Numer 9(411)    Wrzesień 2019Numer 9(411)    Wrzesień 2019
fot.Aleksandra Wasyluk
Gruzińska Liturgia w języku Zbawiciela
Paweł Krysa
Ta niewielka wioska liczy sobie około trzech tysięcy mieszkańców. Mniej więcej równo po połowie Gruzinów i Syryjczyków – chrześcijan. Kiedy dotarli tutaj ci ostatni, dokładnie nie widomo. Najprawdopodobniej około połowy XIX wieku, gdy w zamieszkałej wówczas przez nich Turcji zaczęły się pogromy Ormian, które z czasem rozciągnięto na wszystkich chrześcijan.
A Syryjczycy chrześcijanami są od czasów Chrystusowych, nie zawsze prawosławnymi. Wszystko zaczęło się od apostołów Tomasza i Bartłomieja. Z czasem powstały wspólnoty monofizyckie i nestoriańskie.

Najwięksi ojcowie Cerkwi syryjskiej, jak choćby Efrem Syryjczyk, Izaak Syryjczyk czy Szymon Słupnik, zawsze byli w pełni ortodoksyjni, bez względu na czasy, w których przyszło im żyć. Ortodoksyjne pozostawały wspaniałe ośrodki chrześcijaństwa, jak Antiochia czy Edessa. To właśnie w tym drugim, według Tradycji, żył i działał apostoł Tomasz – jeszcze w IV wieku czczono tu jego mogiłę. Na pustyni syryjskiej zrodził się swoisty typ ascezy, praktykowany przez mnichów-słupników, zwanych też stylitami. Ci giganci skrajnie trudnego podwigu na słupach chronili się przed otaczającym ich światem. Tyle tylko, że ten świat za nimi podążał, nieustannie prosząc o błogosławieństwo, radę, modlitwę.
Samo słowo Syria pochodzi od greckiej nazwy starożytnej Asyrii, sytuowanej nad Eufratem i Tygrysem. To również ta część Mezopotamii, która przez wiele wiele wieków pozostawała pod panowaniem perskim. Miejscowi chrześcijanie mówili językiem syryjskim – jednym z dialektów aramejskich. A tym językiem właśnie posługiwał się Chrystus, apostołowie i Bogarodzica, czyli że język aramejski można by nazwać językiem Ziemi Świętej. I nim właśnie posługuje się połowa mieszkańców gruzińskiej Kandy (choć dla wielu z nich jest to już język martwy, używany wyłącznie w cerkwi), w nim także odprawiają swoje Liturgie.
Jednym z fenomenów syryjskiego chrześcijaństwa jest jego literatura religijna, która już wieki temu przybrała formę wykwintnej i wyrafinowanej poezji. Jest ona dziedzictwem starożytnej, jeszcze niepodzielonej, Syrii, w której zawsze uważano, że to właśnie język poetycki, język symbolu, przenośni, skojarzenia, jest najlepszym nośnikiem prawd religijnych, że właśnie taki język najlepiej oddaje tajemnicę Niewyrażalnego i Niewysłowionego. Niedoścignionym mistrzem tego typu twórczości, był żyjący w IV wieku św. Efrem Syryjczyk. Poniżej fragment jego „Pieśni o perle”:
Wziąłem raz do rąk perłę i ujrzałem
w niej symbole i obrazy Majestatu.
Stała się ona dla mnie źródłem,
z którego piłem znaki Syna.
Położyłem ją na otwartej dłoni,
żeby się jej przyjrzeć.
Pragnąłem ją oglądać z jednej strony, lecz nie dała się zbadać –
jak Syn – będąca wszystka Światłem.
W przeczystej perle zobaczyłem Tego, który jest czysty – bez skazy.
W jej czystości zawarta jest wielka tajemnica czystego łona,
w jej niepodzielności ujrzałem niepodzielną prawdę.
Ujrzałem także w niej Maryję
i Jej czyste poczęcie,
Cerkiew, oraz Syna i chmurę,
która Go nosiła –
symbol nieba,
z którego błysła Jego Jasność.
Chwała Synowi za to, że z perłą porównał Królestwo niebieskie! […]


(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Paweł Krysa
fot. autor


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token