Numer 5(407)    Maj 2019Numer 5(407)    Maj 2019
fot.Andrzej Charyło
Nie daj się zwyciężyć złu ale zło dobrem zwyciężaj!
rozmawia Andrzej Charyło
– Utworzenie nowej struktury cerkiewnej na Ukrainie jeszcze bardziej pogłębiło podziały między prawosławnymi Ukrainy. Doprowadziło to do gwałtownego pogorszenia międzywyznaniowych stosunków.
– O tym wiele razy mówił zwierzchnik Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi, metropolita kijowski i całej Ukrainy Onufry (Berezowski), także inni hierarchowie. Ze swej strony dodam – te wydarzenie nie są niczym nowym. Cerkiew Chrystusowa była wielokrotnie poddawana próbom. Dochodziło do wielu konfliktów, podziałów, napaści, politycznych walk. Historia się powtarza. Po okresie prześladowań i cierpień przychodziły czasy względnego pokoju. Jesteśmy świadomi, że Królestwo Boże nie jest z tego świata. Ludzie ciągle próbowali stworzyć ziemskie, wiecznie trwałe imperia, ale nigdy to się nie udało. Przykładem może być Cesarstwo Rzymskie, które zostało podzielone, a następnie upadło. Wszystkie struktury uczynione przez człowieka miały charakter przemijający. Na tej ziemi nic nie jest trwałe i wieczne. Jedynie Cerkiew Chrystusowa jest niezwyciężona, a bramy piekielne nie przemogą jej.
– W jaki sposób globalna polityka wpływa na funkcjonowanie Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi?
– W historii zawsze pojawiali się ludzie pragnący uszczęśliwiać świat na siłę. Byli politycy, których działalność doprowadziła do długotrwałych konfliktów i destabilizacji. Tak postępują współcześni globaliści. My jednak powinniśmy mężnie bronić swego. Parafie Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi otrzymują obecnie propozycje zjednoczenia się z tymi, którzy są w raskole. Pytamy – jak można połączyć element chory ze zdrowym? Przecież zawsze część chorą odcina się od zdrowej. Na jakich zasadach proponują nam zjednoczenie? Czy powinniśmy ich zaprosić do siebie, a oni nas wygonią z naszych świątyń i będą robić co chcą? Stanowczo nie zgadzamy się na taką jedność. Jeżeli chcą zmieniać świat na lepszy, niech każdy zacznie przemianę od samego siebie. Jeżeli człowiek będzie pracował nad sobą i pokona zło w sobie, to na świecie będzie o jedną osobę dobrą więcej i jedną złą mniej. Dobro osiąga moc tylko wtedy, gdy walczy ze złem. Prawdziwe dobro i zło możemy poznać jedynie po owocach. Naszą dewizą są słowa św. ap. Pawła: Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe. (…) Miłość niech będzie bez obłudy! Miejcie wstręt do złego, podążajcie za dobrem! (…) W ucisku bądźcie cierpliwi, w modlitwie – wytrwali! (…) Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj! (Rz 12,2-21).
– I w tej sytuacji mnisi z ławry zachowują chrześcijański optymizm?
– Tak. Jesteśmy wdzięczni za modlitwy. Wiemy, że nasi sąsiedzi w Polsce, na Białorusi, Mołdawii i Rosji, jak również braterskie narody, m.in. Grecji, Gruzji i Serbii modlą się za nas. Jest to bardzo istotne. Odczuwamy duchową pomoc każdego dnia. Pamiętamy również słowa św. ap. Pawła: Tak też wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, będą prześladowani (2 Tym 3,12). Duchowa zasada głosi, że gdy człowiek pragnie z oddaniem i czystym sercem służyć Bogu, z pewnością spotka się z przeciwnościami ze strony zła. Odbywa się to za pomocą wyrafinowanych sposobów, nieoczekiwanych zdarzeń, w których mogą uczestniczyć nieprzychylni nam ludzie. Jednak Chrystus na drodze do zbawienia zawsze umacnia człowieka, zgodnie z obietnicą: Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka! (J 14,27).
– W jakiej sytuacji znaleźli się wierni kanonicznej Cerkwi prawosławnej?
– Jesteśmy świadkami społecznej destabilizacji. Ludzie nie mają żadnego wsparcia. W sytuacjach jednoznacznej niesprawiedliwości i przemocy próbują się zwracać do sądów, policji. Jednak w tych instytucjach, których celem jest strzeżenie porządku i reagowanie na zło, nie otrzymują pomocy. Jedynym miejscem, gdzie wierni znajdują jakiekolwiek wsparcie, jest Cerkiew, którą obecnie pewne środowiska starają się rozdzielić, aby i w niej ludzie nie mieli oparcia. To walka dobra ze złem. Przypominamy o tym ludziom. Jednocześnie uświadamiamy, że jeżeli Bóg dopuścił te zdarzenia, to naszym zadaniem jest godnie je przeżyć. Jesteśmy świadomi własnej grzeszności. Jednocześnie staramy się, aby nasze czyny, słowa i myśli były zgodne z nauką zawartą w Ewangelii. Nasze zbawienie jest w rękach Boga. Żyjemy tylko tą nadzieją.
– Czy często dochodzi do przemocy wobec parafii Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej?
– W ciągu pięciu lat przed podpisaniem tomosu o autokefalii około pięćdziesięciu świątyń Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi zostało zabranych przy użyciu siły i przekazanych strukturom patriarchatu kijowskiego. O tych zdarzeniach poinformowaliśmy Organizację Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Stwierdziliśmy, że naruszane są podstawowe prawa do wolności wyznania obywateli, a rząd przyjmuje dyskryminacyjne ustawy, naruszające konstytucję i ingeruje w wewnętrzne życie Cerkwi. Podkreśliliśmy także, że nie mamy już żadnej nadziei na pomoc zarówno ze strony organów władzy, jak i sądów. Jedyną naszą nadzieją jest Bóg. Kierownik regionalnego oddziału Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie wszystko skrupulatnie zapisał i zareagował na nasze słowa z wielkim bólem. Oświadczył, że wielu ludzi dobrej woli chce, aby nie dochodziło to takich przykrych zdarzeń, jednak po spotkaniu nie zaobserwowaliśmy żadnej reakcji na agresywne zachowania wobec świątyń Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi. Wszystko pozostało bez zmian. Obecnie dość często dowiadujemy się o aktach przemocy wobec naszych świątyń i wiernych. Niedawno w diecezji żytomierskiej wyłamano drzwi w jednej z cerkwi i napadnięto na schimnicha Amfiłochiusza, po czym wygnano go.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

fot. Andrzej Charyło

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token