Numer 5(407)    Maj 2019Numer 5(407)    Maj 2019
fot.
Misjonarki Zmartwychwstania
o. Konstanty Bondaruk
Z Ewangelii znamy imiona siedmiu mironosic. Były to Maria Magdalena, siostry Łazarza Marta i Maria, Joanna, Maria Kleofasowa, Salomea oraz Zuzanna. Wiadomo, że były w otoczeniu Chrystusa także inne, nieznane z imienia, kobiety. Wraz z mironosicami Cerkiew czci pamięć także Nikodema i Józefa z Arymatei. Wymienione kobiety bądź stale towarzyszyły Jezusowi, bądź wspierały go, usługiwały, gościły i… słuchały. Gdy wylęknieni uczniowie rozpierzchli się, tylko one z najmłodszym uczniem Janem trwały przy Chrystusie. Widziały jego niewyobrażalne cierpienie, słyszały ostatnie słowa, ostatnie westchnienie agonii i przybite boleścią, skulone odprowadzały go do grobu. W niedzielę wczesnym rankiem, jeszcze w półmroku, trwożnie i chyłkiem pospieszyły do grobu, by dopełnić obrzędu namaszczenia. Któż odwali nam kamień od drzwi grobu? – zastanawiały się. Ale oto kamień jest odwalony, wchodzą, widzą młodzieńca w świetlistej szacie i słyszą słowa: Nie trwóżcie się! Jezusa szukacie Nazareńskiego, ukrzyżowanego; wstał z martwych, nie ma go tu, oto miejsce, gdzie go złożono. Ale idźcie i powiedzcie uczniom jego i Piotrowi, że was poprzedza do Galilei; tam go ujrzycie, jak wam powiedział. A wyszedłszy, uciekły od grobu, ogarnął je bowiem lęk i zdumienie i nic nikomu nie mówiły, bo się bały (Mk 16,3-8). Gdy jednak, według św. Łukasza, Maria Magdalena oraz inne niewiasty powiadomiły o tym wszystkim apostołów, słowa te wydały się im niczym baśnie i nie dawali im wiary (24,11).
Ktoś może powiedzieć: no i co tu nadzwyczajnego? W ciągu roku bezustannie na niedzielnych utreniach (przeważnie w soboty) słyszymy powtarzający się cykl jedenastu czytań na temat Zmartwychwstania. Znamy je wręcz na pamięć. Tak. Znamy i dziś przyjmujemy bez emocji jako coś oczywistego. Lecz z suchej relacji Ewangelistów wyłania się szeroka, niezwykła, imponująca panorama, cały jej złożony kontekst z udziałem osób, nastrojów, sytuacji i uwarunkowań. Rola kobiet jest w tej paschalnej historii wprost niezwykła, szczególna, wyjątkowa i fascynująca, jak zadziwiającą i fenomenalną istotą jest sama kobieta! Mironosice już zachłystują się niewypowiedzianą radością Zmartwychwstania, natomiast mężczyźni ryglują drzwi ze strachu przed pojmaniem. Kobiety już śmiało głoszą Dobrą Nowinę o zbawieniu, mężczyźni nadal myślą, że to zjawa i słyszą wyrzut: Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? (Łk 24, 38).
                                
SKUTEK GRZECHU PRAMATKI
Jest rzeczą powszechnie znaną, że w epoce Starego Testamentu kobiety miały w społeczeństwie podporządkowany, półniewolniczy status. Świat antyczny poza Izraelem traktował kobiety jeszcze gorzej: w ogóle nie uważał ich za pełnowartościowe istoty. Pobożny Żyd modlił się słowami tak zwanych szemonesre – błogosławieństw: „Błogosławiony jesteś Panie, Boże nasz, Królu wszechświata, który stworzyłeś mnie nie kobietą”. Natomiast kobieta wypowiadała słowa: „Który stworzyłeś mnie według swej woli”. Pobożny Żyd powinien był rozmawiać z kobietą, nawet z własną żoną, jak najmniej i tylko w razie pilnej potrzeby. Kobiety nie uważano za godną, aby zgłębiała Pismo Święte, ani tym bardziej zabierała głos na ten temat. Kobiety miały osobne miejsce w synagogach. Nawet ich modlitwa nie była ani specjalnie pożądana, ani oczekiwana, ani traktowana na równi z modlitwą mężczyzny, a ich świadectwo w sądzie się nie liczyło. Jak to wytłumaczyć? Pramatka Ewa była i jest uważana za winowajczynię grzechu pierworodnego, a jej podporządkowany status miał stanowić karę za ten grzech. Jednak o tym, że kobieta stała się całkowicie zależna od mężczyzny, nieomal jak jego niewolnica, zadecydowała nie Biblia i nie Bóg, ale raczej względy zwyczajowe i kulturowe. Biblia mówi, że Bóg stworzył człowieka jako mężczyznę i kobietę (Rdz 1,26). Oboje byli obdarzeni jednakową godnością dzieci Bożych. Oboje byli powołani do świętości. Oboje byli sobie nawzajem potrzebni, bo posiadają specyficzne zdolności i unikalne powołanie.
Pramatka Ewa została na wieki obarczona odpowiedzialnością za grzech. Tak, Ewa zgrzeszyła, ale Bogu to nie przeszkadza we współdziałaniu z nią, żeby przekazywać życie, pierwiastek Boży. Jedynym żyjącym w Starym Testamencie jest Bóg, a ona jest nazwana „matką żyjących”. Ludzie zaszufladkowali ją jako uosobienie grzechu, ale Bóg widzi w niej kontynuatorkę życia. Bóg godzi się na męskie postrzeganie świata, a jednak konsekwentnie pokazuje przez historie wyjątkowych kobiet, że patrzy inaczej niż człowiek. Bóg walczy o tę pierwotną godność kobiety. Do swojego wielkiego planu, niejednokrotnie w miejscu, kiedy człowiek logicznie myślący wybrałby silnego mężczyznę, On stawia delikatną kobietę i tym samym podkreśla jej godność i to, że w Jego planie ma ona wyjątkowe miejsce. Biblia jest natchnionym Bożym Słowem, ale ma też swoich męskich autorów, którzy przenieśli na karty Biblii swój sposób patrzenia na świat. W Piśmie Świętym Bóg wyjawia swą tajemnicę i miłość w ludzkim języku. Niekiedy utożsamiając się z męską miłością, Bóg występuje jak król, sędzia, ojciec albo pasterz. Kiedy jednak ma na względzie kobiecą, zwłaszcza macierzyńską miłość, wówczas mówi przez proroka: Jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę (Іz 66, 13). Księgi Starego Testamentu wymieniają co najmniej kilkanaście kobiet, które wykazały się odwagą, mądrością, roztropnością, wiernością, ufnością, wdzięcznością, miłością, wytrwałością.
Oto Anna, matka Samuela, jest przykładem, pokornej i wytrwałej modlitwy. Rut – kobieta, która szanuje swoją teściową i nie opuszcza jej w potrzebie, ze względu na nią i z szacunku do zmarłego męża, poślubia starszego od siebie mężczyznę. Estera – kobieta niezwykle odważna, dzięki całkowitemu zaufaniu Bogu staje się narzędziem, przez które Bóg realizuje swój plan wybawienia narodu izraelskiego w wybranym przez siebie momencie. Judyta – bohaterska, uczciwa kobieta, przywiązana do Prawa, rozmodlona, odważna i mądra, która uratowała rodzinne miasto od najazdu Asyryjczyków. Matka siedmiu Machabejczyków jest przykładem matki, która nie przestaje wychowywać nawet w obliczu śmierci. Zuzanna jest kobietą bezgranicznego zaufania Bogu. Potrafi radykalnie i bez kompromisu odmówić udziału w knowaniach ludzi, którzy stawiają ją w sytuacji bez wyjścia. Abigail jest mądra i roztropna. Potrafi umiejętnie negocjować i rozwiązywać konflikty. Debora potrafi prorokować i jako sędzia rozstrzygać spory między ludźmi, posługując się charyzmatami. Oczywiście, były też cudzołożnice, intrygantki, kobiety okrutne i podstępne. W samym rodowodzie Jezusa wymienione są cztery: Tamar, Rachab, Rut i Batszeba, przy czym każda z nich była albo cudzoziemką, albo osobą o nie najlepszej reputacji.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. Konstanty Bondaruk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token