Numer 8(410)    sierpień 2019Numer 8(410)    sierpień 2019
fot. Eugeniusz Czykwin
Jak rodziło się gender
Anna Radziukiewicz

Książka „Gender – światowa norma polityczna i kulturowa” Marguerite A. Peeters jest dla mnie przede wszystkim ostrą krytyką kultury zachodniej, choć jest skupiona na problemie gender. Ale to w tej kulturze gender wykiełkowało w połowie XX wieku, dojrzało, a teraz szybuje wysoko, usiłując objąć cały świat, stać się normą globalną. „Wszystko zaczęło się od dekadenckiej kultury zachodniej”, czytamy pod koniec książki.

Czym jest gender? To rodzaj, płeć, płeć społeczna, specyfika seksualna? Bardzo trudne pytanie, bo o ile wiemy, czym jest liberalizm, nazizm, komunizm, modernizm czy inne ideologie, mające ścisłe definicje, to genderyzm jest pojęciem rozmytym, płynnym, nieprecyzyjnym, wieloznacznym. Przypadek? Nie. Chodzi o to, by do tej ideologii jak najwięcej włożyć, zarówno wartości, które każdy uzna za szlachetne, jak obrona kobiet przed zniewoleniem oraz takich jak prawo do związków homoseksualnych, adopcji przez nie dzieci, zmiana płci. Przy takiej wieloznaczności pojęcia, gender z powodzeniem nosi maskę „równości”, „parytetu”, „uczciwości”, „wolności wyboru”, „praw”, „godności ludzkiej”, „postępu”, „autonomizacji”, „promocji kobiety”, „współczucia”, „walki z ubóstwem”, „walki z przemocą”, „niedyskryminacji”. Ileż altruistycznych haseł, szczególnie atrakcyjnych dla krajów rozwijających się! Aktywiści ruchu gender twierdzą, że nie istnieje różnica między płciami. Po pierwsze, płeć można wybrać. Po drugie, istnieje według nich tzw. płeć biologiczna i płeć społeczna. Drugą można zmieniać w zależności od charakteru pracy, upodobań. Prawosławny metropolita Limassol Atanazy twierdzi, że co byśmy nie robili, kobieta pozostanie kobietą, a mężczyzna mężczyzną, bo to się mieści w planie Bożym Ale są inżynierowie społeczni, którzy chcą rozmontować system binarny (kobieta-mężczyzna), wprowadzając „neutralność płciową”. Mamy więc do czynienia z rewolucją, próbującą odwrócić porządek zaplanowany od początku przez Boga w Jego planie wiecznej miłości. „Ta zaplanowana przez Zachód rewolucja postępuje z niezwykłą przebiegłością, niemal całkowicie poza debatą publiczną. Jej konsekwencje są bardzo poważne – dotyczą bowiem nie tylko nauk medycznych, humanistycznych  i społecznych; jej niszczące skutki mogą z coraz większą oczywistością objawiać się w konkretnym życiu pojedynczych osób i społeczeństw” – pisze w przedmowie do książki rzymskokatolicki kardynał Robert Sarah. Rewolucja ta proponuje nowe podejście do małżeństwa, rodziny, miłości, ludzkiej godności, prawa i płciowości. Sieje zamęt w normatywnym porządku seksualnym, usiłuje zmienić tradycyjne kultury i zasady. Rozprzestrzenianie się ideologii gender porównuje kardynał Robert Sarah do krążenia człowieka na krawędzi przepaści. Może on zrobić o jeden mały krok za daleko, powodując ostateczną katastrofę – upadek w barbarzyństwo i totalitaryzm. Gdy systematycznie się demontuje i wynaturza małżeństwo i rodzinę oraz nadaje się przywileje homoseksualizmowi i transseksualizmowi, to „przyczynia się do tworzenia samobójczej kultury”, określa cytowany kardynał. Nazywanie par homoseksualnych małżeństwem i rodziną jest otwartym nadużyciem. Homoseksualizm wypacza bowiem życie małżeńskie i rodzinne. Nie może być dla dzieci środowiskiem wychowawczym, głęboko je bowiem okalecza, nieodwracalnie rani. Marguerite A. Peeters przeanalizowała obfitą, zwłaszcza w świecie anglojęzycznym, literaturę naukową dotyczącą gender, setki dokumentów i wywiadów z wieloma ekspertami w tej dziedzinie. I chociaż sama nie nazywa siebie ekspertem, to stwierdza, że panuje wśród nauczycieli, polityków, prawników, nawet zakonników czy duszpasterzy, zamieszanie i nieznajomość problemów gender. Wielu, wbrew sobie, wpadło w sidła tej ideologii. Autorka książki stara się więc pewne obszary rozjaśniać.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz



Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token