Numer 10(412)    Październik 2019Numer 10(412)    Październik 2019
fot.Anna Blakicka
Przy grobie
Anna Radziukiewicz
Świat potrzebuje modlitwy – przypominają mnisi Atosu, Ławry świętego Sawy, Synaju, Kijowsko-Pieczerskiej Ławry, mnisi wszystkich monasterów i czasów.
Dziesięć lat temu przyniósł modlitwę na bagna nadnarwiańskie mnich Gabriel (Giba). Stał się pustelnikiem. Przyszedł z supraskiego monasteru. W nocy mógł rozmawiać tylko z wilkami i księżycem. Ale w dzień ciągnęli do niego ludzie – potrzebowali jego modlitwy, miłości i radości w Chrystusie – tego, czego świat im skąpił, suchy kran przypominając. Tysiące, dziesiątki tysięcy ludzi odwiedzało skit. Witał ich energiczny, zawsze radosny mnich. Dawał miłość, swoją uwagę, modlitwę na choroby duszy i zioła na choroby ciała. I zupą karmił. Odchodzili pocieszeni i wracali znowu.

– Przyjechała do niego rodzina z Kazachstanu, muzułmanie, i otrzymała to, co wszyscy – mówi Wałodzia z Pasynek, jak się przedstawia. – Potem przyjechała drugi raz, by podziękować za dary. Archimandryta powiedział: „Nie mnie dziękujcie, tylko Bogu. To Bóg wam wszystko dał”. I rodzina z Gruzji przyjeżdżała szukać pomocy u „mnicha na bagnach”. Nawet prezydenci Rzeczypospolitej bywali u archimandryty, bo oni też łakną radości, najważniejszej, w Chrystusie.
– Tu działy się cuda – mówi Wałodzia, który w skicie mnóstwo swojego trudu zostawił przez lata – bo czyż nie jest cudem, by na tym uroczysku w ciągu kilku lat pobudować trzy cerkwie? Bez jednego parafianina! I jeszcze postawić kapliczki, domki, bramy, płoty, pomniki, ławy, kładkę ułożyć! Na takim odludziu, wtedy się wydawało. Ale widocznie Bóg daje ludziom to, co jest im potrzebne dla spasienija duszy – kończy refleksyjnie.
15 września to święto skitu. Jego patronami są św. Antoni i Teodozjusz Pieczerscy, których Cerkiew wspomina właśnie 15 września, w tym roku w niedzielę.
Odludzie ojca Gabriela było już miejscem nasączonym modlitwą. Pięć wieków wcześniej przez rzekę Narew, jadąc do Wilna, przeprawiał się tratwą książę Iwan Michajłowicz Wiśniowiecki. I wtedy, był rok 1518, zobaczył cudowne światło przed ikoną św. Antoniego Pieczerskiego. Uznał to za znak Boży i ufundował na tym miejscu kapliczkę, prawdopodobnie nieopodal uroczyska nazywanego Kudak, porośniętego starymi dębami. Pół wieku później, w 1574 roku, inny możnowładca, Fiodor Massalski, marszałek grodzieński, ufundował cerkiew Wozniesieńską i założył monaster na ziemiach granicznych między dobrami Chodkiewiczów a gruntami miasta Narew, w pobliżu obecnej wsi Odrynki. Osiedlili się tam mnisi z monasteru w Supraślu. Monaster – donosi prof. Antoni Mironowicz – jeszcze w 1786 roku wchodził w skład archimandrii wileńskiej i podlegał jurysdykcji przełożonych monasteru Świętego Ducha w Wilnie. Kiedy zamknął swoją kartę? Przed 1824 rokiem, sugeruje historyk, kiedy duchowny konsystorz w Mińsku zamykał ostatnie prawosławne monastery na Podlasiu – w Zabłudowie, Bielsku Podlaskim, Drohiczynie.

Po monasterze zostały najprawdopodobniej nazwy miejsc koło wsi Odrynki – Monaster i Krynoczka. I pamięć o mnichu pustelniku Trofimie Adamowiczu Dubko, który do 1916 roku niósł podwig na terenie dawnego monasteru.
Koło pięćsetletniej historii się zamknęło. Mnich z Supraśla odkopuje spod zwałów dziejów świętość miejsca. Znów są tu czczeni święci Antoni i Teodozjusz Pieczerscy. Są zwykle przedstawiani na jednej ikonie, na pomniku odlewani razem. A są tacy różni.
O Antonim wiemy mniej niż o Teodozjuszu. To zatwornik, czyli jakby pustelnik najwyższej rangi, całkowicie odizolowany od ludzi i oddany modlitwie. Odszedł od świata i w Górach Kijowskich wykuł sobie pieczarę, która dała początek Kijowsko-Pieczerskiej Ławrze.
Fieodosij, po polsku Teodozjusz, miał kronikarza. Był nim św. Nestor Letopisiec, jego rówieśnik. To on na Górach Kijowskich założył monaster i zebrał wokół siebie wielu uczniów – mnichów. Wprowadził monasterski ustaw – studyjski, który otrzymał od patriarchy Konstantynopola. Był bogaty. Pochodził z bojarskiej rodziny. Ale wybrał ubóstwo i smirenije.
Obaj stali się ojcami monastycyzmu na Rusi, jego dwóch płuc – wspólnotowego i  pustelniczego. Obu Cerkiew szybko kanonizowała.

O świętych patronach skitu opowiadał w kazaniu podczas Liturgii biskup supraski Andrzej.
A Liturgię w skicie służył 15 września także biskup siemiatycki Warsonofiusz i wielu duchownych, przybyłych z wielu parafii.
Po Liturgii i krestnym chodzie wokół cerkwi św. św. Antoniego i Teodozjusza Pieczerskich wszyscy w uroczystej procesji udali się na grób ojca Gabriela, by go wyświęcić. Przy nim władyka Andrzej mówił: – Tu codziennie modlą się mnisi, by dusza ojca Gabriela weszła do Królestwa Niebiańskiego. Wierzę, że Pan ją przyjmie. Na tym uroczysku buduje się życie monastyczne. Często jest to długi proces. Dlatego potrzebna jest wasza modlitwa – zwrócił się do kilku tysięcy wiernych – by Pan pomagał w dziele budowy nowej wspólnoty.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz
fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token