Numer 5(407)    Maj 2019Numer 5(407)    Maj 2019
fot.Andrzej Charyło
Prawosławne serce Zachodu
Marcin Cielecki
Przez wiele lat myślałem, że jest osobą duchowną. Gdy dotarło do mnie, że brak „ks.” lub zakonnych skrótów po nazwisku nie jest wyrazem skromności, ale oznaką życia świeckiego, zacząłem go uważniej czytać. Olivier Clément (1921-2009) był pisarzem płodnym – wolał pisać, niż zajmować się karierą akademicką – a jednak poza książkami interesowało mnie też jego życie. Zwłaszcza ten jeden moment, chwila w dniu, w którym wszystko stało się jasne.

W OWYM DNIU
Wiele razy o tym wspominał, zawsze jednak oszczędnie, jak gdyby zatrzymywał się na progu samego wydarzenia, mówiąc: Dalej idę sam.
Paryska ulica, antykwariat przy bulwarze Saint-Germain, Europa warczy na siebie zza żelaznej kurtyny. Szukałem daty tego wydarzenia. Wiem, że do Paryża przybył w 1948 roku, a 1 listopada 1956 roku przyjął chrzest w Kościele prawosławnym, zatem musiało się to wydarzyć w czasie tych ośmiu lat. Może specjalnie ukrył tę datę, skoro nie była już ważna? Po co ci data, skoro zaglądasz w Tamtą Rzeczywistość? Pewnie lepiej powiedzieć o tym, używając stylu biblijnego. Zatem niech będzie: W owym dniu, w hałasie tramwajów, w pośpiechu zdążających do pracy, w nagabywaniu natrętnych i w klaksonie samochodów, zatrzymuje się przed antykwariatem. Za szybą widzi ikonę typu deesis, czyli orędownictwo: pośrodku Chrystus, po Jego bokach stoją Maria i św. Jan Chrzciciel. Zadłuża się, aby ją kupić. Powraca tu echo przypowieści o ukrytym skarbie i perle (Mt 13,44-46). „Od tamtej pory ikona stoi na moim biurku”, pisze w swojej duchowej autobiografii „Inne słońce”. Zastanawia mnie ten moment, ledwie naszkicowany przecież, choć da się w nim poczuć silną wibrację. Nawrócenie? Nie pasuje mi to słowo. Wyobrażam sobie, że wtedy, pomiędzy turkotem kół samochodów i zmęczeniem robotników mijających się zmian, następuje Spojrzenie. Kto spojrzał pierwszy? Chrystus zza wystawowej szyby, zatrzymany na miedzianej, wytłaczanej i pokrytej emalią ikonie? A może on, zagubiony w swoich duchowych poszukiwaniach rozpiętych pomiędzy duchowym światem Indii a dziwnym blaskiem Ewangelii? Kto kogo szukał, kto kogo wypatrywał – zostanie w milczącym Spojrzeniu. Każdy, kto widział ikonę Zbawiciela  namalowaną przez Rublowa, wie, o czym mowa. Jezus przechodzi, ale właśnie się obrócił i podniósł wzrok. Oczy się spotykają. Oderwać się od tego Spojrzenia nie sposób. Czy właśnie wtedy przypomniał sobie rozmowę ze starszą siostrą? W „Innym słońcu” zapisał ją dosyć wiernie. „Co to jest śmierć?”, zapytał mały Olivier. „Śmierć to nicość”, odpowiada siostra. „Przez chwilę nie mogę oddychać. A więc tak, jak się uczyłem, usiłuję opanować lęk, oddychając głęboko i mocno uciskając skórę na brzuchu”. A teraz, w owym dniu, widzi Tego, który przeszedł przez śmierć. Zamiast nicości dostrzega w oczach Jezusa coś zupełnie innego.

NADZIEJA W EWANGELII
„Kiedy byłem dzieckiem, nikt nigdy nie mówił mi o Bogu. Nigdy nie odpowiadano mi na pytania, które zadawałem, jak je zadają dzieci – nawet jeśli dzisiaj usiłuje się wykorzenić z nich same słowa, wywołujące pytanie – po co człowiek żyje, po co umiera. Nikt nigdy nie mówił o Nim, nikt nigdy nie mówił również do Niego” – tak Clément podsumowuje w autobiografii swoje wychowanie religijne. Ale on nie przestaje pytać. Czas wojny jedynie podsyca ciekawość. Działa w ruchu oporu, z pewnością widzi śmierć. A jeśli jej nie widzi, to musi często o niej myśleć. Na wojnę idzie, jak każdy intelektualista, z książkami w sercu. Charles Baudelaire, Karol Marks, Zygmunt Freud, Fryderyk Nietzsche, Simone Weil, Teilhard de Chardin – zbyt wiele odpowiedzi, podczas gdy pytanie jest jedno. Przez dłuższy czas interesuje się religiami oraz filozofią Dalekiego Wschodu. Choć wiele koncepcji brzmi interesująco, nie znajduje ukojenia. Z czasem trafia na książki Fiodora Dostojewskiego i Lwa Szestowa, a „przeklęte pytania” dręczą go jeszcze bardziej. „Nawrócenie” – koniecznie w cudzysłowie, bo to raczej opowiedzenie się po jednej ze stron w sporze, a nie szaleńczy akt wiary – jest iście książkowe; lektura Mikołaja Bierdiajewa przeważa szalę. „Pierwszym, który pozwolił mi zrozumieć, że można być chrześcijaninem, pierwszym, który naprawdę przeważył we mnie szalę ze strony Indii na stronę Ewangelii, był Mikołaj Bierdiajew”, napisze w „Innym słońcu”. Bierdiajew przeciągnął go na stronę chrześcijaństwa, jednak to Włodzimierz Łosski i jego „Teologia mistyczna Kościoła Wschodniego” doprowadza go do prawosławia. Tam, gdzie do tej pory były książki, pojawiają się ludzie. Francuski intelektualista, wychowanek „śródziemnomorskich pogan”, jak nazwie swoją rodzinę, zacznie uczęszczać na wykłady do Instytutu św. Sergiusza, serca i umysłu emigracyjnego prawosławia w Paryżu. Włączy się w nurt niezwykłej wymiany myśli oraz w przedziwny korowód postaci. Myślicielami, którzy rozsławili instytut, byli intelektualiści „srebrnego wieku”, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia Rosji bolszewickiej. Wśród nich byli Sergiusz Bułgakow oraz wspomniany już Bierdiajew. Drugim pokoleniem prawosławnych teologów byli już ci, którzy ukończyli studia na Sorbonie i wyrażali się po francusku – Włodzimierz Łosski oraz Paul Evdokimow. Clément tworzy trzecią generację, a jego osoba i kontekst historyczny sprawiają, że nowo odkryte przez niego chrześcijaństwo staje się takim również i dla nas. Wpisany w jego życie kontrast – prawosławny myśliciel Zachodu – sprawia, że trudno przejść obok niego bez zainteresowania. Zamiast Marksa i Nietzschego wybiera Bogoczłowieczeństwo. Podczas gdy Europa Zachodnia rozdrapuje swoje rany, podążając za francuskimi egzystencjalistami Jeanem-Paulem Sartre’em i Albertem Camusem, Clément odnajduje nadzieję w Ewangelii. Zamiast psychologii Freuda woli doświadczenie ojców pustyni. Gdy inni wkładają czarne golfy, rozprawiają uczenie o samobójstwie i budują swój drugi dom w kawiarnianym dymie, Clément odnajduje się pochylony nad ojcami Kościoła, poszcząc i karmiąc się Eucharystią. Nie przesadzę, gdy napiszę, że w postaci Clémenta przewija się całe doświadczenie Zachodu szukającego swojej duszy. Dzięki wykształceniu jest wolny od konfesyjnych stereotypów. Nie będąc uwikłany w historyczną ani polityczną zależność wobec rosyjskiego prawosławia, odkrywa dla człowieka współczesnego pisma nie-podzielonego Kościoła.

Marcin Cielecki
Autor jest urodzonym w 1979 roku poetą i eseistą. Wydał zbiór esejów Miasto wewnętrzne oraz książki poetyckie Ostatnie Królestwo i Czas przycinania winnic. Mieszka w Olsztynie z żoną i dwoma synami. Tekst ukazał się w miesięczniku „W drodze” (Nr 1/2019)

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token