Numer 10(412)    Październik 2019Numer 10(412)    Październik 2019
fot.Anna Blakicka
Wokół Bractwa
Natalia Klimuk
Wydarzenie było dużym sukcesem młodej organizacji. Tego dnia przewinęło się tu prawie pół tysiąca osób. Prawosławnych tu niedużo, parafia liczy około stu osób. Większość zainteresowanych przyjechała z innych stron Sokólszczyzny czy z Białegostoku.  Cerkiew w czasie Liturgii nie pomieściła wszystkich wiernych, a i potem cały czas była otwarta i naprawdę żyła. Była wystawa przed cerkwią i pokaz zdjęć w środku – można było zobaczyć fotograficzną opowieść o pieszej pielgrzymce Sokółka – Święta Góra Grabarka, poznać życie duchowe dekanatu sokólskiego. Najmłodsi żywiołowo brali udział w zabawach przygotowanych specjalnie dla nich. Niektórzy uronili łzę, słuchając koncertu miejscowego chóru, zespołu rodzinnego Triada i kameralnego chóru z cerkwi św. Jerzego w Białymstoku. Smacznego jedzenia, na słono i na słodko, wystarczyło dla wszystkich, a w tle, z cerkiewnych głośników, rozbrzmiewała muzyka cerkiewna. 

To pierwszy projekt młodej organizacji, który przyniósł też materialny efekt. W tutejszej cerkwi pojawiło się nagłośnienie. – Cieszę się, że już jest, że przyjechało tak dużo ludzi, i że ja też mogłem tu być – mówił o. Józef Sitkiewicz, proboszcz, który ostatnio poważnie podupadł na zdrowiu. – To wszystko zasługa bractwa. 
Po Liturgii listami pochwalnymi od arcybiskupa białostockiego i gdańskiego Jakuba zostali uhonorowani Adam Matyszczyk, przewodniczący bractwa, i Elżbieta Babynko z Centrum Rozwoju Biznesu, pomagająca w przygotowaniu formalnym projektu, który wsparła Lokalna Grupa Działania – Fundusz Biebrzański.

NASZ PATRON ŁĄCZYŁ LUDZI
– mówi o. Justyn Jaroszuk, wikarny z Sokółki, opiekun duchowy bractwa. – Święty Spirydon dawał ludziom to, czego potrzebowali. Łączył. Staramy się robić podobnie. Łączymy ludzi starszych i młodszych, pokazujemy katolikom i innym prawosławie, integrujemy, bo właściwie bractwo obejmuje swoim działaniem cały, wyludniający się, dekanat sokólski od Augustowa na północy po Kruszyniany na południu.    
Oficjalnie bractwo zarejestrowano w 2017 roku, myśl o nim pojawiła się dużo wcześniej. Ojciec Justyn działał w Bractwie Młodzieży Prawosławnej, kiedy trafił do Sokółki, naturalne było, że zajmie się młodzieżą. Ciągła rotacja, coraz mniej młodych, których współczesny świat skutecznie odciąga od tego co duchowe – z tymi problemami zdarzył się o. Justyn i wcześniej, poprzedni wikarny, o. Jarosław Grygiewicz, który próbował pracować także z harcerzami. Pojawiła się myśl, by pracować z jeszcze młodszymi: – Wyhodować narybek – wyjaśnia batiuszka. Przy jego boku jest matuszka Joanna: – Kiedy nasze dzieci, Nika i Piotr, podrosły, zaczęliśmy organizować spotkania dla rodzin z dziećmi. Najpierw kameralne, po służbie, przy herbacie na plebani.

Potem przyszedł czas na choinki, wspólne śpiewanie kolęd i inne spotkania. Pojawiła się potrzeba założenia instytucji, która może pozyskiwać fundusze. Prężnie działa Bractwo św. św. Cyryla i Metodego, które ma swoje koła przy wielu parafiach w Polsce, prowadzi szkołę i przedszkola, ale na Sokólszczyźnie warunki są inne. Stąd pomysł, by powstało coś skrojone na tutejsze potrzeby i możliwości. Szybko okazało się też, że nie trzeba się ograniczać do jakieś grupy wiekowej. Bractwo stara się skupiać i rodziny z małymi dziećmi, i emerytów. Na przykład na festynie z okazji urodzin bractwa, obchodzonych co roku w innej parafii w niedzielę Świętych Niewiast Niosących Wonności, najwięcej jest dzieci, a w dniu patrona, 25 grudnia, na służbie połączonej z gowienijem, dorosłych. Są pielgrzymki, koncerty, prelekcje, festyny charytatywne. Jak ten w Jacznie. Mały tutejszy parafianin, Olek Sacharko, ma porażenie mózgowe i padaczkę lekoodporną. Rodzice kochają go nad życie i ciągle szukają nowych rozwiązań. Potrzebują pieniędzy i zwykłego ludzkiego wsparcia.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)
   
Natalia Klimuk
fot. autorka
i archiwum Adama Matyszczyka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token