Numer 10(412)    Październik 2019Numer 10(412)    Październik 2019
fot.Anna Blakicka
Zbrodnia i kara współcześnie
Anna Radziukiewicz
Książka Elżbiety Czykwin „Anders Breivik. Między dumą a wstydem” traktuje o wydarzeniu niegodziwym, podłym i okrutnym, nazwanym w skrócie 22/7. Jego sprawca też otrzmał skrót – ABB.
22 lipca 2011 roku Norweg Anders Behring Breivik (ABB) zabił 77 swoich rodaków, niemal samych młodych.
Ta zbrodnia powinna być „wypalona żelazem” – ze zbiorowej pamięci? Czy powinna być poddana analizie – socjologicznej, psychologicznej, pedagogicznej? Profesor Elżbieta Czykwin, żona naszego redaktora naczelnego, wybrała analizę, w dodatku głęboką, wielostronną, zamieszczoną na trzystu stronach książki, wydanej przez przestiżowego w Polsce wydawcę – Wydawnictwo Naukowe Scholar.
Wydawałoby się, że ta zbrodnia to temat kryminalny. I koniec. Niech z Breivkiem rozprawia się wymiar sprawiedliwości – zamknie go, odizoluje, oczyści świat z takich jak on.
Ale Elżbieta Czykwin przypomina nieustannie – on jest jednym z nas (one of us), to nie jest muzułmański terrorysta, którego traktujemy jako obcego. Musimy więc przełamać społeczny wstyd i odruch oburzenia,  odwrócenia się od zbrodni, by zrozumieć, jakie warunki rodzą takich zbrodniarzy, działajacych zgodnie z zimnym planem. Breivik stał się dla badaczki kluczem, za pomocą którego otwiera naszą skomplikowaną rzeczywistość. Jest swoistym wołaniem o przebudzenie. 

W dodatku mamy „klonów” Breivka, ostrzega autorka. Oni też zabijają, na przykład 14 stycznia 2019 roku prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Takimi „klonami” jest zagrożona Ameryka, gdzie szkoły z racji zamachów, dokonywanych przez one of us, stały się pilnie strzeżonymi przez policjantów twierdzami. 15 lutego 2018 roku 19-letni Nicolas Cruz, wychowywany bez ojca i matki, zabił w liceum na Florydzie siedemnastu swoich rówieśników i kolegów, kilkunastu ranił. I był to osiemnasty przypadek użycia broni  w szkole w tamtym roku szkolnym w USA.
A jeśli owe „klony” zechcą zabijać ich zdaniem wykluczonych, czyli np. lewaków, komuchów, kapitalistów, globalistów, liberałów, Żydów, „Arabusów”, „łże elity”? A jeśli społeczeństwo będzie od nich odwracać wzrok? Jeśli nie przeanalizuje, w jaki sposób rodzimy owe „klony”?
Dlatego Elżbiecie Czykwin należy pogratulować odwagi podjęcia tak trudnego tematu – pod względem moralnym i metrytorycznym.
Książkia skomponowana została jak wielowarstwowy tort. Wydarzenia owego fatalnego piątku 22 lipca 2011 roku i miesiące je poprzedzające zostały ujęte w formie dobrze napisanego reportażu, przekładanego plastrami erudycji.
Jest też napisana wartko, klarownie, warsztat naukowy, choć użyty, nie przytłacza zasadniczej i jasno prowadzonej myśli autorki.
Dlaczego książkę polecam?
Głównie ze względu na płynącą z niej przestrogę. Bo jest ona tak naprawdę krytyką współczesnej kultury – czy szerzej – cywilizacji, w której rodzą się i dojrzewają takie jednostki jak Breivik.

WYDARZENIE
Pierwszy wybuch nastąpił w centrum Oslo w piątek o 15.22 obok rządowego budynku. 32-letni Breivik zabił wtedy siedem osób, ósma zmarła w szpitalu, 209 ranił, w tym dwunastu poważnie. Potem przedostał się, przebrany w mundur policjanta, na niewielką wyspę Utøya o wymiarach 500 na 350 metrów w pobliżu Oslo, gdzie młodzieżówka Norweskiej Partii Pracy miała swój obóz. Tam przez półtorej godziny strzelał do młodych ludzi, zabijając 68 osób, a kolejna zmarła w szpitalu. Spośród 77 ofiar aż 53 nie skończyły dwudziestu lat. 319 zostało rannych. Po zamachu oddał się dobrowolnie w ręce policji, ale nie poczuwał się do winy.
Autorka zajmuje się też grupą ocalonych po masakrze w Norwegii, czyli około 650 uczestnikami obozu, którzy doznali szoku, 110 rannymi, z tego 55 ciężko, kilkoma tysiącami członków rodzin ofiar. Niemal wszyscy potrzebowali pomocy psychologicznej. 

SKAZANY
Breivik, największy zbrodniarz w Norwegii od zakończenia II wojny, uznany za poczytalnego, został skazany na 21 lat więzienia i umieszczony w „warunkach sanatoryjnych”, jak określano, czyli w trzypokojowej celi, w której mógł gotować, miał w niej komputer, bieżnię. Taka galanteria w traktowaniu zbrodniarza budziła u wielu niesmak i zdziwienie. Stworzono mu o wiele lepsze warunki niż ludziom w przytułkach. Tak jakby chciano powiedzieć – nie ma zła. Zdarzyło się. Ten człowiek, poprzez stworzenie mu godnych warunków, poprawi się. Nie zastosowano przemocy, według zasady – przemoc rodzi przemoc. Zastosowano zasadę – im cięższa zbrodnia, tym bardziej humanitarne traktowanie. Powiedziano w praktyce – prawa człowieka ponad wszystko, nawet u takiego zbrodniarza

NIE MA PIEKŁA
Może dlatego, że Norwegia, podobnie jak Szwecja, wyrzuciły ze swego słownika takie pojęcia, jak diabeł i piekło, a to co się stało na wyspie Utøya było jak z piekła rodem. Ostatnią osobą mówiącą w Norwegii o diable i piekle – zauważa Elżbieta Czykwin – był w latach 50. XX wieku znany kaznodzieja Ole Hallesby. Potem siły modernizacji zajęły się eliminacją z kultury nauk o diable i piekle. W Szwecji już w 1909 roku  kilkusetosobowe zgromadzenie obywateli zwróciło się do władz z wnioskiem o usunięcie z edukacji wzmianek o diable, piekle, wiecznym ogniu i wiecznym potępieniu jako niezgodnych z rozumem i zmysłem moralnym współczesnego człowieka.
W Szwecji, ale także Norwegii uwierzono w nierozerwalny łańcuch opieki, demokracji i bezpieczeństwa, chroniacy przed przemocą.
Ale ten łańcuch pękł 22/7.
Autorka zasadę „piekła nie ma” wpisuje w cały nurt psychologii humanistycznej, wywodzący się z psychoanalizy, uważający człowieka za zasadniczo dobrego i dążącego do dobra (Abraham Maslow, Karen Horhey, Carl Rogers i inni.)
To zaprzeczenie chrześcijańskiej wizji człowieka jako od początku skażonego grzechem pierworodnym, a potem ciągle uwikłanego w grzech, człowieka, który nieustannie, choćby w codziennych modlitwach, musi się kajać za swoje grzechy, mieć w sobie skruchę, wiedząc że jedyną Osobą begrzeszną, która chodziła po tym świecie, był Chrystus. Cerkiew przypomina, że jesteśmy ludźmi grzesznymi.
MEDIA

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz

Elżbieta Czykwin, Anders Breivik. Między dumą a wstydem, Warszawa 2019, ss. 304.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token