Numer 2(200)    luty 2002Numer 2(200)    luty 2002
fot.
Odnaleziony świat Łuki
Michał Bołtryk
W białostockim ratuszu otwarto wystawę "Jakub Smolski. Wiejski fotograf z Łuki".
   Aparat fotograficzny i płócienne tło fotografii Jakuba SmolskiegoW dwóch dużych salach muzeum i łączniku pokazano ponad dwieście fotografii Jakuba Smolskiego. Wywołane i powiększone fotografie z okresu międzywojennego zaprezentowano w cyklach: Dzieciństwo, Szkoła, Dorastanie, Rodzina, Życie codzienne, Umieranie. Ostatnią grupę tworzyły portrety legitymacyjne wykonane na białym tle z lnianego płótna. Wiele fotografii miało za tło sielankowy, lekko kiczowaty ekran.
   Zdjęciom towarzyszyła nietypowa aranżacja - zawieszone pod sufitem, uratowane przed zniszczeniem przedmioty z Łuki - magielnica, garnki, sprzęty gospodarskie, rowery...
   Szczególnie przyjemne wspomnienia nasunęły mi się, gdy oglądałem fotografię spławu drewna Narwią do Tykocina. Ożyły opowieści dziadka Wincka i ojca. Nad Narew drewno z pobliskich lasów zwożono zimą, a gdy lody puszczały arele (flisacy) z okolicznych wsi porzucali domy na kilka tygodni i płynęli do Tykocina. W Tykocinie formowano większe tratwy i pędzono drewno dalej. Robili to już inni flisacy.
   - Nasi ludzie na wielkiej wodzie nie radzili sobie z tratwami - opowiadał dziadek.
   Arele z Łuki, Bud, Bołtryk wracali do domów i opowiadali, jak żyją ludzie gdzie indziej.
   -Idę na wystawę zdjęć Jakuba Smolskiego z Łuki - powiedziałem w domu do mamy i ojca.
   - Smolski w Łuce to był krawiec - odpowiedziała mama. I dodała: - Jego żona modlitwami zamawiała choroby. Byli bezdzietni. Mieszkali razem z synowcem. Ten synowiec był inseminatorem.
   - Jego brat Łukasz mieszkał w Budach - wtrącił ojciec. - Był inteligentnym człowiekiem i dobrym krawcem.
   Mieszkańcy Łuki na fotografiach Jakuba SmolskiegoŚwiat sfotografowany przez Jakuba Smolskiego z Łuki był moim światem. Twarze, pejzaże, ubiory, sprzęty - choć z czasów przedwojennych, były takie same w moich Bołtrykach aż do lat sześćdziesiątych, kiedy w połowie tego dziesięciolecia doprowadzono do wsi elektryczność. Wtedy dopiero wszystko zaczęło gwałtownie się zmieniać.
   Łuka, wieś założona w pierwszej połowie XVII wieku, leżała na lewym brzegu Narwi. Równolegle do niej, po drugiej stronie rzeki, rozpostarły się Bołtryki, wieś co najmniej dwa razy mniejsza.
   Dobrze znałem Łukę i jej mieszkańców. Niestety, nigdy nie poznałem Jakuba Smolskiego.
   W Łuce była od zawsze szkoła podstawowa, sklep i klub rolnika. Łuka była inną wsią niż nasze - tam miało swoje warsztaty wielu rzemieślników. W Łuce robiono piękne dzbany z szarej gliny. Wszystkie hładuszki (dzbany) w okolicy pochodziły z Łuki. W Łuce bito walonki. Była to dobra robota. U nas wszyscy chodzili w walonkach z Łuki.
   Łuka dla nas, ludzi z Bołtryk, była światem nieco zamkniętym, a to ze względu na Narew. Gdzieś na wysokości szkoły na Narwi był bród. Latem, w porze suchej, było tam wody po kolana i swobodnie przejeżdżały furmanki puste i z sianem. Na wysokości środka wsi na Narwi była kładka. Po niej chodziliśmy do Łuki na zabawy. Kładka była chybotliwa i bez poręczy. Niejeden z nas, wracając nad ranem z zabawy, spadał do zimnej wody Narwi w garniturku.
   Do Bołtryk często przyjeżdżał, w czasach mojego dzieciństwa, hanucznik z Łuki. Jeździł po wsi i krzyczał: Baby, szmaty, łaty! Baby, szmaty, łaty! Kobiety wynosiły z domów stare szmaty, ubrania. Hanucznik przeglądał towar, sortował, ważył. Należność wypłacał w sprzętach kuchennych, zakupionych w sklepie gospodarczym.
   Inną ciekawą postacią odwiedzającą Bołtryki był Lewko, handlarz końmi. Ten starszy człowiek z Łuki - nawet nie wiem, czy Lewko to było jego imię, czy nazwisko - był fantastycznym handlarzem. W jego zaprzęgu stary, niemrawy koń stawał się pełnym wigoru siedmiolatkiem. Schorowana kobyła była przez niego tak zachwalana, że najczęściej sprzedawał jako młodą klacz. Nie było konia, którego Lewko nie kupił tanio, a sprzedał z dużym zyskiem.
   Te i inne wspomnienia naszły mnie, gdy oglądałem wystawę w białostockim ratuszu.
   Świat Łuki, świat Bołtryk uległ zagładzie na początku lat 80. Na Narwi w tych okolicach zlikwidowano wsie: Bołtryki, Budy, Garbary, Łuka, Rudnia, część Bachur. Spiętrzono wodę i zrobiono zbiornik Siemianówka. Po latach okazało się, że zbiornik nikomu prawie nie służy, z wyjątkiem grona wędkarzy.
   Dziś nie ma wątpliwości, że w latach siedemdziesiątych zaplanowano, a w latach osiemdziesiątych dokonano na tych białoruskich terenach swoistej czystki etnicznej.
   Przedwojenny i tuż powojenny świat Łuki utrwalił Jakub Smolski, krawiec z tej wsi.
   Mieszkańcy Łuki na fotografiach Jakuba SmolskiegoPrace Jakuba Smolskiego odkrył Wojciech Kowalczuk, etnograf z białostockiego muzeum. W czasie otwarcia wystawy opowiadał o jednym z epizodów swojej pracy: - Zwiedzaliśmy chałupę po chałupie we wsi Łuka. W jednym z domów, w roku 1978, wraz z kustoszem Haliną Jakubowską, kierownikiem muzealnej ekspedycji etnograficznej, zobaczyliśmy sielankowy ekran z widokiem pałacu i schodów. Tuż obok stał przedwojenny apart fotograficzny i kufer. W kufrze leżały papierowe negatywy, dziś już unikalne. Statyw fotograficzny w domu Aleksandry Smolskiej, wdowy po Jakubie, który zmarł w 1970 roku, służył jako kwietnik. Ekran zdobił wnętrze izby. Aleksandrze Smolskiej trudno się było rozstać z warsztatem fotograficznym męża. Do muzeum sprzęt ten trafił po jej śmierci.
   Jakub Smolski urodził się w Łuce 13 października 1895 roku w rodzinie Konstantego i Justyny z domu Ławniczuk. Miał czterech braci - Aleksego, Łukasza, Pawła i Bazylego. Ukończył szkołę parafialną w Łuce, potem uczył się w Świsłoczy albo Wołkowysku. Szyć się nauczył w Łuce u krawca Ryhora Charkiewicza.
   W czasie pierwszej wojny przebywał na bieżeństwie w Rosji. Tam ożenił się z urodzoną w Łuce Aleksandrą Stocką. Do rodzinnej wsi powrócił w listopadzie 1922 roku. Zajął się krawiectwem. Fotografią zajął się w latach 30., gdy kupił od osiadłego w Łuce wędrownego fotografa Zielonki aparat. Za aparat i naukę obsługi Jakub Smolski zapłacił uszyciem garnituru.
   Oczywiście, robienie zdjęć Jakub Smolski traktował jako dodatkową pracę zarobkową.
   Najczęściej ludzie przychodzili do niego, ale też Jakub Smolski wyprawiał się wozem z aparatem na odpusty do Lewkowa, Jałówki, Narewki, Szymek...
   Z dorobku fotografa ocalało 225 negatywów. Większość z nich pokazano na wystawie.
   Świat Łuki ożył na nowo 12 stycznia, w dniu otwarcia wystawy, której komisarzem jest Wojciech Kowalczuk. Za to wszystko Wojciechowi Kowalczukowi serdecznie dziękuję.

Opinie

[1] 2011-02-16 18:15:00 Paweł
Super,że ktoś zajmuje się tą Fotografia!!!
[2] 2011-06-30 22:06:00 Voo
Super! To jest najpiękniejszy nurt! Cudne są! Chcialabym je zobaczyc na zywo!
[3] 2011-12-30 11:39:00 Sławek
...a ten szprync to mój tata....!!
[4] 2017-01-29 22:17:00 Jurek
Kupiłem działkę na Starym Dworze, jakie 2 km od Łuki i się zainteresowałem historią tego terenu. Super że to nie zagineło i daje wzgląd na tamte czasy. Warto ocalić do zapomnienia.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token