presji, gotowi są do użycia przemocy – i otwarcie to demonstrują. My natomiast, jak mówi apostoł, pokładamy nadzieję w Bogu żywym, który jest Zbawcą wszystkich ludzi, zwłaszcza wierzących (1 Tym 4,10).
– Duża część hierarchii Prawosławnej Cerkwi Ukrainy została wyświęcona przez Filareta, byłego metropolitę kijowskiego. Czy to w jakimś stopniu utrudni jej uznanie?
– Kiedy Filaret zaczął „wyświęcać” w raskole, był już potępiony przez rosyjską Cerkiew prawosławną i pozbawiony prawa przekazywania łaski innym. Ale znaczna część raskolniczeskiej pseudohierarchii wywodzi swoje chirotonie od ludzi, którzy w ogóle nigdy nie mieli biskupiego stanu. Niestety, wszyscy zostali uznani i przyjęci do łączności z konstantynopolskim patriarchatem bez należytego zbadania historii ich chirotonii i moralnej postawy.
Ta decyzja zrodziła masę niewyobrażalnych w swojej absurdalności cerkiewno-prawnych kolizji. W charakterze „byłego metropolity lwowskiego” został „ponownie ustanowiony” Makary Maleticz, były protoijerej kanonicznej Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi, który nigdy nie miał ani stanu metropolity, ani tytułu „lwowski”, ani przynajmniej formalnej sukcesji biskupiej. Na terenie innych lokalnych Cerkwi, w tym także w Rosji, nieoczekiwanie pojawili się „biskupi diecezjalni” i duchowni konstantynopolitańskiego patriarchatu – byli hierachowie i duchowni ukraińskiego raskołu.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

tłum. Ałła Matreńczyk
fot. pravoslavie.ru

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token