Numer 7(409)    lipiec 2019Numer 7(409)    lipiec 2019
fot.
Wielkość naznaczona cierpieniem
o. Konstanty Bondaruk

W okresie Postu Piotrowego 24 czerwca/7 lipca Cerkiew świętuje Narodzenie św. Jana Chrzciciela. Jest to znaczące święto, jakkolwiek niezaliczane do dwunastu wielkich świąt. Zgodnie ze świadectwem Ewangelii święto przypada na 6 miesięcy przed Bożym Narodzeniem.

Cerkiew czci św. Jana Chrzciciela jako największego ze świętych zaraz po Matce Bożej. Upamiętniamy kilka różnych związanych z nim wydarzeń. Narodzenie jako jedyny Ewangelista wspomniał św. Łukasz (Łk 1,5-25, 57-68, 76-80). Rodzicami Jana byli kapłan Zachariasz i Elżbieta, kuzynka Bogarodzicy Maryi. Mieszkali w Ain Karim (hebr. „źródło winnicy”), obecnie jest to zachodnie przedmieście Jerozolimy. Ich nieszczęściem była bezdzietność, postrzegana wówczas jako kara Boża i hańba. W świątyni podczas posługi kapłańskiej Zachariaszowi ukazał się Archanioł Gabriel. Oznajmił, że jego i Elżbiety modlitwa została wysłuchana, urodzi się im syn i zostanie mu nadane imię Jan. Anioł przepowiedział, że syn wielki bowiem będzie w oczach Pana (…). Duchem Świętym napełniony będzie już w łonie matki swojej. Wielu synów Izraela nawróci do Pana (Łk 1,15-16). Zachariasz zwątpił w narodzenie dziecka w tak podeszłym wieku i został za to ukarany niemotą. Dar mowy został mu przywrócony, gdy dziecię się urodziło i w dniu obrzezania otrzymało imię zgodnie z wolą Archanioła (Łk 1,64). W prorockim uniesieniu wdzięczny Zachariasz wypowiedział słowa: Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, albowiem nawiedził lud swój i dokonał jego odkupienia, i podniósł nam róg zbawienia w domu Dawida. Ty zaś, chłopcze, zostaniesz nazwany prorokiem Najwyższego, będziesz bowiem szedł przed Panem, przygotowując drogi Jego, by dać poznać zbawienie ludowi Jego przez odpuszczenie grzechów (Łk 1,68-77). Niezwykłość tego wydarzenia udzieliła się innym ludziom. Wszyscy, którzy to słyszeli, brali to sobie do serca, mówiąc: Kim więc będzie to dziecko? Ręka Pana bowiem była z nim (Łk 1,65-66). Ewangelista odnotował, że na wieść o ciąży kuzynki przyszła Bogarodzica pośpieszyła do Elżbiety, by jej pogratulować. Opowieść o narodzeniu Jana kończy się tym, że chłopiec zaś dorastał i umacniał się w duchu, i był na miejscach pustynnych aż do dnia ukazania się Izraelowi (Łk 1,80). Narodzenie syna, wymodlonego, z utęsknieniem wyczekiwanego, napełniło serca Zachariasza i Elżbiety niewymowną radością i wdzięcznością. Wcześniej mogło się im wydawać, że Bóg o nich zapomniał, bo nie obdarzył ich potomstwem we właściwym czasie, w młodszym wieku. Teraz dzielili się szczęściem z krewnymi, sąsiadami i znajomymi. Narodziny syna z rodziców w podeszłym wieku wzbudziło zrozumiałe zainteresowanie  wszystkich mieszkańców niewielkiej górskiej miejscowości. Ludzie wiedzieli z Pisma Świętego, że rodzicielstwo w późnym wieku, obwieszczone przez anioła, wraz z nadaniem specjalnego imienia jako równoznacznego z zadaniem, zawsze było znakiem nadzwyczajnej ingerencji Bożej. Starotestamentowemu schematowi odpowiadał opis narodzin Jezusa, przy czym w miejsce motywu poczęcia niepłodnej pojawia się cud nieskończenie większy – poczęcie dziewicy z Ducha Świętego. Dla niewtajemniczonych w poselstwo Archanioła ludzi pytanie „kimże więc będzie to dziecię” było całkiem naturalne. Mieli podstawy oczekiwać, że syn Zachariasza i Elżbiety wyrośnie na kogoś wyjątkowego i… nie pomylili się.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. Konstanty Bondaruk


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token