Numer 9(411)    Wrzesień 2019Numer 9(411)    Wrzesień 2019
fot.Aleksandra Wasyluk
Modlitwy za żołnierzy
o. mitrat Stanisław (Eustachy) Strach
Kędzierzynie-Koźlu zawsze pamiętano o radzieckich żołnierzach, którzy oddali życie w walkach z faszyzmem. Niezależnie od oficjalnych uroczystości, już kilkadziesiąt lat temu przyjeżdżał z Wrocławia na kędzierzyński cmentarz czerwonoarmistów, gdzie spoczywa ich osiemnaście tysięcy, o. Eugeniusz Cebulski i wraz z miejscowymi prawosławnymi i przedstawicielami całej lokalnej społeczności wznosił modlitwy za dusze poległych. W te modlitwy włączył się również ze swoimi parafianami rzymskokatolicki proboszcz pobliskiej parafii na Piastów, ks. prałat Edward Bogaczewicz, który ufundował i ustawił na cmentarzu wielki, drewniany krzyż prawosławny, wyświecony potem przez wrocławskie duchowieństwo podczas ekumenicznego nabożeństwa. Od erygowania w 2012 roku w Kędzierzynie-Koźlu parafii prawosławnej Ikony Wszystkich Strapionych Radości, modlitwy wznoszone są tam regularnie w okresie paschalnym.

W tym roku z inicjatywy ks. Bogaczewicza zorganizowałem ekumeniczną uroczystość. Przybyli na nią przedstawiciele ambasady Federacji Rosyjskiej z Warszawy, konsulatu w Poznaniu z konsulem generalnym, starosta kędzierzyński, duchowieństwo obydwu wyznań z parafianami, reprezentanci kilku organizacji, w tym Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej z pocztem sztandarowym. Modlitwom towarzyszył śpiew kilku członków chóru Oktoich, kierowanych przez o. protoijereja Grzegorza Cebulskiego.
Wśród innych wystąpień uwagę przykuło wystąpienie pułkownika w stanie spoczynku Tadeusza Kowalczyka, który jadąc wraz z delegacją na uroczystość zatrzymał się w opolskim miasteczku Ujazd. Na tamtejszym rynku zauważył tablicę z Żelaznym Krzyżem, najwyższym niemieckim odznaczeniem wojskowym, i dwujęzycznym napisem, po polsku i niemiecku. Wynikało z niego, że w styczniu 1945 roku cywilna ludność miasteczka i okolic padła ofiarą żołnierzy Armii Czerwonej. Jeszcze na cmentarzu pan pułkownik dał wyraz swemu oburzeniu, podkreślając że mamy do czynienia z fałszowaniem historii.

Przypomniał, że w końcowym okresie wojny III Rzesza powołała pod broń siły tak zwanego Volkssturmu, pospolitego ruszenia, do którego wcielono właściwie wszystkich mężczyzn powyżej szesnastego roku życia, którzy dotąd, ze względu na stan zdrowia i zobowiązania zawodowe nie trafili na front. Nie tworzyli odrębnych jednostek wojskowych, nie byli umundurowani, nosili jedynie opaski na rękawach, i byli na ogół kiepsko uzbrojeni, wykazywali się jednak ogromną determinacją, napędzaną kolportowanymi wśród nich opowieściami, że nadchodząca ze wschodu armia dąży do całkowitego wyniszczenia narodu niemieckiego. Wykorzystywani początkowo do działań pomocniczych, wkrótce, zaciekle strzelając zza węgła, zaczęli odgrywać znaczącą rolę w obronie miast i miasteczek. Ważną ich część stanowiła młodzież z Hitler-Jugend, wychowywana w duchu hitlerowskiego faszyzmu. – Mieszkańcy miasta i gminy Ujazd, o których mówi tablica, to nie cywilni obywatele III Rzeszy, lecz żołnierze Volkssturmu i Hitler-Jugend – stwierdził pułkownik Kowalczyk.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

proboszcz parafii prawosławnej
w Kędzierzynie-Koźlu
o. mitrat Stanisław (Eustachy) Strach
fot. http://www.swpw.eu

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token