Numer 6(408)    Czerwiec 2019Numer 6(408)    Czerwiec 2019
fot.Anna Radziukiewicz
Kronika Michała Bołtryka
Michał Bołtryk
- Jednym z hitów w roku wyborczym 2019 (wybory do parlamentu europejskiego i krajowego) jest problem „wykluczenia komunikacyjnego”. Zapaść komunikacyjną na prowincji obiecuje zlikwidować PiS. Sprawa jest znana od lat. Już w połowie 2017 roku wysłano do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka manifest „My, Pasażerowie”. Podkreślano tam, że od wstąpienia Polski do UE komunikacja publiczna poza miastami zmniejszyła się o 40 proc. Według Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN do ponad 20 proc. sołectw w Polsce nie dociera żadna komunikacja, a do wielu pozostałych tylko dwa autobusy dziennie. W 2016 roku na 1650 wsi w województwie pomorskim w prawie 400 nie funkcjonował żaden transport publiczny, w weekendy zaś nie docierał do prawie połowy miejscowości, itd. Domagano się, aby za organizację transportu autobusowego odpowiadał jeden szczebel samorządu, a nie sześć – jak teraz – co sprawia, że jedni zrzucają odpowiedzialność na drugich. Kolejnymi postulatami były minimalne standardy gwarantowane wszystkim obywatelom oraz porzucenie mitu o samofinansowaniu komunikacji autobusowej. I co? I nic. A jak było i jest w sąsiednich Czechach? Na Morawach  w 2010 roku na poziomie wojewódzkim uchwalono przepisy, zgodnie z którymi każda wieś musi mieć przynajmniej sześć połączeń autobusowych w ciągu doby, a w weekendy przynajmniej trzy. Wszystkie połączenia muszą być skomunikowane z nie dłuższymi niż 10 minut przesiadkami do stolicy województwa i powiatu, itd. Nie cieszmy się obietnicami wyborczymi. Co się stało w ciągu piętnastu lat, nie odstanie się się w ciągu roku czy dwóch. A może już nigdy. Bo prawo i przepisy uchwalają ci, co jeżdżą wygodnymi samochodami.

- Hitem monopolowym w Polsce od kilku lat są małpki – wódki w butelkach po 100 i 200 ml. Według badania firmy Synergion w 2018 roku, Polacy codziennie kupują trzy miliony 100- i 200-mililitrowych buteleczek wódki, z czego milion przed południem, czyli dla części przed rozpoczęciem pracy albo w jej trakcie. Przemysł spirytusowy tym wynikom zaprzecza. Twierdzi, że dziennie sprzedaje się o połowę mniej małych buteleczek. Zdaniem firmy Synergion 28 proc. transakcji zakupu wódek w małpkach jest dokonywanych przed południem, po południu 36 proc., a po godzinie 18 kolejne 36 proc. Największą grupę klientów stanowią pracownicy fizyczni, za nimi osoby młode w wieku 20-25 lat, panowie na spacerze z psem, emeryci i młode kobiety. W zasadzie teraz nie ma sklepu spożywczego czy monopolowego, w dzielnicy elitarnej czy podupadłej, który nie miałby w ofercie wyboru małpek. W tej chwili każda duża wytwórnia wódek oferuje co najmniej kilkanaście rodzajów wódek, rozlewanych do najmniejszych butelek. Według psychologów małpki dają poczucie, że picie to nic nagannego, pozwalają ukryć to zjawisko przed domownikami, przyjaciółmi.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)



Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token