Numer 9(411)    Wrzesień 2019Numer 9(411)    Wrzesień 2019
fot.Aleksandra Wasyluk
Śmierć w imię zasad
o. Konstanty Bondaruk
O męczeńskiej śmierci św. proroka w 32 roku po Narodzeniu Chrystusa opowiada zarówno ewangelista Mateusz (Mt 14,1-12), jak i odczytywany w tym dniu fragment Ewangelii św. Marka (Mk 6,14-30). Tradycja Święta przekazała nam także niektóre szczegóły tej zbrodni oraz jej następstw dla winowajców. Z Ewangelii dowiadujemy się, że władca Galilei – Herod II Antypas – słyszał o Jezusie i sądził, że to zmartwychwstał skazany przez niego na śmierć Jan Chrzciciel (Mk 6, 14-16).

Wcześniej Prorok przez sześć miesięcy był więziony w twierdzy Macheront za to, że otwarcie wypominał Herodowi grzeszny związek z bratową Herodiadą. „Nie wolno ci mieć żony twego brata” – surowo upominał władcę. Herodiada zawzięła się na Jana, lecz nie mogła go zgładzić, gdyż Herod czuł respekt przed Janem. Jednak podczas hucznej uczty córka Herodiady tak zachwyciła władcę swym tańcem, że ten obiecał spełnić każde jej życzenie. Ona wyszła i zapytała matkę: „O co mam prosić?”. Ta odpowiedziała: „O głowę Jana Chrzciciela”. Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: „Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela”. A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę Jana. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce. Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie (Mk 6,24-29).

Tak oto na krótko, lecz spektakularnie, zło zatriumfowało nad dobrem. Z podszeptu występnej kobiety bezsensowną śmiercią zginął człowiek, którego całe życie było czyste i święte, a jego zadanie życiowe polegało na przygotowaniu gruntu na przyjście Zbawiciela. Z tego powodu jest to w Cerkwi dzień surowego postu. Według św. Justyna (Popowicza) dzień śmierci Jana Chrzciciela to drugi Wielki Piątek, ponieważ nie ma większego przestępstwa aniżeli tamto, dokonane wobec Jezusa Chrystusa i to, gdy Herod zabił – jak powiedział o Janie Chrystus – „największego wśród narodzonych z niewiasty”. Dlaczego Zbawiciel tak wywyższył Jana Chrzciciela? Bo święty Zwiastun uosabia wszystkie cnoty nieba, wszystkie cnoty proroków, wszystkich apostołów, męczenników, aniołów i wyznawców – pisał św. Justyn. O wiele wcześniej niż apostoł Piotr, niż Natanael i wszyscy inni, Jan Chrzciciel zaświadczył i objawił światu Boga, który ucieleśnił się i ukazał jako Jezus Chrystus. Jan uprzedził apostołów, ponieważ pierwszy ujrzał Ducha Świętego, zstępującego na Jezusa podczas chrztu w Jordanie. Jan jest pierwszym wśród ewangelistów, ponieważ najwcześniej objawił światu i wskazał na Nosiciela wszystkich Dobrych Nowin dla rodzaju ludzkiego, na Jezusa Chrystusa. Św. Jan był ostatnim starotestamentowym prorokiem i stał się pierwszym męczennikiem chrześcijańskim. Cerkiew naucza i podkreśla to w troparionie i w kondakionie, że Zwiastun i Poprzednik zstąpił do otchłani, by i tam zaświadczyć o przyjściu Wcielonego Zbawiciela. Potem z radością ucierpiałeś za prawdę i w otchłani zwiastowałeś Wcielonego Boga (troparion, ton 2). Stało się z woli Bożej, aby w piekle przebywającym głosił on przyjście Zbawiciela (kondakion, ton 5).

Nieunikniony konflikt ze światem
Całe życie św. Jana było niezwykłe, nieprzeciętne, surowe, pełne wyrzeczeń i całkowitego poświęcenia się misji i roli przewidzianych mu w odwiecznym zamyśle Bożym. Rozumiał on, że Bóg nie powołał go do potakiwania i schlebiania możnym tego świata, lecz do mówienia im prawdy prosto w oczy.
To jest w ogóle główne powołanie proroków. Los Jana Chrzciciela świadczy o tym, że człowiek, który mówi tylko prawdę, wytyka ludziom ich przywary i nawołuje do pokuty, nie idzie na kompromis ze złem, mówiąc potocznie – nie będzie miał lekko. Niechybnie dotknie go odrzucenie, wrogość i cierpienie. Świat współczesny traktuje osobisty sukces i spełnienie jako wartość nadrzędną. Przemieszane są w nim dobro i zło, prawda i fałsz, Boże i szatańskie. Niezłomna postawa życiowa z reguły zderza się z zawiścią, gniewem, wrogością. Jan Chrzciciel został stracony za to, że ośmielił się wytknąć amoralność samemu władcy, zaś elitom duchowym fałsz i pozorowaną pobożność. Ich religia była zewnętrzno-formalna, jak opakowanie bez produktu.
To co najważniejsze w religii, miłość do Boga i bliźniego, zostały zdominowane przez mnóstwo drobiazgowych nakazów i zakazów. W ten oto sposób drugorzędne wysunęło się na pierwszy plan i okazało się, że „nie szabat jest dla człowieka, ale człowiek dla szabatu”.

Nie lubili, ale szanowali
Z naszej perspektywy życie Jana było całkowicie przegrane. Z zapowiedzi archanioła dowiadujemy się, że miał być wielki, a umiera mając zaledwie trzydzieści lat, z których większość przeżył w ukryciu, na pustyni. To pokazuje, jak ludzkie pojęcie wielkości rozmija się z tym, co wielkie jest w oczach Boga. Nam wielkość zazwyczaj kojarzy się z prestiżem, osiągnięciami, majętnością i możliwościami. Dla Boga miarą wielkości człowieka jest jego pokora. „Trzeba, aby On wzrastał, a ja się umniejszał” – to słowa św. Jana Chrzciciela, wypowiedziane w kontekście Chrystusa, na którego wskazał jako na Baranka Bożego.
 Cerkiew darzy wielkim szacunkiem Jana Chrzciciela i czyni dla niego wyjątek, kilka razy w roku wspominając wydarzenia z jego życia. Od początku życia Jan był świadomy swego posłannictwa i misji. Był człowiekiem absolutnie uczciwym i szczerym. Konsekwentnie i uporczywie apelował o nawrócenie i przygotowanie ścieżek na przyjście Pana. Nie dobierał słów, by nie narazić się ludziom możnym i wpływowym. Nie było w nim niczego, co obecnie nazywamy dyplomacją albo poprawnością polityczną. W sprawach zasadniczych nie zamierzał ustępować ani na krok. U niego „tak” znaczyło „tak”, „nie” znaczyło „nie”. Nie był popularny, ale szanowany, nawet przez króla Heroda, który chętnie słuchał proroka.
Historia zbawienia zna wiele przykładów takich bezkompromisowych osób – prorok Izajasz, który mówi o sobie, że Bóg ostrym mieczem uczynił jego usta. Uczynił mnie strzałą zaostrzoną (por. Iz 49, 2). O królu Dawidzie Bóg mówi: Znalazłem Dawida, syna Jessego, człowieka po mojej myśli, który we wszystkim wypełni moją wolę (Dz 13,22). O proroku Eliaszu Biblia daje świadectwo w słowach: Prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia (Syr 48, 1). Prorok Jeremiasz pisał, że Bóg zlecił mu zadanie, które z góry zakładało konflikt niemal ze wszystkimi wokół: Pan skierował do mnie następujące słowa: Przepasz swoje biodra, wstań i mów wszystko, co ci rozkażę. (...) A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną ze stali i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi. Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z tobą, by cię ochraniać (Jr 1,17-19).
Również czasy Nowego Testamentu rzucają światło na wiele takich postaci. Do nich należał św. Paweł, dla którego najważniejsze było głoszenie prawdy w imię Chrystusa, za wszelką cenę. Także wielu znanych nam świętych doskonale wpisuje się w ten schemat uporczywego trwania przy prawdzie wbrew oporowi ze strony otoczenia. Wszyscy ci mężni ludzie czynili to ze względu na Chrystusa, który sam prezentował postawę: Po to narodziłem się i po to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie (por. J 18,37). W historii Cerkwi znamy setki wybitnych ludzi, którzy trwali przy swoich przekonaniach. Wielki hierarcha z IV wieku, św. Jan Złotousty, również wiele wycierpiał i zmarł na wygnaniu, ponieważ nie zamierzał przypodobać się cesarskiemu dworowi. Św. Filip, metropolita moskiewski, zabity w czasach tzw. opryczniny, przyjął męczeńską śmierć, ponieważ uważał, że „gdzie nie ma niezłomnej obrony prawdy, tam wszelkie jej wyznanie jest daremne”. Wśród nowomęczenników są tysiące duchownych, którzy woleli zginąć niż pójść na kompromis z bolszewicką władzą. Według metropolity Filareta (Drozdowa): „Prawda, kiedy ludzie za nią umierają, jest szczególnie życiodajna”.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. Konstanty Bondaruk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token