Numer 4(406)    Kwiecień 2019Numer 4(406)    Kwiecień 2019
fot.
Pierwszy wśród równych czy pierwszy ponad równymi
o. prot. Wadim Leonow
W fizyce istnieje pojęcie „punkt bifurkacji”, które oznacza krytyczny stan systemu, gdy staje się on niestabilny i wskutek wpływu zewnętrznych, nawet nieznaczących, czynników może przejść na niższy lub wyższy poziom samoorganizacji.
Wydarzenia na Ukrainie w pewnym sensie są takim „punktem bifurkacji” dla całego światowego prawosławia. Podejmowane obecnie decyzje i  działania w dużym stopniu określą przyszłe życie Cerkwi, możliwe, że na wiele stuleci. W zaistniałej sytuacji trudno stanąć z boku, powołując się na to, że głową Cerkwi jest Chrystus i niech On sam wszystkim pokieruje. Bez wątpienia On i tylko On stoi na czele prawosławnej Cerkwi, ale Cerkiew to boski i ludzki organizm i Zbawiciel kieruje nią  we współpracy z ludźmi, z uwzględnieniem naszych słusznych  i niesłusznych pragnień i działań. Dlatego pseudopokorne wycofanie się z cerkiewnych problemów może doprowadzić do najgorszego z możliwych rezultatu.
Wszystkie lokalne Cerkwie prawosławnego świata weszły w trudny okres uznania decyzji konstantynopolitańskiego patriarchatu o utworzeniu ukraińskiej religijnej organizacji pod nazwą Prawosławna Cerkiew Ukrainy. Przed  przyjęciem odpowiedzialnej decyzji należy nie tylko znać realną sytuację na Ukrainie, gdzie bezwarunkowa większość prawosławnych wiernych jest przeciwna narzuconej przez Konstantynopol autokefalii (2/3 do 1/3), ale i uważnie przestudiować  dokument – tomos o darowaniu autokefalii PCU,  który kierowany jest nie tylko do ukraińskich raskolników i samoswiatów. Zawiera bowiem twierdzenia, które stawiają całe światowe prawosławie w nowej, niebywałej, sytuacji. Czy  przedstawiciele lokalnych Cerkwi w pełni zdają sobie sprawę z tego, że uznając PCU w oparciu o ten tomos przyjmują też jego treść? Po przekroczeniu granicy „uznania”, lokalne Cerkwie wpadną w pułapkę,  z której już nie sposób się wydostać. W czym więc tkwi niebezpieczeństwo? Na co zgadzają  się wszyscy, którzy uznają tomos?
1. Uznanie konstantynopolitańskiego patriarchy za głowę  całej Cerkwi prawosławnej i wszystkich lokalnych Cerkwi w szczególności.
W tomosie Pan nasz Jezus Chrystus ani razu nie został nazwany głową Cerkwi, jedynie jej założycielem: „pod omoforionem założyciela jedynej soborowej i apostolskiej Cerkwi Bogoczłowieka Pana i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa”.
Także „błogosławiony kijowski metropolita” nie został nazwany głową PCU – określany jest jedynie jako „pierwszy” i „pierwszy honorowy biskup” (predstojatiel).
Pojęcie głowy Cerkwi w skali powszechnej w tekście tomosu jest wyraźnie umocowane przy patriarsze konstantynopolitańskim, a przedstawiciele nowo utworzonej ukraińskiej struktury powinni jasno uświadomić sobie, że nie mają samodzielnej głowy: „Autokefaliczna Cerkiew Ukrainy uznaje za głowę świątobliwy apostolski i patriarchalny tron, podobnie jak inni patriarchowie i zwierzchnicy”. W tym jednym zdaniu całkowicie przekreśla się autokefalię PCU, autokefalia bowiem to samodzielne, niezależne kierowanie lokalną Cerkwią przez jej pierwszego honorowego biskupa, wybranego i zatwierdzonego na własnym cerkiewnym soborze, co wyraża się w terminie autokefalia, od greckiego awtos (sam) i kiefalija (głowa). W Cerkwi prawosławnej nie do pomyślenia jest, by głową autokefalicznej Cerkwi był przedstawiciel innej lokalnej Cerkwi.
W zdaniu tym likwidowana jest także autokefalia wszystkich innych lokalnych Cerkwi, twierdzi się bowiem, że i inni patriarchowie i honorowi pierwsi biskupi uznają za swoją głowę konstantynopolitańskiego patriarchę. Zatem działanie tej zasady, zgodnie z tomosem, obejmuje także wszystkie lokalne Cerkwie i wszystkich pierwszych honorowych biskupów i – co najważniejsze – oni jakoby to uznają. Kiedy i gdzie patriarchat konstantynopolitański otrzymał od lokalnych Cerkwi zgodę na nazwanie swoją głową konstantynopolitańskiego patriarchy?
Trudno uwolnić się od niepokojącego wrażenia, że w treść tego tomosu jeszcze nie wczytali się jak należy przedstawiciele innych Cerkwi, gdyż jeśli uświadomiliby sobie jego treść, ich reakcja byłaby jednoznacznie negatywna. Tym zdaniem bowiem nie tylko deprecjonuje się „autokefalię” PCU, ale w istocie odrzuca się autokefalię wszystkich lokalnych Cerkwi, przy deklarowaniu herezji konstantynopolitańskiego papizmu, z którą jakoby wszyscy się zgadzają.
2. Przyznanie konstantynopolitańskiemu patriarsze prawa do najwyższego, bezapelacyjnego sądu nad wszystkimi osobami duchownymi wszystkich lokalnych Cerkwi.
O tym w tomosie stwierdza się wprost: „Zachowuje się prawo wszystkich hierarchów i innych  duchownych do wniesienia  apelacji do patriarchy ekumenicznego, który jest  kanonicznie  odpowiedzialny do podejmowania  bezapelacyjnych decyzji sądowych  dla biskupów i innego duchowieństwa lokalnych Cerkwi”. Tutaj należy podkreślić, że najwyższą władzą sądowniczą patriarchat konstantynopolitański ogłasza się nie tylko wobec duchownych PCU, ale rozszerza  ją na wszystkich duchownych  światowego prawosławia. Teraz mogą być sądzeni w Stambule i zapadłe tam  decyzje powinny być „bezapelacyjnie przyjmowane” przez każdą lokalną Cerkiew.
W tomosie odsyła się do 9 i 17 kanonu IV Soboru Powszechnego, w którym o prawie konstantynopolitańskiego patriarchy do sądzenia przedstawicieli innych lokalnych Cerkwi nie ma ani słowa. Cieszący się autorytetem bizantyjski kanonista Zonara, tłumacząc 17 kanon, jednoznacznie odrzuca takie prawo Konstantynopola: „Nie nad wszystkimi bez wyjątku metropolitami konstantynopolitański patriarcha został ustanowiony sędzią, a tylko nad podległymi mu. Nie może on bowiem przywoływać pod swój sąd metropolitów Syrii czy Palestyny i Fenicji, czy Egiptu wbrew ich woli, ale metropolici Syrii podlegają sądowi antiocheńskiego patriarchy, a palestyńscy – sądowi patriarchy jerozolimskiego, a egipscy powinni być sądzeni przez patriarchę aleksandryjskiego, od którego przyjmują święcenia i któremu podlegają”. A św. Nikodem Hagioryta w znanym Pidalionie, komentując te kanony, kategorycznie nastaje na to, że „konstantynopolitański zwierzchnik nie ma prawa działać w diecezjach i okręgach innych patriarchów, i ten kanon  nie daje mu prawa do przyjmowania apelacji w jakiejkolwiek sprawie w Cerkwi powszechnej”. Przytaczając wiele argumentów, św. Nikodem Hagioryta podsumowuje: „Obecnie konstantynopolitański zwierzchnik jest pierwszym, jedynym i ostatnim sędzią nad podległymi mu metropolitami – ale nie nad tymi, którzy podlegają pozostałym patriarchom. Bowiem, jak już powiedzieliśmy, ostatnim i ogólnym sędzią wszystkich patriarchów jest Sobór Powszechny i nikt inny”. Z powyższego jednoznacznie wynika, że patriarchat konstantynopolitański nie ma kanonicznych praw do zmiany decyzji, podjętych przez inne lokalne Cerkwie.
Jednocześnie konstantynopolitański patriarcha  nie podlega żadnemu sądowi. Teoretycznie mógłby go sądzić Sobór Powszechny, ale sam uzurpował sobie prawo do jego zwołania i tym samym uczynił z siebie nie podlegającego  sądowi decydenta o losach Cerkwi.
W ustawach wszystkich lokalnych Cerkwi jest wyraźnie napisane, że zwierzchnicy  podlegają sądowi swojej Cerkwi i nigdzie nie zapisano możliwości sądowego zwrócenia się do patriarchatu konstantynopolitańskiego jako ostatecznej instancji cerkiewnych sporów. Przy tym zaskakująco dokładnie roszczenia patriarchatu konstantynopolitańskiego do wyższej władzy sądowniczej współbrzmią z papieską doktryną katolików: „Piotr i jego następcy mają prawo do swobodnego  wydania  sądu o każdym Kościele i nikt  nie powinien dziwić się ani podważać ich stanu; najwyższa katedra przez nikogo nie jest sądzona (summa sedes a nemine judicatur). Czy ci, którzy uznają autokefalię PCU na podstawie tego tomosu, wyrażają zgodę na podobne nowinki? To pytanie, przed podjęciem ostatecznych decyzji,  należy obowiązkowo zadać wszystkim lokalnym Cerkwiom.
3. Podporządkowanie  konstantynopolitańskiemu patriarsze całej prawosławnej diaspory na całym świecie i ograniczenie działalności lokalnych Cerkwi do granic narodowych państw, z których wyszły.
W tekście tomosu ta idea przypisywana jest początkowo PCU, której cerkiewne życie powinno odbywać się  jedynie  „w geograficznych granicach Ukrainy”. Ona „nie może wyznaczać biskupów czy organizować parafii poza granicami państwa; te już istniejące  zaczynają podlegać, zgodnie z porządkiem, Ekumenicznemu Tronowi, posiadającemu  kanoniczne pełnomocnictwa w diasporze”, jurysdykcja tej Cerkwi bowiem ograniczona jest do terytorium ukraińskiego państwa”. Tutaj,  podobnie jak i w poprzednich przykładach, norma przypisana początkowo PCU podnoszona jest jako uniwersalna i powszechnie przyjęta przez wszystkie lokalne Cerkwie („są podporządkowywane, zgodnie z porządkiem, Powszechnemu Tronowi, który ma kanoniczne pełnomocnictwa w diasporze”). Bez zgody z innymi Cerkwiami ustanawiane są prawa patriarchatu konstantynopolitańskiego do władania całą diasporą. Te lokalne Cerkwie, które uznają PCU, powinny być gotowe wyrzec się swoich duchowych dzieci, parafii i monasterów za granicą na rzecz patriarchatu konstantynopolitańskiego. Czy zdają sobie z tego sprawę?
Lokalne Cerkwie, po uznaniu PCU,  będą musiały wyrzec się swoich duchowych dzieci za granicą na rzecz konstantynopolitańskiego patriarchatu.
4. Uznanie najwyższego autorytetu patriarchatu konstantynopolitańskiego w rozwiązaniu dogmatycznych, kanonicznych i innych cerkiewnych problemów.
Mimo braku przekonującego uzasadnienia swoich wyłącznych praw, w tomosie zawarte jest żądanie, by PCU podlegała patriarchatowi konstantynopolitańskiemu przy rozwiązywaniu dogmatycznych i kanonicznych kwestii. „W celu  rozwiązania dużych problemów o dogmatycznym, kanonicznym i cerkiewnym charakterze błogosławiony metropolita kijowski i całej Ukrainy w imieniu świątobliwego synodu swojej Cerkwi powinien zwracać się do naszego świątobliwego patriarchalnego i powszechnego tronu, starając się zrozumieć jaki jest jego pogląd i stanowisko (w danej kwestii)”. Tutaj nie ma bezpośredniego przełożenia, że tak postępują także inne lokalne Cerkwie, byłoby to bowiem skandaliczne kłamstwo,  ale nie można wątpić, że ukraiński precedens będzie wykorzystany przeciwko innym lokalnym

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. prot. Wadim Leonow
prof. Srietienskiego Seminarium Duchownego w Moskwie
tłum. Ałła Matreńczyk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token