Numer 4(406)    Kwiecień 2019Numer 4(406)    Kwiecień 2019
fot.
Jak czytać Pismo Święte?
Wysłuchała Anna Radziukiewicz
Chrystus nie pozostawił nam w zasadzie niczego napisanego. Nie mówił też: – Zapiszcie to co głoszę. Tylko nauczał. Przemawiał do zebranych, po czym czynił cud. Cud stawał się jakby pieczęcią Jego słów. Na przykład po nauczaniu mówi do paralityka: Wstań i chodź. Odpuszczają ci się twoje grzechy.
Pismo Święte powstawało w dość długim czasie. Pisało go czterech ewangelistów. Ale mamy i Ewangelie Piotra i Tomasza. Są bardzo podobne do pozostawionych przez czterech ewangelistów. Ale tych ksiąg nie ma w kanonie. Ojcowie Kościoła stwierdzili na soborach, które pisma są kanoniczne, a które nie. Kanon nie wykształcił się szybko. Trzymamy się tego, co zostało zatwierdzone w czwartym wieku. Ostatecznie kanon ksiąg Nowego Testamentu  zatwierdzono na soborze w Kartaginie w 318 i w 393 roku. Nowy Testament liczy 27 ksiąg, Stary 49. W Starym Testamencie trzymamy się ksiąg, które siedemdziesięciu tłumaczy przełożyło w 270 roku przed Chrystusem z hebrajskiego na grecki, czyli Septuaginty.
Właściwie święto Spotkania Pańskiego jest związane z historią tłumaczenia Starego Testamentu. Starzec Symeon był jednym z translatorów. I gdy tłumaczył proroctwo, że oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, chciał przetłumaczyć, że uczyni to jako kobieta, a nie Dziewica. Wtedy zjawił się anioł i powiedział Symeonowi, że nie umrze, zanim nie zobaczy tego cudu.  I że ma zapisać „Dziewica”.
Arcybiskup przytoczył zadziwiające słowa św. Jana Złotoustego, zdawałoby się nie do przyjęcia przez współczesnego człowieka. Otóż święty Jan mówi, że w zasadzie nie powinniśmy potrzebować świętych ksiąg. Wyjaśnia dlaczego: „(…) winniśmy prowadzić tak nieskazitelne życie, by łaska Ducha Świętego wystarczała naszym duszom zamiast ksiąg. (…) Skoro jednak utraciliśmy tę łaskę, trzymajmy się przynajmniej drugiej drogi. Bóg czynami i słowami pokazał nam, że to pierwsze było lepsze, ponieważ nie przez pisma, ale osobiście rozmawiał z Noem, Abrahamem, z jego potomkami, z Hiobem, Mojżeszem, widząc że ich umysły były czyste, lecz gdy cały naród hebrajski dosięgnął zepsucia, wtedy dopiero pojawiły się pisma – tablice oraz nauczanie za ich pomocą (…). Również apostoł Paweł, wskazując na tę wyższość, twierdził, że otrzymał Prawo nie na kamiennych tablicach, lecz na żywych tablicach serca. Jednak z biegiem czasu jedni pobłądzili pod względem wiary, inni pod względem życia i obyczajów i znów pojawiła się potrzeba nauczania za pomocą pism”.
Tu mamy odpowiedź – podkreślał władyka – dlaczego na początku nie było pism. Gdy człowiek żyje zgodnie z wolą Bożą i stara się nie popełniać grzechów, łaska Ducha Świętego prowadzi go właściwą drogą do zbawienia. Ale gdy zaczyna błądzić, dobrze jest, gdy może sięgnąć po Pismo.
Jak się odnosimy do Pisma Świętego?
Z wielkim szacunkiem. Dlatego w świątyni leży ono na ołtarzu. Zawiera bowiem słowa Zbawiciela. Całujemy Pismo Święte. Ewangelię czytamy na stojąco. Bo do nas przemawia Chrystus.
Czytanie Pisma Świętego jest bardzo ważne, bo ono przekazuje prawdy o naszym zbawieniu.
Jak czytać? 
Przede wszystkim należy czytać kanoniczne Pismo Święte – przypominał hierarcha. Na przykład świadkowie Jehowy proponują swoją wersję tłumaczenia Pisma Świętego i jego interpretacji. Tymczasem wszelkie tłumaczenia, niezgodne z nauką Kościoła, powinny być odrzucone. Przypominał, że przy tłumaczeniu i interpretacji Pisma Świętego powinna być brana pod uwagę epoka, w której Pismo powstawało. Dał przykład pojęcia „niewolnik”. We współczesnych tłumaczeniach często „niewolnik” jest zamieniany na „sługę”, czyli zamiast „niewolnik Jezusa Chrystusa” jest „sługa”. Po słowiańsku jest „rab Gospoda Iisusa Chrysta”, w greckiej wersji jest „niewolnik”. W starych tłumaczeniach angielskich mamy „slave”, czyli niewolnik, w nowych już „servant” – sługa. Apostoł Paweł celowo używa pojęcia „niewolnik”, mówiąc o sobie jako niewolniku Chrystusa, choć był przecież wolnym rzymskim obywatelem, mógł się odwołać do sądu cesarza, kiedy aresztowano go w Jerozolimie. Apostoł Paweł mówi, że zostaliśmy wykupieni drogocenną Krwią Chrystusa. W czasach apostoła Pawła niewolnik też mógł być wykupiony przez kogoś albo sam się wykupić. Zgodnie z prawem otrzymywał 10 proc. tego co zarobił, ale jego właściciel zapewniał mu mieszkanie i wyżywienie, także opiekę w razie niedołęstwa czy starości. I gdy pewien cesarz zabraniał uwalniania niewolników, czy znaczy to, że był niedobry? Nie, czynił  to dla dobra niewolnika – by jego właściciel, gdy niewolnik zachoruje, nie uwalniał go dla swojej wygody, pozbywając się problemu opieki nad nim.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Wysłuchała
Anna Radziukiewicz

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token