Numer 9(411)    Wrzesień 2019Numer 9(411)    Wrzesień 2019
fot.Aleksandra Wasyluk
Na trzydziestolecie
Anna Radziukiewicz
Anna Radziukiewicz: – To rozmowa na 30-lecie Stowarzyszenia Bractwo Prawosławne św. św. Cyryla i Metodego.
Bazyli Piwnik: – Stowarzyszenie powołał metropolita Cerkwi w Polsce Sawa, wtedy arcybiskup diecezji białostockiej i gdańskiej. I to była jego prorocza wizja.
– Jak w wielu innych ważnych dla Cerkwi sprawach.
– Niewątpliwie.
– Bractwo rozwijało się przez te lata równomiernie?
– Najbardziej dynamiczny okres w jego rozwoju zaczął się, moim zdaniem, piętnaście lat temu, kiedy przewodniczącym został świętej pamięci prof. Andrzej Łapko.

– Mając cel główny?
– Konsolidację naszej społeczności.
– Służą temu koła terenowe?
– Z pewnością. Mamy ich osiemnaście w różnych miastach – Warszawie, Słupsku, Łodzi, Lublinie, Siemiatyczach, Hajnówce i innych. Co ciekawe, to nie my jako zarząd inspirujemy tworzenie się kół, ale to ludzie z różnych miejscowości proszą nas o założenie kolejnego ośrodka.
– Mogliby stworzyć swoje stowarzyszenie czy fundację. Dlaczego chcą funkcjonować w tak dużej strukturze?
– Jesteśmy ogólnopolską organizacją, która poprzez działalność swoich członków dobrze wpisała się w świadomość ludzi, którym bliska jest Cerkiew. Chcą korzystać z naszych doświadczeń, wymiany informacji czy zwyczajnego poczucia wspólnoty. Mamy swoją stronę internetową, na której informujemy nie tylko o tym, co się dzieję w bractwie, ale także o Cerkwi w Polsce i za granicą, organizujemy spotkania, pielgrzymki, sprowadzamy relikwie świętych.
– Jak chociażby Marii Magdaleny.
– Ich obecność w Polsce stała się niezwykłym wydarzeniem. Pokłoniło się im w różnych miejscach około stu tysięcy osób. Szli do nich prawosławni i katolicy. Wielu uzyskało dar uzdrowienia. W Łodzi na przykład podeszła do mnie kobieta i powiedziała o swojej siostrze: „Widzi pan, ona wczoraj, będąc bardzo chora, przyłożyła się do relikwii i dziś sama przyszła do cerkwi na Liturgię”. Relikwiom pokłonił się nawet prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski.
– Edukacja jest waszym priorytetem.
– Tak. Dlatego bardzo nam zależy na rozwoju sieci przedszkoli. Mamy już takie w Bielsku Podlaskim i Hajnówce z programem chociażby „Ridna Mowa”, czyli nasza mowa. Dziecko, nienauczone już „ridnej mowy” w domu, a ta grupa jest coraz szersza, uczy się jej w przedszkolu i zaskakuje rodziców i dziadków. Rodzice są zachwyceni. 1 września rusza nasze przedszkole w Siemiatyczach. Zaawansowane są prace nad otwarciem przedszkola w Lublinie. Bardzo nam w tym pomaga arcybiskup lubelski i chełmski Abel. W Poznaniu też jest szansa na uruchomienie takiego przedszkola.
– A w Warszawie?
– Tu od dawna są przymiarki do otwarcia takiej placówki, ale największym problemem jest znalezienie lokalu. W Warszawie jest po prostu wszystko zajęte, wykorzystane. Poza tym w dużym mieście jest ogromne rozproszenie rodziców i dzieci. Dowożenie więc do takiego przedszkola stanie się niemal dla wszystkich rodziców problemem. Oczywiście nie ustajemy w szukaniu.
– Lokalne władze pomagają wam w tworzeniu oświatowych struktur?
– Bywa różnie. W niektórych miastach wręcz przeszkadzają.
– Co jest, według Pana, ważne dla naszych ludzi?
– Myślę, że potrzebujemy autorytetów. Dlatego przy bractwie powołujemy forum prawosławnej inteligencji. Mamy w nim grupę profesorów, takich jak Anatol Panasiuk, Jan Piwnik, Joanicjusz Nazarko, Wiera Olifieruk i kilku innych. Zależy mi jeszcze na zaproszeniu ludzi z autorytetem z spoza Białegostoku – z Łodzi, Krakowa, Poznania i niekoniecznie z profesorskimi tytułami. Mogą to być biznesmeni czy wojskowi, bo przecież i tacy są. Potrzebujemy autorytetów. Co to za społeczność, która ich nie posiada. Wtedy się rozpływa.
– Znam wielu innych prawosławnych profesorów.
– Nie wszyscy chcą pracować na rzecz Cerkwi i jeszcze jeden problem – nie wszyscy chcą ujawniać, że są prawosławni.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

fot. Anna Radziukiewicz


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token