Numer 4(406)    Kwiecień 2019Numer 4(406)    Kwiecień 2019
fot.
Historycznie i ekumenicznie
Grzegorz Jacek Pelica
- Pokładając ufność w Chrystusowym Krzyżu – mówił biskup Jan Cieślar – pragniemy solidarnie służyć bliźnim na wzór naszego Mistrza. Odrzucając to co złe, za łaską Bożą chcemy, niczym żywe kamienie, budować duchową świątynię ku chwale Bożej i zbawieniu ludzi. Niech Bóg, który rozpoczął w nas dobre dzieło, udoskonali je, uświęci i ustrzeże!”.
Modlitwą rozpoczął swoje wystąpienie arcybiskup Abel: – Prośmy Boga, aby nadal wspomagał nasze przedsięwzięcia: Wszechmogący Wieczny Boże, Ojcze, Synu i Święty Duchu, daj nam moc i mądrość w głoszeniu Ewangelii i budowaniu zgody między ludźmi. Niech Twój pokój panuje w naszych sercach i umysłach, w naszych słowach i czynach. Niech Twoje błogosławione Królestwo stanie się naszym udziałem teraz i na wieki wieków.
Ewangelię z Jezusową modlitwą o doskonałą apostolską jedność proklamował przedstawiciel Kościoła polskokatolickiego ks. infułat Andrzej Gontarek, przewodniczący lubelskiego oddziału Polskiej Rady Ekumenicznej. Modlitwom towarzyszył śpiew duchowieństwa prawosławnego i chóru parafii ewangelicko-augsburskiej oraz lubelskich studentów.
W kazaniu arcybiskup Stanisław Budzik przypomniał za kardynałem Kurtem Kochem, przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan, że podziały wśród wyznawców Chrystusa są „niemal śmiertelną chorobą chrześcijaństwa, antyewangelicznym i antyewangelizacyjnym zgorszeniem”. Mówił o wysiłkach duszpasterskich na rzecz przezwyciężenia różnic między chrześcijanami oraz o imperatywie jedności: – Nasz program Lublin ekumeniczny ‘2019 jest próbą odpowiedzi na dramatyczne wołanie Zbawiciela. Chcemy należeć do grona tych, którzy nie godzą się z rozdarciem Chrystusowego Kościoła. Bóg w swoim miłosierdziu prowadzi nas drogami pojednania i pokoju. A ponieważ ten święty plan pojednania przekracza ludzkie siły i zdolności (DE, Vaticanum II), dlatego pokładamy nadzieję z modlitwie Chrystusa za Kościół, w miłości Ojca, jaką On kieruje ku wszystkim swoim dzieciom, w mocy Ducha Świętego, którym zostaliśmy napełnieni. Nie ma ekumenizmu ani żadnego dobrego dzieła bez entuzjazmu: Tam gdzie stoi entuzjasta, tam jest szczyt świata (J. Reisedorf). Nie ma ekumenizmu bez nadziei: tylko ludzie pełni entuzjazmu mogą być świadkami Chrystusa Zmartwychwstałego. Tylko chrześcijanie pełni ufności mogą przybliżyć godzinę, w której Duch Święty złączy w jedno miłujących Pana, połączy w jedną drogę wiele chrześcijańskich dróg.
W Trybunale Koronnym odbyła się debata „Drogi do wolności i jedności”. W historiozoficznej debacie głos zabrali prof. Antoni Mironowicz (Uniwersytet w Białymstoku), prof. Wojciech Kriegseisen (Polska Akademia Nauk), Piotr Nowina-Konopka (były ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej) i prof. Mirosław Filipowicz (KUL). Wypowiedzi dyskutantów dotyczyły m.in. roli Kościoła prawosławnego w I Rzeczypospolitej i w procesie zawierania unii lubelskiej, rozwoju wspólnot protestanckich po 1548 roku i ich znaczenia jako „narodu politycznego” w okresie unijnym (synod sandomierski 1570 rokj), wyższości wyznaniowego równouprawnienia nad tolerancją w Rzeczypospolitej, załamania się tej polityki po szwedzkim potopie i próby reaktywowania w Konstytucji 3 Maja oraz paraleli między unią lubelską a Unią Europejską.
Antoni Mironowicz: – Cerkiew prawosławna w Koronie i Wielkim Księstwie Litewskim uzyskała przed samą unią lubelską, za sprawą Zygmunta Augusta, zniesienie wszelkich ograniczeń (w 1562 i 1563 r.) z czasów unii w Krewie i dynamicznie się rozwijała. Stworzone zostały dogodne warunki do jej rozwoju: szkolnictwo, organizacje charytatywne, misje.
Przeszkodą w tej działalności stała się unia brzeska w 1596 roku. Przez wielu polityków widziana jako dopełnienie unii lubelskiej, dla prawosławia była wielkim ciosem. Doprowadziła do podziału wśród społeczności ruskiej  i zniwelowała znakomity rozwój z II połowy XVI wieku. Problem wyznaniowy staje się w XVII wieku jednym z elementów polityki wewnętrznej państwa. Udział senatorów i szlachty wyznania prawosławnego w życiu publicznym i politycznym był bardzo znaczący w stosunku do liczby uczestników izb poselskiej i senatorskiej. To prawosławni przyjęli na siebie ciężar obrony Rzeczypospolitej na kierunku południowym i wschodnim, traktując ją jako własną ojczyznę. Mówił o postawach szlachty prawosławnej na sejmiku słonimskim czy podczas batalii polsko-moskiewskich, o obronie pod Chocimiem w 1620, kolejnych wojnach polsko-tureckich, przypomniał postaci biskupa Józefa Bobrykowicza (władyki mścisławskiego 1632-1635), metropolity Piotra Mohyły, Józefa Nielubowicza-Tukalskiego (metropolity kijowskiego1664-1676). – Nie wyobrażam sobie sukcesów Władysława IV bez wysiłków episkopatu prawosławnego. Dlatego wszelkie próby ograniczenia roli prawosławia, zwłaszcza z drugiej połowy XVII wieku, zostały odebrane negatywie. Patriotyczne elity polskie w końcu XVIII wieku zdawały sobie sprawę z tego, co się wydarzyło, dlatego podczas Sejmu Czteroletniego dążono do tego, aby prawa wyznawców prawosławia zostały przywrócone i uhonorowane.
Prawosławie w istotny sposób kreowało kulturę staropolską – zaznaczył.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Grzegorz Jacek Pelica
fot. autor

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token