Numer 8(410)    sierpień 2019Numer 8(410)    sierpień 2019
fot. Eugeniusz Czykwin
Do Kosowa i Metochii

Bacieczkowska parafia św. Jana Teologa organizuje wiele pielgrzymek w różne strony świata. O. Michał Czykwin, wikariusz parafii, opiekun duchowy szkoły św. św. Cyryla i Metodego, a także główny organizator Vidovdan – Festiwalu Kultury Serbskiej, przybliża prawosławie serbskie. Zna jego historię, język i tradycję, gdyż tu zdobywał wiedzę.


Wyruszyliśmy 24 maja po molebnie w cerkwi św. Mikołaja Serbskiego, celebrowanym przez o. Aleksandra Klimuka z Ostrowia Północnego, uczestnika wyjazdu, i o. Michała Czykwina. Przez wielką zieloną krainę Wojewodina zbliżaliśmy się do Belgradu. Podziwialiśmy wspaniały cud przyrody – rzekę Dunaj, która w stolicy wchłania wody rzeki Sawy. Mosty i wiele budynków było zbombardowanych przez „siły opiekuńcze” w końcu minionego wieku. Niektóre zgliszcza pozostały. Wysoko na wzgórzu góruje siedemdziesięciometrowa cerkiew św. Sawy, zburzona w XVI wieku, a obecnie odbudowywana. 26 maja, w niedzielę Żen Mironosic, jesteśmy na Liturgii w patriarszym soborze św. św. Michaiła i Gawriła. Cerkiew w stylu neobarokowym z moszczami patriarchów, metropolitów i św. męczennika Łazarza, który zginął w bitwie na Kosowym Polu w 1389 roku. Po służbie o. Petar Lukić, proboszcz parafii, błogosławi i obdarowuje nas zdjęciem śp. patriarchy Pavle i płytą z nagraniem miejscowego chóru. Batiuszkę znamy z wizyt w naszym kraju. Monaster Żicza, miejsce koronacji serbskich królów, gdzie nawarstwiało się osiem wieków serbskiej historii. Odwiedzamy monaster w Studenicy i monaster Sopoćane. Przybywamy do Kosovskiej Mitrovicy, serbskiej enklawy wśród Kosowarów. Przed świetlicą witają nas mieszkańcy, podejmują kolacją i zabierają na nocleg. A w tym radosnym tłumie ochoczo uwijają się dzieci i wszystkie chcą taszczyć na kwatery  nasze tobołki. Tu na miejscu mają szkołę podstawową, a dalej kształcą się w innym mieście, mieszkają w internatach i bardzo muszą dbać o swoje bezpieczeństwo, aby nie stać się ofiarą przemocy. Ten wieczór, noc i poranek przypomniał nasze Podlasie i pierwsze piesze pałomniczestwa na Grabarkę, gdy cała wieś spotykała, modliła i odprowadzała pątników. Miejscowy batiuszka opowiada tragiczne historie o rugowaniu rodowitych mieszkańców z ich ziem, aktach wandalizmu i przemocy oraz o swojej sytuacji, gdy już nieraz stał nad przepaścią i był bliski ucieczki. Okolica słynie z winnic i daje zatrudnienie. W przeszłości do przesyłania tego szlachetnego trunku używano winowodów, dziś w żadnym podręczniku historii o tym się nie wspomina, choć o rzymskich akweduktach w wielu.  Monaster Deczani, w nim cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego w stylu romańskim z marmuru różowego, żółtego i onyksowego z wieloma rzeźbami, strzeżony przez KFOR. Aby tam wejść, musimy okazać paszporty. Tu przykładamy się do moszczy św. Stefana Deczańskiego, które pomagają ludziom w wielu cierpieniach. Następnie udajemy się na Kosowo Pole, miejsce słynnej bitwy w 1389, wokół której ogniskuje się cała historia Serbii i jej narodu. Wejście jest strzeżone, teren otoczony rdzewiejącą siatką i wielka kamienna wieża, wzniesiona w 1953 roku, w czasach Jugosławii zawiera na czołowej ścianie inskrypcję z tzw. klątwą kosowską, czyli poematem o sławie, chwale i obronie tych ziem. Obok zamontowano cztery wielkie  słupy, kiedyś czemuś służące, dziś niszczejące, psujące krajobraz. Pećka Patriarszija została założona przez św. Sawę i wzniesiona w stylu serbsko-bizantyńskim.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token