Numer 4(406)    Kwiecień 2019Numer 4(406)    Kwiecień 2019
fot.
Aby młodych zafascynować Bogiem…
Anna Rydzanicz
O o. mitracie Eugeniuszu Cebulskim, dziś nestorze kapłanów diecezji wrocławsko-szczecińskiej, można by pisać wiele. 3 marca 2019 roku, w niedzielę poprzedzającą Wielki Post, Liturgią, celebrowaną przez arcybiskupa wrocławskiego i szczecińskiego Jerzego z duchownymi wrocławskich parafii w cerkwi św.św. Cyryla i Metodego i św. Anny na Piasku, rozpoczęto obchody ponadpięćdziesięciolecia posługi kapłańskiej oraz osiemdziesięciolecia urodzin kapłana. Tego dnia oficjalnie pożegnano go jako proboszcza tej parafii. 
W październiku 2018 roku arcybiskup Jerzy parafii św.św. Cyryla i Metodego nadał charakter cywilno-wojskowy, przenosząc wojskową cerkiew z katedralnej parafii Podniesienia Świętego Krzyża, a funkcję proboszcza przekazując o. mitratowi płk. Eugeniuszowi Bójce. Uroczystości pożegnania długoletniego proboszcza postanowiono połączyć z jego jubileuszem i zaplanowano na tydzień przed 80. urodzinami.
Na zakończenie Liturgii odprawiono molebien w intencji jubilata i jego rodziny.
– Życie o. Eugeniusza Cebulskiego stało się źródłem inspiracji nie tylko dla nas, wiernych tej diecezji, ale także dla świata, historyków i ludzi nauki na tych terenach – mówił władyka Jerzy po Liturgii.
Arcybiskup wspomniał, że o. Eugeniusz Cebulski służył pomocą przy wielu publikacjach dotyczących prawosławia na Dolnym Śląsku.
– Ojcze Eugeniuszu, osiemdziesiąt lat to piękny wiek, ale to wciąż mało. To piękny wiek dla nas, ludzi, ale w odniesieniu do Boga to jest tylko krótki etap.
Podkreślił, że jubilat ma za sobą ponad pół wieku kapłaństwa, którego największym owocem jest parafia i cerkiew św.św. Cyryla i Metodego, a także syn kapłan, o. prot. Grzegorz Cebulski, wikariusz parafii oraz założyciel chóru Oktoich, dyrygent chóru cerkwi św.św. Cyryla i Metodego, także podczas jubileuszowej Liturgii kierujący wspaniale śpiewającym chórem parafii, składającym się z również z chórzystów Oktoichu. – To jest wielki dar, jeżeli z kapłańskiej rodziny wychodzi kapłan. To wielki dar, że dzisiaj jest tu tak dużo ludzi, którzy przyszli, żeby złożyć życzenia swojemu kapłanowi, ojcu duchowemu i wieloletniemu proboszczowi. Najbardziej ujmujące jest to, że ojciec Eugeniusz zna każdego z was. Zna wasze problemy, radości i smutki.
Arcybiskup Jerzy czcigodnemu jubilatowi życzył zdrowia, błogosławieństwa Bożego. Podziękował za pracę dla Cerkwi. Za każdą Liturgię, każdą homilię. Serdecznie podziękował również w imieniu własnym, a także całej diecezji za Sokołowsko, za Wrocław, za wszystkie miejsca, gdzie dostojny kapłan pełnił swoją służbę.
W  imieniu zwierzchnika Cerkwi w Polsce, metropolity Sawy, łączącego się w tym dniu w modlitwie ze wspólnotą na Piasku, przekazał życzenia i wyrazy uznania, także w imieniu całej Cerkwi w Polsce. Cerkwi, jak powiedział, umęczonej, ale też światłej i żyjącej, dynamicznej, rozwijającej się, co też jest wkładem o. Eugeniusza Cebulskiego. 
– To już nie jest diaspora – mówił władyka Jerzy o diecezji wrocławsko-szczecińskiej. Prosił też, żeby jak najwięcej mówić i pisać o niej, wykorzystując słowa dostojnego jubilata, będącego żywą historią Cerkwi.
W imieniu synodu Cerkwi w Polsce władyka wręczył jubilatowi order św. Marii Magdaleny II stopnia z ozdobami oraz w imieniu diecezji, przy znacznym wsparciu parafii na Piasku, krzyż z ozdobami.
Za trud współkapłaństwa podziękował matuszce Arlecie Cebulskiej. Za klasę, za przykład, za ogromne wyczucie i wzór do naśladowania, szczególnie dla małżonek kapłanów. – Bycie żoną kapłana, który może być przenoszony z miejsca na miejsce, któremu czasami trzeba podporządkować swoje życie, swoją pasję, zawód i pracę, to trudne i szczególne wyzwanie. Matuszka jest sercem kapłana w życiu rodzinnym, dodaje mu otuchy i sił – powiedział arcybiskup. 
Henryk Kalinowski, dyrektor Urzędu Stanu Cywilnego we Wrocławiu, wręczył o. Eugeniuszowi i matuszce Arlecie dyplomy i pamiątkowe medale, nadane przez prezydenta Andrzeja Dudę z okazji jubileuszu związku małżeńskiego. List gratulacyjny wystosował też prezydent Wrocławia Jacek Sutryk, w którym podkreślił zasługi o. Eugeniusza dla miasta, m.in. podniesienie z ruin pierwszej barokowej świątyni Wrocławia.
Jubilat zwrócił się do zebranych, by – korzystając ze spisanych wspomnień – podsumować swoje życie. Miał zaledwie pół roku, gdy ojciec, Jan Cebulski, zostawił żonę Helenę z dziećmi, by wziąć udział w kampanii wrześniowej. Walczył pod Krojantami, Warszawą i Zamościem, gdzie został ranny i trafił do niewoli. Jego rodziną zajęli się krewni z jego rodzinnej wsi Orle, dziś w województwie kujawsko-pomorskim:  
– Chcę prosić Pana, aby przed świętych aniołów obliczem umieścił wszystkich, którzy mi słowo zbawienia zwiastowali – kapłanów w pomorskiej wsi – szczególnie ks. Pawła Matausza, który – odwiedzając rodziców – zachodził w latach 1936-1937 do dzisiejszej cerkwi, która była wtedy kościołem starokatolickim.
Prości, a przy tym szlachetni ludzie przykładem swego życia uczyli mnie  dobra i podstaw zacności, choć wziętej z małej wsi. Kajetan, Hieronim, nauczyciel Paweł Malach.
 O. Eugeniusz już w wojsku zetknął się z ludźmi o prawosławnych korzeniach, dowódcą pułku w szkole podoficerskiej był Mikołaj Harłamow, pochodzący z Chełma, w dzieciństwie prisłużnik w tamtejszej cerkwi.
– Wciąż mam przed oczami pierwsze spotkanie ze świętej pamięci metropolitą Bazylim, wówczas biskupem wrocławskim, dźwigającym ciężar odbudowy naszej katedry, ale przede wszystkim tamtych, niełatwych czasów – wspominał. – To on i kapłani tamtych dni, o. Atanazy Sławiński, o. Teodor Kuczyński, sybirak, mój ojciec duchowy i też sybirak, męczennik za wiarę, o. Konstanty Bajko, stali się przykładem podążania za Chrystusem i głoszenia Jego życiodajnych słów. To właśnie władyka Bazyli przyjął przyszłego kapłana do Cerkwi i w 1966 roku udzielił mu święceń we wrocławskiej katedrze
– Nie mogę nie wspomnieć o łemkowskich cerkołciach i wygnańcach, którzy je zapełniali, a mnie okazali zaufanie i serdeczność – mówił o o. Mikołaju Poleszczuku, proboszczu parafii w Przemkowie i o. mitracie Michale Żuku, dziekanie okręgu lubińsko-legnickiego oraz proboszczu parafii Świętej Trójcy w Lubinie. –

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Rydzanicz
fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token