Numer 8(410)    sierpień 2019Numer 8(410)    sierpień 2019
fot. Eugeniusz Czykwin
Nie tylko "Bury"
Dorota Wysocka


Ta książka boli. Ból wywołują wspomnienia zabijanych, wypowiadane prostym językiem, przez to jeszcze bardziej przejmujące, bolą relacje zabijających, którzy strzelali, bo rozkaz to rozkaz, chociaż sprawa przykra, ból przebija z tekstów dziennikarzy, rozważań historyków, z dokumentów. Tytuł pozwala się spodziewać chłodnej publikacji, ważącej fakty, spoglądającej na tak zwanych „żołnierzy wyklętych” z dystansu, z szerokiej  perspektywy. Książka skupia się jednak na wycinku ich działań na wschodnim pograniczu. I nie jest pracą naukową. Oddaje głos ofiarom, ich potomkom, rodakom, ludziom wrażliwym na krzywdę, nie omamionych prostym podziałem świata na swój i nieswój. Dużą część tekstów czytelnicy „Przeglądu Prawosławnego” już poznali. O „Burym”, jego działaniach, o innych tużpowojennych zbrodniach, chociażby pacyfikacji Potoki, pisaliśmy wielokrotnie, wspominając przeszłość, ale i śledząc współczesne, a dotyczące tamtych lat, zdarzenia. Teraz zebraliśmy w całość relacje świadków, oceny badaczy, działania polityków i – głównie młodych – ludzi, którzy chcieliby widzieć wszystko inaczej. Innych sprawców, inne ofiary. Bo „Bury” i jego oddział to nie kwestia choćby nie wiem jak bolesnej przeszłości. To żywa sprawa dnia dzisiejszego, dzisiejszych relacji i dzisiejszych ocen. Na ofiarach, na strachu ich bliskich, na początku lat dziewięćdziesiątych osiadł już pył zapomnienia. Doczekali ich przecież tylko ludzie wówczas młodzi, a i oni woleli milczeć. Przekaz międzypokoleniowy był wątły, „żeby i młodych nic złego nie spotkało”. To późniejsza o ponad dekadę wola uczynienia z „żołnierzy wyklętych” bohaterów, wzorców niezłomności, bezkompromisowych obrońców Polski przed narzucona władzą, wyciągnęła upiory na wierzch. Rodzina Romualda Rajsa „Burego”, rozstrzelanego wyrokiem sądu za swe zbrodnie, dostała zadośćuczynienie, bo wszystko co czynił, dla dobra Polski czynił, cały jego oddział, duży, zdyscyplinowany, stał się przykładem wierności dawnemu porządkowi. Zaczęto głościć chwałę „wyklętych”, a „Burego” w szczególności, kilka lat temu ruszyły przez Hajnówkę marsze młodych ludzi, skandujących hasła „Bury nasz bohater”. A kiedy odezwały się głosy, że nie tak przecież było, okazało się, że wszystkiemu winne są ofiary – zaangażowane politycznie, bo przecież Białorusini komunizm wysysają z mlekiem matki, obce, bo inaczej mówiące i inaczej znak krzyża na sobie kładące, i w ogóle wrogie pod każdym względem.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Dorota Wysocka

Żołnierze Wyklęci. Białostocczyzna 1945-1947, red. Eugeniusz Czykwin, wyd. Fundacja im. Księcia Konstantego Ostrogskiego, Białystok 2019, ss. 176. 


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token