Numer 6(408)    Czerwiec 2019Numer 6(408)    Czerwiec 2019
fot.Anna Radziukiewicz
Co dzieli narody?
Anna Radziukiewicz
Metropolita Zimbabwe Serafim w imieniu patriarchy aleksandryjskiego i całej Afryki Teodora II podkreślił wagę problemu podjętego w Budapeszcie. Przekazał błogosławieństwo patriarchy. Sam mówił, że mnóstwo narodów w ciągu wieków żyło na obcej ziemi albo w niewoli innego narodu – tak było z ziemią ruską, pozostającą ponad dwa wieki w niewoli tatarsko-mongolskiej, Bałkanami od XV do XIX wieku pod panowaniem tureckim, Grekami i Ormianami, których miliony na skutek I wojny i holokaustu uciekło do Rosji, Egiptu i wielu innych państw.
– Jako chrześcijanie jesteśmy w podróży. Porzucamy swoją ziemię, ale Pan daje nam schronienie w innej. W końcu porzucamy ziemię w ogóle, niczego nie zabierając. Doceńmy mądrość Pana. Emigracja to nie zawsze negatywne zjawisko. Ludzie emigrowali, cierpieli, ale jednocześnie nieśli prawosławie na cały świat. Problemem jest nie tyle to, że człowiek opuścił swój kraj, tylko czy w obcym zbuduje związek ze swoją wspólnotą cerkiewną. Bo tam jest ojczyzna, gdzie wspólnota pielęgnuje swoją wiarę, swoje korzenie. A statystyki są smutne. Sięgnę do trzech pokoleń. Pierwsze na emigracji starało się zakładać rodziny między prawosławnymi, drugie w 50 procentach tworzyło małżeństwa mieszane, w trzecim siedem małżeństw na dziesięć jest mieszanych.
– Co zrobiliśmy, by jednoczyć prawosławnych na świecie? – pytał metropolita Serafim. – Obwiniamy Stany Zjednoczone, Organizację Narodów Zjednoczonych o to, że prowadzą działalność rozbijającą naszą jedność, a sami cóż robimy na Ukrainie, w Czarnogórze? Gubimy jedność. Jesteśmy skłóceni. Brat powstał przeciwko bratu. Dlatego jestem na tej konferencji, by wyrazić poparcie patriarchy Teodora II i swoje dla misji MFPN i jej przewodniczącego, prof. Walerego Aleksiejewa, w dziele jednoczenia prawosławnych narodów.
Metropolita Serafim usiadł obok mnie, gdy autobusem wracaliśmy do hotelu. Mówił, że zaprzepaściliśmy wspaniałe narzędzie jednoczenia na całym świecie młodych prawosławnych, że Syndesmos (światowa federacja prawosławnych szkół teologicznych i bractw) jest w letargu, niemal niczego młodzieży nie proponuje, od kiedy jego sekretariat został przeniesiony z Białegostoku do Aten, że okres „białostocki”, gdy generalnym sekretarzem został wybrany o. Włodzimierz Misijuk (lata 90.), był najlepszy w historii tej federacji. Że wcześniej z tego ruchu wyrosły takie osobowości cerkiewnego życia, jak arcybiskup Tirany i całej Albanii Anastasios, patriarcha antiocheński Jan X, św. Justyn Popović. Dodam – i metropolita Serafim. Pytał metropolita Zimbabwe: – Może choćby wystawą wskrzesić pamięć o latach świetności Syndesmosu?
A ja pytam – może prawosławni w Polsce ożywią Syndesmos? Mała Cerkiew może mieć wielkie możliwości. Tego nas uczy najnowsza historia.
– W życiu społecznym trzeba słuchać głosu Cerkwi – przypominał metropolita Cerkwi w Polsce Sawa w posłaniu, odczytanym przez rektora seminarium duchownego w Warszawie o. prof. Jerzego Tofiluka. – Jej głos w XX i XXI wiekach jest ważny, gdy problemy związane z narodową tożsamością zaprzątają uwagę polityków, socjologów, psychologów i cerkiewnych działaczy, gdy silne ruchy migracyjne zmieniają oblicze wszelkich sfer życia.
Metropolita wołokołamski Hilarion dziękował w swym posłaniu gościnnej ziemi węgierskiej, która przyjęła prawosławnych z tylu krajów, a władzom za pomoc prawosławnym parafiom na Węgrzech.
Metropolita Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi Onufry napisał w swym posłaniu, że integracyjne i dezintegracyjne procesy ogarnęły cały świat. Jedne kraje wstępują w sojusze polityczne, handlowe, wojenne, inne z nich się wycofują. Jedni, mając wolność, szukają ekonomicznych wygód, inni tracą wolność i stoją w obliczu wstrząsów i rozpadów.
Zastępca przewodniczącego Dumy Federacji Rosyjskiej Piotr Tołstoj wskazał w posłaniu na ogromną wagę pracy parlamentarzystów różnych krajów i MFJPN w dziele jednoczenia prawosławnych narodów.
Prof. Walery Aleksiejew zarysował dwie światowe tendencje, przeciwstawne, będące zarzewiem konfliktów. Z jednej strony narody bronią swej odrębności, jakby kierując się głębokim instynktem przetrwania. Z drugiej światowa rządząca liberalna klasa integruje wszelkie sfery życia państw, przyspiesza proces globalizacji, w którym rozpływają się narodowe odrębności. Na bok odsuwa  tradycjonalistów i konserwatystów.
Samotnymi wyspami, opierającymi się globalizacji, są prawosławne Cerkwie i islamscy fundamentaliści. Ostatni brutalnie sprzeciwiali się procesom westernizacji. Dziś Rosja niemal samotnie broni na światowej arenie tradycyjnych wartości.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)
   

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token